Olga Ozarenkova wyrosła w przekonaniu – zaszczepionym przez babcię, polską Żydówkę z Nieświeża – że Polska to kraj, do którego warto pojechać. Babcia uczyła ją czytać po polsku, a sama pisała wiersze.
– Jej przyjaciółki z Nieświeża założyły po wojnie stowarzyszenie i wydały wspomnienia. Są tam dwa wiersze mojej babci – mówi Olga Ozarenkova, właścicielka restauracji Rusiko i autorka tomiku poezji.
Do Warszawy przyjechała pod koniec lat 90., gdy fala transformacji wywracała życie w całym byłym Związku Radzieckim. Na Litwie kończyła rosyjską szkołę, ale po zmianie systemu edukacji nie miała możliwości studiowania we własnym języku. Polska jako jedna z pierwszych otworzyła granice dla obywateli Litwy. Przyjechała z myślą, że na chwilę.
Modelka, PR-owiec, dyplomatka
Karierę w Warszawie zaczęła od modelingu. Szybko dostała kontrakt do Stanów – pracowała tam prawie dwa lata i przy okazji mogła studiować. Po powrocie na Litwę trafiła do redakcji magazynu „Cosmopolitan” w Wilnie jako dyrektor marketingu. Kolejne przystanki to szwedzka Telia, gdzie odpowiadała za PR w Polsce i w Rosji, oraz WizzAir na etapie wchodzenia na polski rynek z bazą w Katowicach.
W latach 2004–2009 prowadziła Centrum Informacji Turystycznej Litwy przy Ambasadzie Republiki Litewskiej w Warszawie – akurat w czasie, gdy Wilno ubiegało się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Za pracę przy tym projekcie nagrodził ją prezydent Wilna.
Notes z wizytówkami
Restauracja gruzińska Rusiko powstała w 2015 r. U jej początków stał związek Olgi Ozarenkovej z kucharzem i studia antropologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie trafiła do laboratorium prowadzącego badania na Kaukazie. Wyjazdy terenowe zapoznały ją z Gruzją, w tym z kuchnią, kulturą i ludźmi.
Podróżując, wszystkie pieniądze wydawała w restauracjach. Zbierała wizytówki lokali z całego świata, dopisując własne obserwacje. Kiedy weszła w świat gastronomii, niewiele jednak o nim wiedziała.
– Dopiero teraz, po 10 latach prowadzenia restauracji, rozumiem, że własny lokal to początek nauki – przyznaje Olga Ozarenkova.
Wyróżnienie Michelin
Po zaledwie dziewięciu miesiącach Rusiko otrzymało tytuł Knajpy Roku przyznawany przez czytelników „Gazety Wyborczej”. Po dekadzie restauracja dostała wyróżnienie Michelin.
– To wyróżnienie nic nie zmieniło, bo zawsze stawialiśmy na jakość i dobrą obsługę. Mieszkańcy dużych miast oczekują od restauracji ukojenia. Czasami uśmiech kelnera może być jedynym skierowanym do kogoś przez cały dzień – mówi Olga Ozarenkova.
Plany biznesowe zakładają transformację Rusiko w markę sieciową. W przygotowaniu jest otwarcie mniejszych punktów w formacie bistro w kilku miastach Polski. Równolegle firma rozbudowuje dystrybucję mrożonych pierogów chinkali dostępnych już w Warszawie i kilku innych miastach.
– Restauracja się rozwija i to jest projekt, który daje dużo radości. Chcemy rozwinąć brand, który stworzyliśmy, w sieć małych bistr – zapowiada Olga Ozarenkova.
Tożsamość bez dokumentów
W grudniu 2025 r. ukazał się debiutancki tom poezji Olgi Ozarenkovej „…niespełnione sny” – dwujęzyczny, polsko-rosyjski, powstały we współpracy z Fundacją Pokolenia Pokoleniom. Na premierze ponad setka gości wysłuchała wierszy w wykonaniu aktorek Karoliny Gruszki i Marty Zygadło. W przygotowaniu jest wydanie litewskie.
Za wielojęzycznością tomu stoi historia rodzinna: korzenie polsko-rosyjsko-estońsko-żydowskie, obywatelstwo litewskie, 27 lat w Warszawie. Jej rodowe nazwisko przepadło gdzieś w wojennym czasie. Dokumentów brak, księgi kościelne z Nieświeża spalone. Ostatnie świadkinie życia jej babci – Nieświeżanki ze stowarzyszenia – już nie żyją.
– Człowiek, który nie zna historii swojej rodziny, nie wie, kim jest. Uznałam, że mogę stworzyć własną tożsamość przez poezję. To jedyny dostępny mi środek – mówi Olga Ozarenkova.
Pisać zaczęła już w szkole średniej, zainspirowana przez nauczycielkę literatury, która przemycała dla uczniów samizdaty – zakazane wówczas książki z drugiego obiegu. Pierwszą lekturą z tamtego nurtu, którą pamięta, była nieokrojona przez cenzurę wersja „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa.
Przez lata pisała tylko dla siebie. Wiersze odkrył przypadkowo litewski poeta Tomas Venclova, który w jej krótkich formach rozpoznał poezję.
– Wielokulturowość daje nam miękkość w sercu, bo łatwiej zrozumieć drugą osobę – co czuje, czego może się bać – mówi Olga Ozarenkova.
Dzień zaczyna od medytacji i pisania, zanim wciągną ją obowiązki w restauracji. W wolnym czasie czyta – poezję wtedy, gdy jest jej trudno. W planach jest kolejna książka: zbiór miniatur o życiu kobiety emigrantki.
– Kiedy uznasz, że zdanie, które wymyśliłaś, jest warte zapisania, czujesz wielką satysfakcję. Szkoda, że to się zdarza rzadko – podsumowuje Olga Ozarenkova.

