Polacy leczą oczy w Czechach

Chętnych do usunięcia zaćmy w Czechach szybko przybywa. Jest ich tak wielu, że spółka spod Wrocławia otworzyła własną klinikę w Ostrawie.

Czesi dbają o polski wzrok lepiej niż Polacy. Zgodnie z danymi przekazanymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), w ubiegłym roku polskim pacjentom zwrócono 17,66 mln zł z tytułu „świadczeń opieki zdrowotnej, będących świadczeniami gwarantowanymi, udzielonych na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej”. Ponad 95 proc. tej kwoty (16,8 mln zł) zwrócono za zabiegi usuwania zaćmy. — Większość zabiegów usunięcia zaćmy została wykonana na terytorium Czech — informuje Sylwia Wądrzyk z biura prasowego NFZ. W tym roku na tego typu zabiegi idzie jeszcze więcej pieniędzy — i to znacznie.

Tylko w pierwszym półroczu NFZ zwrócił polskim pacjentom 15,65 mln zł za świadczenia, które wykonano za granicą, z czego 14,6 mln zł stanowiła refundacja zabiegów usunięcia zaćmy. Ponieważ NFZ zwraca nieco ponad 2,1 tys. zł na pacjenta, łatwo policzyć, że w ubiegłym roku na tego rodzaju zabiegi za granicę wybrało się prawie 8 tys. Polaków. Tylko w pierwszym półroczu tego roku było to prawie 7 tys. osób. Gdzie jest popyt, tam jest podaż. Organizowaniem wyjazdów na zabiegi do Czech zajęło się spore grono firm, które zajmują się formalnościami i odzyskiwaniem pieniędzy z NFZ, takich jak OneDayClinic spod Wrocławia. Pacjenci z własnej kieszeni pokrywają koszt soczewek, wynoszący zazwyczaj kilkaset złotych.

— Pierwsze kroki w tym biznesie stawialiśmy dwa lata temu. Już wtedy na rynku nie brakowało firm, które woziły polskich pacjentów do Czech. Szybko doszliśmy do wniosku, że możemy się wyróżnić, oferując chorym w standardzie nocleg po zabiegu, co zmniejsza ryzyko wystąpienia komplikacji. W tym roku na zabiegi do Czech zawieziemy około 2,5 tys. pacjentów. Z miesiąca na miesiąc ich przybywa: teraz 10 naszych busów z całej Polski przywozi na zabiegi 300 osób miesięcznie — mówi Waldemar Garwol, prezes OneDayClinic. Biznes kręci się tak dobrze, że spółka postanowiła otworzyć własną klinikę.

— Pod koniec sierpnia ruszyła nasza klinika w Ostrawie, która na razie działa trzy dni w tygodniu, a od stycznia będzie działać już pełną parą, czyli przez pięć. Wtedy będziemy mogli przeprowadzać w niej 400 operacji usunięcia zaćmy miesięcznie. Gdy osiągniemy ten poziom, trzeba będzie myśleć o uruchomieniu kolejnej kliniki. Spodziewamy się, że inwestycja zwróci się w maksymalnie półtoraroku — mówi Waldemar Garwol. Polscy pacjenci, którzy chcą zoperować zaćmę w Czechach, nie potrzebują do tego nawet skierowania od okulisty w kraju. OneDayClinic chce jednak zatrudniać okulistów również po tej stronie granicy.

— Mamy w planach otwieranie gabinetów okulistycznych w największych miastach, na początku w Warszawie i Krakowie. Chodzi o to, by już w Polsce badać pacjentów przed zawiezieniem ich na zabieg — mówi Waldemar Garwol. Refundowanie zabiegów dla chorych z zaćmą jest możliwe dzięki obowiązującej od października 2014 r. unijnej dyrektywie o transgranicznej opiece zdrowotnej. Główną przyczyną popularności czeskichokulistów jest to, że nie trzeba u nich czekać w kolejce — tymczasem w Polsce na taki zabieg trzeba czekać od kilku miesięcy do nawet kilku lat.

— Nasz biznes rośnie w tempie 20 proc. miesięcznie, mamy też wysoką rentowność. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy uzależnieni od dyrektywy transgranicznej, a motorem tego biznesu jest to, że w polskich klinikach na operację zaćmy czeka się długo. Sądzę jednak, że nawet skrócenie kolejek w Polsce nie zmniejszy popytu na operacje w Czechach w naszej klinice: tam poziom świadczonych usług jest po prostu wyższy — mówi Waldemar Garwol.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polacy leczą oczy w Czechach