POLACY NIE PRZYWYKLI DO KART
ROR DLA KAŻDEGO: Coraz więcej pracodawców namawia swoich pracowników do zakładania ROR-ów. Pozwala to na zmniejszenie kosztów związanych z konwojowaniem pieniędzy, zabezpieczaniem kas itd. — mówi Wiesław Rybaczewski sekretarz Rady Wydawców Kart Bankowych. fot. Małgorzata Pstrągowska
Rynek kart bankowych rozwija się mimo licznych barier. Czynnikami hamującymi rozwój są nieufność Polaków w stosunku do wszelkich nowości, niewystarczające możliwości operatorów telekomunikacyjnych i obawy handlowców.
Polski rynek kart płatniczych i bankomatów będzie się rozwijał mimo licznych przeszkód.
— Podstawowym problemem są niewystarczające możliwości operatorów telekomunikacyjnych. Co prawda ostatnio nastąpiła znaczna poprawa, lecz jeszcze niewystarczająca — mówi Wiesław Rybaczewski, sekretarz Rady Wydawców Kart Bankowych.
Jego zdaniem, poważną barierę stanowi mentalność klientów polskich banków. W Polsce brakuje jeszcze nawyku korzystania z kart i innych usług rozliczania bezgotówkowego.
— Ludzie, zwłaszcza ci ze starszego pokolenia, często w ogóle nie zakładają kont. Natomiast ci, którzy je posiadają i tak wolą operować gotówką — zauważa Wiesław Rybaczewski.
Dużo bezpieczniej
Polacy cały czas nie ufają bankowym formom bezgotówkowego systemu płatności. Tymczasem, jak uważa Wiesław Rybaczewski, ich rozpowszechnienie mogłoby przynieść wiele korzyści.
— Rozliczenia bezgotówkowe mogą wpłynąć na zmniejszenie liczby napadów na listonoszy i ludzi wychodzących z banków po pobraniu większej gotówki — dodaje Wiesław Rybaczewski.
Jedną z barier utrudniających upowszechnianie się kart jest opór handlowców.
— Nie wszyscy chcą instalować w swoich placówkach tzw. POS-y, gdyż obawiają się, czy koszty transakcji, od których odprowadza się prowizję, nie wpłyną na dochodowość przedsięwzięcia — tłumaczy Wiesław Rybaczewski.
Sprzężenie zwrotne
Występuje tu swoiste sprzężenie zwrotne, ponieważ przy większym zainteresowaniu klientów tego rodzaju usługami można liczyć na obniżanie cen za realizację konkretnej usługi.
— Zwiększająca się liczba kart i bankomatów na pewno sprawi, że cena pojedynczej usługi nie będzie rosła, a w wielu przypadkach będzie spadać — uważa prezes Rybaczewski.
Jego zdaniem, Polacy w niedługim czasie z pewnością zaufają kartom i zaczną masowo korzystać z bezgotówkowych form rozliczeń. Aby tak się stało, należy im jednak zapewnić nieograniczony dostęp do urządzeń, które tego typu rozliczenia umożliwiają.
— W małych miejscowościach — tzw. kurortowych — ciągle brakuje maszyn obsługujących transakcje bezgotówkowe — twierdzi Wiesław Rybaczewski.
Tak dla konsolidacji
W Europie Zachodniej początki wyglądały podobnie. Z tą różnicą, że tam ludzie byli od dawna przyzwyczajeni do używania czeków, co pozwoliło na łagodniejsze przejście do nowej formy rozliczeń, czyli kart bankowych.
Ważnym wydarzeniem dla rynku kartowego w Polsce by- ło podpisanie porozumienia o świadczeniu usług dla posiadaczy krajowych kart międzybankowej sieci on-line. Do porozumienia przystąpiło 19 banków oraz PolCard. Dzięki tej umowie znacznie poprawiły się możliwości klientów posługujących się kartami.
— Tego typu konsolidacja i działania mające na celu ujednolicenie procedur oraz umożliwienie świadczenia usług w całej Polsce, przyniosą korzyści nie tylko osobom korzystającym z kart. Dzięki napływowi nowych klientów skorzystają również banki — podkreśla Wiesław Rybaczewski
Według niego, z pewnością rynek kartowy w Polsce będzie się rozwijał.
— Biorąc pod uwagę doświadczenia innych krajów o podobnej strukturze gospodarczej, przewiduję dobre perspektywy rozwoju dla polskiego rynku kart bankowych. Jednak dynamika rozwoju zależy od ilości urządzeń i nastawienia handlowców — mó- wi Wiesław Rybaczewski.
Marcin Bołtryk