POLACY WRACAJĄ DO EKSPORTU RAKÓW

Beata Turkowicz
30-08-1999, 00:00

POLACY WRACAJĄ DO EKSPORTU RAKÓW

Za kilogram naszych stawonogów Szwedzi płacą 200-400 złotych

We wrześniu 2000 roku pierwsze osiem ton polskich raków trafi na europejski rynek. Umowę z zachodnim kontrahentem na dostawę tych stawonogów podpisała firma Aqua Agro Project spod Gryfowa Śląskiego. Z kolei przedsiębiorstwo Aquamar z Miastka koło Słupska planuje budowę centrum hodowli raków. Inwestycja pochłonie 3 mln zł.

W Europie zjada się ponad 10 tys. ton raków rocznie. Głównymi ich dostawcami na starym kontynencie są Turcja, Francja i Hiszpania. Zapotrzebowanie wciąż rośnie. Największymi smakoszami są Skandynawowie. Rocznie zjadają prawie 700 ton raków. Przy tak dużym popycie także Polacy podjęli się hodowli tych skorupiaków. Pięć lat temu Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe Aquamar z Miastka koło Słupska, zajmujące się hodowlą ryb i raków, przy współpracy z Instytutem Rybactwa Śródlądowego w Giżycku, rozpoczęło zaraczanie polskich jezior i rzek. Obecnie Aquamar posiada 10 stawów o powierzchni 14 ha. Rocznie wyławia się z nich ponad 200 kg raków szlachetnych przeznaczonych na sprzedaż, z tego trzy czwarte przedsiębiorstwo sprzedaje do zaraczania jezior. Cena za kilogram waha się od 100 do 300 zł. Zależna jest od regionu, z którego pochodzi nabywca.

— Najmniej płacą hodowcy z dawnego woj. słupskiego, bo jako mieszkańcowi tego regionu zależy mi na promowaniu hodowli — mówi Andrzej Marczyński, prezes przedsiębiorstwa Aquamar.

Warto inwestować

Od roku trwa kampania promująca hodowlę raków. Inicjatorem jest Instytut Rybactwa Śródlądowego w Giżycku. Zorganizowane w 1998 r. szkolenie poświęcone hodowli raków ukończyło już 180 osób z całej Polski.

— Celem propagowania tego przedsięwzięcia jest wykorzystanie czystych wód do podjęcia atrakcyjnej finansowo i proekologicznej hodowli. Raki są luksusowym produktem poszukiwanym na rynku światowym. Cykl hodowlany trwa cztery lata. Każdego roku z hektara stawu można wyłowić około 200 kilogramów. Dlatego też taka dodatkowa działalność, nie wymagająca dużych nakładów pracy, może przynieść hodowcy wymierne korzyści finansowe — twierdzi Tadeusz Krzywosz z Instytutu Rybactwa Śródlądowego.

— Hodowla jest bardzo prosta, dlatego prowadzeniem fermy może zająć się każdy, kto posiada stawy lub trochę ziemi, na których mógłby je założyć — uważa Bogdan Piotrowski, jeden z pierwszych hodowców spod Kwidzyna.

W jego przypadku hodowla raków jest działalnością dodatkową. Wraz z żoną prowadzi stację benzynową. O możliwości hodowli raków usłyszał ponad rok temu.

— Miałem 16,5 ha nie zagospodarowanej ziemi. Z tego powodu przyjąłem propozycję wspólnika, aby założyć hodowlę raków, tym bardziej że jeszcze rok temu nie było w kraju farmera, który hodowałby te skorupiaki na taką skalę. A perspektywy zbytu są kuszące — twierdzi Bogdan Piotrowski.

W 1998 r. Bogdan Piotrowski i Leszek Mańko zainwestowali w rakowe przedsięwzięcie około 100 tys. zł. Wybudowali dziesięć stawów, zapełniając je 500 kg raków. Za kilogram płacili wtedy 50 zł. Obecnie trzeba za nie płacić 1100 zł.

Jednak nie wszyscy zainteresowani hodowlą muszą ponieść takie koszty. Aby założyć fermę wystarczy mieć staw z czystą wodą i przeznaczyć od 1,5 do 3 tys. zł na zakup raków do rozrodu. W jednym kilogramie mieści się prawie 15 sztuk. Rozmnażają się raz w roku. Samica składa blisko 200 jaj, z których wykluwa się około 50 raków. Hodowca nie wydaje pieniędzy na karmę. Zwierzęta żywią się roślinami ze zbiornika.

Hodowla ze smakiem

Na europejskim rynku dostępne są głównie raki amerykańskie. Gatunek ten — zdaniem smakoszy — nie charakteryzuje się wysokimi walorami smakowymi. Jego hodowlą zajmują się farmerzy z Francji, Hiszpanii oraz z Turcji, która do 1989 r. była czołowym eksporterem. Zachodnim odbiorcom rocznie sprzedawała 1700 ton. W Polsce natomiast hoduje się raka błotnego i szlachetnego. To są gatunki poszukiwane przez smakoszy. W Szwecji za kilogram zapłacić trzeba od 50 do 100 dolarów. Natomiast rak amerykański kosztuje zaledwie 20 USD.

Polskie raki w Europie

Skupem raków przeznaczonych na eksport zainteresowana jest firma Aqua Agro Project spod Gryfowa Śląskiego. Podpisała już z zachodnim kontrahentem umowę na dostawę pierwszych ośmiu ton raków. Jerzy Kopeliński, dyrektor firmy, przewiduje, że w 2001 roku na eksport wyśle 14 ton, a od 2002 do 2006 r. — po 20-26 ton raków. Zaznacza, że są to dane szacunkowe, zależne od liczby powstających ośrodków hodowlanych.

— Do końca tego roku w Polsce ma powstać 30 dużych ośrodków o powierzchni ponad 6 ha. Jeżeli systematycznie będzie wzrastać liczba hodowli, pozwoli to na uruchomienie stałej linii eksportowej — twierdzi Jerzy Kopeliński.

Nad projektem utworzenia centralnego ośrodka hodowli pracuje przedsiębiorstwo Aquamar. W Miastku koło Słupska, na powierzchni 52 ha, powstać ma specjalistyczna ferma wzorowana na hodowlach szwedzkich. Na tę inwestycję firma przeznaczy prawie 3 mln zł.

NADZIEJA W RAKACH: Jeżeli rolnicy zajęliby się hodowlą raków, zapewne poprawiłaby się ich sytuacja finansowa i zmniejszyłoby się bezrobocie — uważa Bogdan Piotrowski, jeden z pierwszych hodowców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Turkowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / POLACY WRACAJĄ DO EKSPORTU RAKÓW