Bancassurance może liczyć na jeszcze lepszą prosperity, bo dziurę po ustawie antylichwiarskiej banki chcą łatać polisami.
Moda na bancassurance, czyli współpracę ubezpieczycieli i banków, nadal będzie na topie. Zawdzięcza to ustawie antylichwiarskiej, którą w sierpniu podpisał prezydent. Jej wprowadzenie oznacza zmniejszenie wpływów dla banków i firm pożyczkowych. Likwidacji tak powstałej dziury może pomóc zacieśnienie współpracy z towarzystwami ubezpieczeniowymi.
Jak nie kijem...
— Ubezpieczyciele ustalają składkę netto, która pokrywa ich koszty, a banki dodają do tego swoją prowizję. Jeśli współpraca toczy się na warunkach wyłączności możliwy jest także udział banku w zysku technicznym ubezpieczyciela — tłumaczy Bogusław Sosnowski, prezes Finlife.
Nic zatem dziwnego, że banki i instytucje pożyczkowe z większym entuzjazmem podeszły ostatnio do kontaktów z towarzystwami.
— Rzeczywiście odnotowaliśmy w ostatnim czasie więcej sygnałów ze strony banków chętnych do nawiązania współpracy, szczególnie typowo konsumenckich. Ożywiła się także branża pośredników pożyczkowych — przekonuje Paweł Miler, prezes Nordea TUnŻ.
— Pamiętać należy jednak, że banki nie mogą przerzucać bezkarnie wszystkich kosztów na klienta, choć część pewnie da się odzyskać — przypomina Jan Emeryk Rościszewski, prezes Cardif TUnŻ.
...to polisą
Bogusław Sosnowski dodaje, że ostatnio dużo łatwiej rozmawia się z bankami. Nie powinno to jednak dziwić.
— Polisy ubezpieczeniowe są świetnym sposobem na załatanie dziury związanej z wejściem znowelizowanej ustawy. W końcu to element zabezpieczenia przed niewypłacalnością klienta — mówi prezes jednego z towarzystw życiowych.
Świetnym przykładem współpracy bancassurance są życiowe towarzystwa Cardif i Europa Życie. Liderów próbują gonić także Nordea, Uniqa czy Finlife. Korzyści ze współpracy dostrzegł także gigant ubezpieczeniowego rynku — grupa PZU. Dodatkowe przychody ma przynieść ściślejsza współpraca z PKO BP.