Polisy: bezkarni terroryści
Na wieść o atakach terrorystycznych w USA kilkunastoprocentowe spadki cen dotknęły akcje największych na świecie towarzystw ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych. Niezasłużenie.
Inwestorzy na światowych giełdach uznali, że ubezpieczyciele i reasekuratorzy w pierwszym rzędzie ucierpią na skutek ataków terrorystycznych w USA. Świadczyły o tym kilkunastoprocentowe spadki cen akcji największych światowych towarzystw, mniejsze tylko od przecen, które dotknęły linie lotnicze.
— Reakcje inwestorów mogły być w dużym stopniu powodowane paniką. Nie mając możliwości natychmiastowej analizy założyli, że to towarzystwa ubezpieczeniowe i reasekuracyjne mogą ponieść część kosztów ogromnych strat ludzkich i materialnych. Wyniki takich potęg finansowych jak np. Munich Re nie skłaniają do niepokoju — twierdzi Małgorzata Makulska, wiceszef Ergo Hestia.
Tymczasem nie można jeszcze określić nawet w przybliżeniu wartości odszkodowań, które wypłacać będą amerykańskie towarzystwa. Nie da się również ustalić zakresu ich odpowiedzialności.
— Reasekuratorzy przyjęli zasadę, że terroryzm jest nieubezpieczalny — twierdzi Piotr Narloch, członek zarządu Inter-Polska
— W standardowych ogólnych warunkach ubezpieczeń szkody spowodowane terroryzmem są wyłączone. W przypadku tak dużych umów warunki ustalane są jednak indywidualnie — twierdzi Małgorzata Makulska.
Obaj rozmówcy twierdzą jednak, że towarzystwa i reasekuratorzy będą z pewnością obciążeni wysokimi odszkodowaniami.
— Tak duże tragedie powodują ogromne tzw. szkody konsekwencyjne, powstałe chociażby z tytułu wandalizmu, utraty zysków itp. Chociaż zasadność takich roszczeń mogłaby być prawnie podważana, w kraju o takim nastawieniu prokonsumenckim jak USA, ubezpieczyciele będą wypłać odszkodowania —twierdzi Piotr Narloch.
Dodatkowo ataki terrorystyczne spowodowały ogromne straty ludzkie, których ofiary są ubezpieczone w ramach polis życiowych.