Polsce spada, innym rośnie

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 17-10-2006, 00:00

Polska jest w grupie krajów, którym spadł napływ inwestycji. Cała nadzieja w przemyśle samochodowym.

W 126 z 200 badanych krajów w 2005 r. wzrósł napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Napływ do krajów rozwiniętych, do których od przystąpienia do UE zalicza się Polska, zwiększył się o 37 proc. Dziesięć nowych państw członkowskich przyciągnęło 34 mld USD, czyli o 19 proc. więcej niż w 2004 r. Czechy zwiększyły napływ inwestycji aż o 5 mld USD, Węgry zanotowały rekord — 6,7 mld USD. A Polska? Według UNCTAD (Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju), napływ BIZ „spadł, choć pozostał na wysokim poziomie 8 mld USD” (wyniósł 7,72 mld USD, według NBP 9,6 mld USD).

— To był wypadek przy pracy i rezultat kilku przegranych na rzecz naszych południowych sąsiadów inwestycji. W 2003 r. do Polski trafiło 14 projektów typu greenfield, a rok i dwa lata później po 24 — pociesza Wojciech Szelągowski, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

(Auto)matyczny wzrost

Wszyscy nowi członkowie UE, w tym najwięksi producenci samochodów, czyli Czechy i Polska, mogą spodziewać się kolejnych inwestycji. W ciągu pięciu lat produkcja aut w tych krajach podwoi się do 3,2 mln sztuk rocznie. Według UNCTAD, zachętą są: spodziewany wzrost gospodarczy, niskie koszty pracy, wykwalifikowana siła robocza, niskie podatki i zachęty inwestycyjne. 10 proc. BIZ w Polsce, Czechach i na Węgrzech pochodzi właśnie z branży motoryzacyjnej.

Dobre są perspektywy nie tylko w tym sektorze. 79 proc. firm planuje zwiększenie inwestycji w ciągu trzech lat. 87 proc. japońskich firm, badanych przez dziennik „Nihon Keizai Shimbun”, deklarowało rok temu inwestycje w ciągu trzech lat (5 proc. interesowało się Europą Środkową i Wschodnią).

— Potencjał Polski nadal jest większy od napływu BIZ — mówi jednak Zbigniew Zimny, przedstawiciel UNCTAD i konsultant raportu.

Silna Azja

Coraz ważniejszą rolę w inwestycjach odgrywają korporacje transnarodowe. Jest ich około 77 tys. Najwięcej korporacji transnarodowych pochodzi z USA, UE i Japonii, ale coraz ważniejsze stają się takie koncerny z krajów rozwijających się. Ich rola jako eksporterów inwestycji zagranicznych bardzo rośnie.

— W ciągu ostatnich 25 lat ich udział wzrósł z kilku do 17 proc., udział w fuzjach i przejęciach z 4 do 13 proc., a udział w projektach greenfield i rozwojowych do 15 proc. 8-9 spośród 160 badanych przez UNCTAD krajów rozwijających się zainwestowało 90 proc. wszystkich środków. Są to: Hongkong, Chiny, Indie, Korea Południowa, Tajwan, Singapur, Brazylia, Rosja i Meksyk — wymienia profesor Dariusz Rosati.

Najważniejszym powodem inwestowania za granicą tych korporacji są czynniki rynkowe, czyli podążanie za klientem np. w usługach IT w przypadku firm indyjskich czy obchodzenie barier handlowych w przypadku chińskich.

Także polskie spółki zaczynają raczkować w inwestycjach zagranicznych. W 2005 r. zainwestowały prawie 1,5 mld USD, dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu