W prasie brytyjskiej coraz częściej pojawiają się zarzuty wobec przybyszów z Europy Środkowo-Wschodniej (tzw. nowej Unii), w szczególności wobec Polaków. Jednak sir Andrew Green, prezes Migrationwatch UK, organizacji opowiadającej się za ograniczeniem napływu ludności do Wlk. Brytanii, twierdzi, że to wcale nie Polacy (20 proc. migracji) stanowią największy problem. Jego zdaniem mediom łatwiej jest mówić o tej grupie cudzoziemców niż o imigrantach z Afryki i Azji (70 proc.), gdyż nie naraża ich to na pomówienia o rasizm, będący bardzo wrażliwym tematem.
Przewiduje się, iż z powodu liberalnej polityki migracyjnej rządu, liczba
ludności w Wielkiej Brytanii wzrośnie w ciągu 25 lat o 10 milionów. Z kolei
prognozy dotyczące Polaków zakładają osłabienie migracji w związku ze
spodziewanym wzrostem gospodarczym w naszym kraju, co sprawi, iż za 10-20 lat
wyjazdy zarobkowe przestaną się już opłacać. Ponadto istotną kwestią w przypadku
wielu Polaków są silne więzy rodzinne oraz „nieco świecki patriotyzm”, jak
twierdzi Green, a także zmniejszająca się liczba narodzin w Polsce.
Natomiast, zdaniem Migrationwatch UK, powyższe kwestie nie dotyczą imigrantów z
Afryki i Azji, którzy raczej nie planują powrotu do swych ojczystych
krajów.