Polscy inwestorzy nie wytrzymali presji

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2007-09-07 00:00

Po dużej przecenie amerykańskich akcji w środę rynki europejskie zachowały wczoraj po otwarciu spokój, licząc na odreagowanie za oceanem. Taka taktyka, ostatnio często stosowana, wynika z przekonania inwestorów, że do chwili wydania przez amerykańskie władze monetarne (Fed) werdyktu w sprawie ceny kredytu obecna wartość indeksów wyznacza stan równowagi. Dlatego wszystkie większe odchylenia od tych wartości zachęcają do gry na korekcyjną reakcję.

Dla polskich inwestorów i WIG20 taki poziom równowagi to 3600 pkt. Mimo krótkotrwałych wahnięć indeks uparcie próbuje wrócić w pobliże tego poziomu. Wczorajsze notowania rozpoczęły się niemal dokładnie tam, co oznaczało odrobienie ponad połowy strat z poprzedniego dnia.

Rosnące od kilku dni notowania ropy sprzyjały spółkom paliwowym. Petrolinvest zyskał ponad 5 proc., choć firma jest nadal na etapie poszukiwania. Kiepski dzień miał za to KGHM. Cena miedzi zniżkowała pod wpływem spekulacji, że kryzys na rynku nieruchomości w USA zmniejszy zapotrzebowanie na ten metal z powodu spadku produkcji budowlanej. Niekorzystnie na notowaniach spółki odbiła się także informacja o opóźnieniu przez sąd wypłaty drugiej transzy dywidendy. Zyskiwały za to akcje BRE Banku, co mogło mieć związek z urealnieniem planów ekspansji na Słowacji i w Czechach.

Sesja okazała się jednak bardziej nerwowa, niż zakładali amatorzy gry na odbicie. Indeksy falowały w miarę napływu informacji makroekonomicznych. Wszyscy czekali na pokaźną serię danych z USA. Wbrew panującemu ostatnio na Wall Street czarnowidztwu, nie potwierdziły one tezy o nadchodzącej szybko recesji. Sieci detaliczne zameldowały o sporym skoku sprzedaży. Liczba nowych aplikacji o zasiłek dla bezrobotnych spadła, a wydajność pracy wzrosła. Wszystkich zaskoczył także wysoki odczyt wskaźnika koniunktury w sektorze usług. Łyżką dziegciu była informacja o znacznym wzroście liczby domów zajmowanych przez banki po niewypłacalnych dłużnikach.

Paradoksalnie, zgodnie z pokrętną logiką Wall Street, niezłe dane zostały odebrane w pierwszej chwili negatywnie, gdyż osłabiły wiarę w obniżkę stóp procentowych. Dla amerykańskich inwestorów tańszy kredyt jest obecnie bardziej priorytetowy niż zdrowa gospodarka. Oczekiwane odbicie nie nastąpiło więc przed zamknięciem GPW, co wystraszyło polskich graczy. WIG20 zakończył dzień sesyjnym minimum, tracąc 0,8 proc.

Co dalej?

SiŁa spokoju

Spadek WIG20 na finiszu sesji był bardzo emocjonalny i wynikał z rozczarowania postawą rynków zagranicznych. Był mocno przesadzony w porównaniu z dość spokojnym zachowaniem innych giełd. Po spokojniejszej analizie obrazu amerykańskiej gospodarki może się okazać, że globalni inwestorzy ujrzą jednak szklankę w połowie pełną. Jeśli tak się stanie, polskie indeksy też skorzystają.

Włodzimierz Uniszewski