Polska bandera to rzadkość

opublikowano: 12-12-2018, 22:00

Nasz kraj może zostać Singapurem Bałtyku, ale tylko ze statkami pod własną banderą

W ostatnich 30 latach transformacji ustrojowej polska flota handlowa w żegludze międzynarodowej zmniejszyła się z 247 statków do 96, z czego zaledwie sześć pływa pod polską banderą. Pozostałe 90 jednostek pracuje na budżety innych państw.

Z polskimi barwami na rufie pływa zaledwie sześć z 96 naszych
statków handlowych.
Zobacz więcej

POD OBCĄ FLAGĄ:

Z polskimi barwami na rufie pływa zaledwie sześć z 96 naszych statków handlowych. Fot. ARC

Wraz z „ucieczką” polskich statków dalekomorskich do tzw. państw wygodnej bandery (FOC — Flag of Convenience), które mają uproszczone wymagania dotyczące rejestracji i mniejsze koszty zatrudnienia, Polska boryka się również z problemem stworzenia odrębnego systemu ubezpieczeń społecznych dla marynarzy. Ponad 95 proc. z prawie 40 tys. polskich marynarzy — dobrze wyszkolonych specjalistów — pracuje na statkach obcych armatorów. Rząd polski do dziś nie zrealizował też zobowiązań, wynikających z Konwencji o Pracy na Morzu z 2006 r., odnośnie do stworzenia kompleksowego systemu ubezpieczeń społecznych dla pracujących na statkach morskich.

— Należy zwrócić uwagę że Polska nie ma podpisanych też żadnych porozumień w zakresie zabezpieczenia społecznego z innymi krajami, nawet z krajami obszaru UE/EOG, a co za tym idzie — składki opłacane na zabezpieczenie społeczne trafiają do państwa bandery statku. Osobnym problememsą również podatki — wprowadzone przez art. 118 ustawy o pracy na morzu z 2015 r. zwolnienie z podatku dochodowego od osób fizycznych po przepracowaniu 183 dni nie obowiązuje, ponieważ nie uzyskano zgody Komisji Europejskiej. Tymczasem jest to światowy standard w żegludze, nie tylko w krajach UE/EOG — tłumaczy Ireneusz Kuligowski, prezes Polskiego Związku Zarządców Statków (PZZS).

Redukcja kosztów

Dlaczego tak popularne są „wygodne bandery”? Oczywiście chodzi o pieniądze. Według badań World Maritime University w Malmö, 50 do 60 proc. kosztów operacyjnych statku to koszty załogowe. Przykładowo, na statku m/s Koszalin (38 tys. DWT, 18 osób załogi) koszty operacyjne pod banderą Bahamów wyniosą nieco ponad 72,5 tys. zł., natomiast pod banderą polską — prawie 668 tys. zł, z czego ponad 620 tys. zł stanowią składki na ubezpieczenie społeczne i składki na fundusze (FP, FGŚP, FEP, PFRON). PZZS opracował projekty zmian do stosownych ustaw. Wprowadzenie ich ma doprowadzić do redukcji wydatków do poziomu np. bandery Bahamów, przy jednoczesnym objęciu marynarzy ubezpieczeniem społecznym.

— Przez wprowadzenie projektowanych zmian, zakładając przeflagowanie np. 20 statków rocznie, koszt wydatków państwa wyniósłby 1,68 mln zł, podczas gdy wpływy uzyskane przez ZUS i budżet 6,1 mln zł, w tym 2,8 mln zł pochodziłybyze składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne marynarzy. Zatem powrót polskiej bandery nie powinien budzić żadnych wątpliwości, bo to się po prostu opłaca — przekonuje Ireneusz Kuligowski.

Miliony do zarobienia

Według wyliczeń PZZS, prognozowane przychody w perspektywie dekady sięgną 274 mln zł, natomiast wydatki — 92 mln zł, przy założeniu, że wrócimy do poziomu zbliżonego do 1990 r., czyli około 200 statków pod polską banderą. Państwo polskie w tym wariancie osiągnęłoby dochody netto w wysokości 182 mln zł. Dla porównania — pod flagą panamską jest zarejestrowanych około 9,5 tys. statków, pod norweską — 1,9 tys., zaś maltańską — 2,2 tys. Kilkukrotnie mniejsza Norwegia osiąga przy tym roczny przychód w wysokości 16,5 mld EUR. A według raportu Menon & DNV GL, z żeglugi morskiej (również w Polsce) pochodzi około 40 proc. dochodów gospodarki morskiej (na sektor technologii morskich, porty z logistyką i finanse morskie przypada po 20 proc.). Polska miałaby zatem potencjał, by zostać Singapurem Bałtyku — unikatowym w skali europejskiej centrum zarządzania statkami zarówno polskich, jak i zagranicznych właścicieli i armatorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy