Po 2035 r. nie będziemy mogli już kupić nowego auta z silnikiem spalinowym, chyba że… będzie zasilane e-paliwem. Koniec aut z konwencjonalnym napędem miał być rychły i ostateczny, ale dzięki e-paliwowej furtce historia napędu spalinowego będzie toczyć się dalej. Być może jednym z powodów nagłego zwrotu akcji jest widmo braku surowców niezbędnych do produkcji ogniw na o wiele większą skalę.
Europa chce być centrum elektrycznej rewolucji, a Polska może na tym skorzystać. Dziś nasz kraj jest piątym na świecie i pierwszym w Europie producentem ogniw do samochodów na prąd. Wzrost popytu na samochody wymaga jednak dynamicznego wzrostu podaży metali potrzebnych do produkcji ogniw, a tych brakuje.

Zaniepokojenia nie ukrywają również reprezentanci sektora produkcji z branży motoryzacyjnej. W badaniu przeprowadzonym przez dział robotyki firmy ABB oraz Automotive Manufacturing Solutions aż 59 proc. respondentów uważa, że przejście na produkcję aut w pełni elektrycznych zgodnie z przedstawianym przez ustawodawców harmonogramem jest niemożliwe. Tylko 11 proc. wierzy, że wszystkie cele są realistyczne.
Kopalnie problemów
Zbliżająca się lawina zamówień na elektryki oznacza też nie lada kłopot dla przemysłu wydobywczego. Z danych opracowanych przez serwis Statista i Bloomberga wynika, że w okresie od 2019 do 2030 r. zapotrzebowanie na metale niezbędne do produkcji ogniw wzrośnie nawet kilkunastokrotnie. Niklu i aluminium będzie potrzeba 14 razy więcej, fosforu i żelaza - 13, miedzi i grafitu – 10, litu – 9, a to wciąż nie koniec listy.
– Wzrost zapotrzebowania na metale wykorzystywane w akumulatorach popycha firmy wydobywcze do inwestowania w pozyskiwanie tych kluczowych materiałów i zwiększania produktywności. W przypadku produkcji ogniw do samochodów elektrycznych najbardziej problematyczne jest „białe złoto”, czyli lit – mówi Krzysztof Marat z ABB.
Czy zwiększenie wydobycia wystarczy? Zdaniem ekspertów – niekoniecznie. Wg Departamentu Energii USA pakiet baterii litowo-jonowych dla jednego samochodu elektrycznego zawiera ok. 8 kg litu. Jednocześnie w 2021 r. światowa produkcja tego metalu wyniosła 100 tys. ton, a globalne rezerwy szacowane są na około 22 mln. Wydobytego w 2021 r. litu wystarczyłoby na niecałe 11,4 mln baterii do pojazdów elektrycznych. To mniej więcej tyle, ile – zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) – już niedługo będzie wchłaniał globalny rynek. Światowych zapasów wystarczyłoby na wyprodukowanie nieco poniżej 2,5 mld akumulatorów do samochodów.
– Choć światowe rezerwy litu są wystarczające do zaspokojenia spodziewanego wzrostu popytu, to nie powinniśmy zakładać, że lit będzie wykorzystywany wyłącznie w motoryzacji – zaznacza Krzysztof Marat.
Jednym z rozwiązań jest… budowa nowych kopalni, ale musiałoby ich powstać prawie 400 do 2035 r. – wynika z danych Benchmark Minerals, londyńskiej agencji raportującej ceny. Jednocześnie eksperci wskazują, że czas potrzebny do uzyskania pełnej operacyjności zakładu wydobywającego lit wynosi ok. pięciu lat.
Rozwój technologii
Nadzieja w tym, że w najbliższych kilkunastu latach technologia będzie się dynamicznie rozwijać i tanieć. Dzięki wspomnianej legislacyjnej
furtce i możliwości stosowania silników spalinowych na e-paliwa cena paliw ekologicznych spadnie z kilkudziesięciu złotych za litr do poziomu akceptowalnego dla klientów. To może przełożyć się na mniejszy niż obecnie zakładany popyt na baterie litowo-jonowe.
Warto też pamiętać, że w kolejnych latach na rynku będzie pojawiać się coraz więcej zużytych ogniw. Posłużą do ponownego odzysku niezbędnych surowców, co może zmniejszyć zapotrzebowanie na lit o ok. jedną dziesiątą do 2040 r.
Z raportu WEF „A Vision for a Sustainable Battery Value Chain in 2030" wynika, że w 2030 r. 54 proc. baterii wycofanych z eksploatacji zostanie poddane recyklingowi. Może to pokryć nawet 7 proc. zapotrzebowania na surowce. Najlepiej robić to na miejscu.
– Nakładają się na siebie dwie siły: po pierwsze Polska już jest hubem dla rozwoju elektromobilności. To tutaj wytwarzane są ogniwa dla większości sprzedawanych w Europie aut, a także opracowywane są rozwiązania i technologie dla sektora EV. Po drugie ze względu na położenie geograficzne, rozwijającą się infrastrukturę, a także dostęp do europejskich rynków jesteśmy wymieniani jako ci, którzy mogą najwięcej zyskać – mówi Krzysztof Marat.
