Polskim handlowcom raźniej w grupie

Rodzime sieci handlowe już kupują razem podstawowe produkty, a teraz planują stworzenie wspólnej marki premium

W grupie raźniej, a przede wszystkim taniej. Wiedzą o tym największe sieci handlowe, które w Europie od lat dogadują się z konkurentami, by wspólnie zamawiać podstawowe produkty, uzyskując niższe ceny dzięki ekonomii skali. I tak na przykład właściciele konkurujących dyskontów Biedronka i Netto część zakupów robią wspólnie w ramach kooperatywy AMS Sourcing, a francuscy rywale Intermarche i Casino od przyszłego roku będą razem negocjować z lokalnymi dostawcami, podobnie jak Auchan i Metro (właściciel Reala). W Polsce zakupowe spółdzielnie dużych sieci też zyskują na popularności, zwłaszcza w przypadku rodzimych firm, które walczą o rynek z międzynarodowymi konkurentami. Niedawno o planach stworzenia grupy zakupowej mówiła giełdowa Emperia (właściciel Stokrotki), a skrzydła już rozwija Grupa Handlowa PL Plus.

WAŻENIE INTERESÓW:
Zobacz więcej

WAŻENIE INTERESÓW:

Waldemar Mirocha, prezes Grupy Handlowej PL Plus, negocjuje warunki w imieniu czterech firm, różniących się strategią i formatami sklepów. Szuka produktów, które może sprzedać każda z nich. Marek Wiśniewski

— Naszym celem jest stworzenie organizmu, którego łączne obroty będą sięgały 10 mld zł. To będzie gracz mogący skutecznie konkurować z największymi sieciami zagranicznymi. Nie chcemy tworzyć spółdzielni z setkami udziałowców, tylko silną, dobrze zorganizowaną i zdolną do podejmowania szybkich decyzji grupę dużych sieci z polskim kapitałem. O tym, że to dobra droga, przekonują nas rodzimikonkurenci, którzy teraz też zabierają się za tworzenie grup — mówi Waldemar Mirocha, prezes GH PL Plus.

Grupa została powołana do życia w połowie 2013 r. przez rzeszowskiego dystrybutora Bać-Pol (rozwijającego sieci franczyzowe Spar i Słoneczko) oraz wywodzącą się z Wielkopolski sieć supermarketów Piotr i Paweł. Szybko przyłączyła się do niej regionalna sieć Topaz, działająca na Mazowszu, Lubelszczyźnie i Podlasiu. Rok później dołączył do nich również Polomarket, który jest dziś największym członkiem grupy, generującym około 3,75 mld zł obrotów rocznie — tymczasem przychody wszystkich sieci w grupie sięgają łącznie 6,5 mld zł. Polomarket jednak od początku przyszłego roku skurczy się o prawie 40 proc. w związku z wyjściem ze struktur sieci 170 sklepów, które będą funkcjonować pod szyldem Mila.

Prawie w komplecie

Jednym z głównych zadań PL Plus jest zamawianie u kilkudziesięciu producentów podstawowych produktów, które są sprzedawane we współpracujących sieciach — a także u detalicznych klientów Bać-Polu — pod ekonomiczną marką własną „Lubię”.

— Pod marką „Lubię” w naszych sieciach dostępnych jest dziś 135 tzw. indeksów asortymentowych. To podstawowe produkty, decydujące o cenowej percepcji sklepów wśród klientów: mąka, olej, kasze, czekolada itp. Ten katalog jest już prawie kompletny — zamierzamy dodać jeszcze 15 pozycji. Produkują dla nas m.in. Dawtona, Delic-Pol, Graal i Mispol — mówi Waldemar Mirocha.

GH PL Plus nie ogranicza się jedynie do marki własnej. Przedstawiciele grupy negocjują w imieniu udziałowców także zakupy innych produktów. Pracują też nad optymalizacją struktur logistycznych.

— Chodzi nam o uzyskanie efektu skali i lepsze wykorzystywanie magazynów udziałowców, które są w całym kraju. Przykładowo dostawy napojów do sklepów Piotr i Paweł na wschodzie Polski nie musiałyby przechodzić przez centralny magazyn tej sieci, tylko korzystałyby z sieci hurtowni Bać-Polu — mówi Waldemar Mirocha.

Apetyt na więcej

Kolejnym pomysłem grupy jest stworzenie jeszcze jednej marki własnej, tym razem z wyższej półki.

— Na razie trwają prace koncepcyjne. Zachęceni dotychczasowymi wynikami marki „Lubię” uznaliśmy, że trzeba rozważyć wykreowanie innej marki lub nawet kilku, ale tym razem w segmencie premium — mówi prezes PL Plus. Jego zdaniem, sieci mogłyby wspólnie zamawiać, promować i sprzedawać m.in. wyroby ekologiczne oraz świeże produkty, np. ryby i wędliny. — Obecny potencjał sprzedażowy sieci GH PL Plus daje takie możliwości. Silna grupa handlowa ma taką skalę, że może dogadywać się bezpośrednio z dowolnym producentem w Europie — mówi Waldemar Mirocha.

OKIEM EKSPERTA
Grupa to etap przejściowy

AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes agencji badawczej Inquiry:

Grupy zakupowe, zrzeszające firmy z odrębnymi strategiami, z natury są niestabilne i mieliśmy już w Polsce tego przykłady — sprawdzają się jako etap przejściowy, ale nie długoterminowo. Więzi między sieciami muszą być w końcu zacieśnione — inaczej grupa się rozpada. Pomysł wprowadzenia marki własnej w segmencie premium jest ciekawy, ale grupa musi rozwiązać problem, jak ma to wyglądać w praktyce, bo formaty zrzeszonych w niej sklepów są jednak odmienne, podobnie jak klienci. Do Piotra i Pawła pasują produkty z rzeczywiście wyższej półki, jak ostrygi itp., w pozostałych sieciach może się to pewnie sprowadzić do standardowych produktów świeżych w ładnym opakowaniu. Ostatecznie liczy się to, co jest w środku — konsument sięgnie po towar, jeśli jego jakość będzie odpowiednia, z czym w Polsce w przypadku żywności jest jednak, niestety, nie najlepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polskim handlowcom raźniej w grupie