Poszukujemy spółek dużych, płynnych, zyskownych i płacących dywidendę — deklarują zarządzający OFE, którzy w nowej dla nich rzeczywistości od kilku miesięcy przebudowują portfele. Polwax, na którego akcje od dziś mogą zapisywać się inwestorzy indywidualni, a instytucjonalni rozpocząć negocjacje cenowe, to spółka, która spełnia dwa ostatnie kryteria i ma szansę na wypełnienie warunku dotyczącego płynności, bo jak na tak niedużą spółkę (po cenie maksymalnej kapitalizacja to 190 mln zł) odsetek akcji w wolnym obrocie będzie wysoki i może sięgnąć 38 proc.

W ofercie są tylko akcje sprzedawane przez kilku dotychczasowych akcjonariuszy, w tym przez Krokus Chem, fundusz private equity oraz prezesa Dominika Tomczyka, którzy w 2012 r. wzięli udział w wykupie menedżerskim. Polwax był wcześniej spółką córką Grupy Lotos i funkcjonował pod nazwą Lotos Parafiny. — Na giełdę idziemy po prestiż — podkreśla Dominik Tomczyk. Nie jest jednak tajemnicą, że menedżer potrzebuje gotówki na spłatę kredytu, zaciągniętego na wykup.
Kierunek: rentowność
Piotr Kosiński, dyrektor finansowy Polwaksu, dodaje, że firma nie ma problemów z płynnością finansową, nie potrzebuje też kapitału na inwestycje (w planach nie ma żadnych istotnych, a akwizycje są rozważane, ale konkretów nie ma), a priorytetem nie jest nawet wzrost przychodów (te systematycznie spadały w ostatnich trzech latach), ale zwiększenie rentowności.
Pod względem poziomu marży kandydat do debiutu na GPW jest na poziomie Synthosu z okresu słabszej koniunktury (czyli obecnie) i nieco wyżej niż hołubiona przez inwestorów — zwłaszcza tych z rynku obligacji — PCC Rokita. Zyski Polwaksu w ostatnich latach były stabilne, a prezes Dominik Tomczyk nie ukrywa, że ponad wzrost akcji przedkłada dochód z nich i kieruje ofertę przede wszystkim do inwestorów, którzy poszukują właśnie takich spółek.
Luźny gorset
Polityka dywidendowa Polwaksu zakłada wypłatę akcjonariuszom 30-50 proc. zysku netto. Z zysku za 2013 r. do kieszeni inwestorów trafiło 10 mln zł, czyli 1 zł na akcję. Przy cenie maksymalnej 19 zł stopa dywidendy to nieco ponad 5 proc., czyli wyżej niż przeciętna dla spółek z GPW. Wyższa stopa wypłaty dywidendy jest możliwa, przy czym musi się na nią zgodzić ING Bank, który umowę kredytu, obowiązującą do 2016 r., obwarował licznymi zastrzeżeniami, dotyczącymi nie tylko dywidendy, ale także poziomu zadłużenia i minimalnego EBITDA.
Dług netto do EBITDA nie może przekroczyć 1,5, a zysk operacyjny powiększony o amortyzację w 2014 r. wyniesie nie mniej niż 23 mln zł, a w 2015 r. 26 mln zł. Konsekwencją niedotrzymania warunków będzie podwyższenie oprocentowania kredytu. Oficjalnych prognoz wyników spółka nie opublikowała, a Piotr Kosiński przekonuje, że kredytu w ING nie należy traktować jako gorsetu, bo w każdej chwili zobowiązanie może być spłacone lub zrefinansowane. Dług ma obecnie wartość około 12 mln zł.
Rezultaty firmy w znaczącej mierze zależą od cen surowców, spośród których podstawowym jest gacz, który jest pochodną ropy. Według zapewnień zarządu Polwaksu cena gaczy jest słabo skorelowana z ceną czarnego złota. Zakupy dokonywane są w Polsce (głównie od Lotosu), w której firma jako lider w niszy ma mocną pozycję negocjacyjną, ale również za granicą w transakcjach spot (natychmiastowych). Ryzyko kursowe minimalizowane jest hedgingiem naturalnym. W 2013 r. eksport miał 16-procentowy udział w przychodach.