Posłowie za reprywatyzacją, ale...

Marcin Goralewski
04-04-2005, 00:00

Właśnie rozpoczyna się debata o reprywatyzacji. Nikt nie kwestionuje potrzeby rozwiązania problemu, nie oznacza to jednak braku emocji.

W najbliższą środę, czyli 6 kwietnia, posłowie zajmą się rządowym projektem ustawy o tzw. reprywatyzacji.

— Dokumenty trafiły do Sejmu na początku marca. Teraz pora na pierwsze czytanie — mówi Piotr Rostkowski z biura prasowego ministerstwa skarbu.

Wszyscy są za

Posłowie już czekają na debatę. Jak przyjmą projekt? Może będą chcieli go zmienić?

— Zarówno ja, jak i mój klub jesteśmy zdecydowanymi zwolennikami reprywatyzacji. Nie chcę jednak mówić o szczegółach, bo to bardzo delikatna sprawa, a nie mamy jeszcze wspólnego stanowiska — mówi Adam Szejnfeld, poseł Platformy Obywatelskiej.

To bardzo popularna odpowiedź. Wszyscy zgadzają się, że problem reprywatyzacji należy w końcu rozwiązać. Nikt jednak, poza Ministerstwem Skarbu Państwa, nie przedstawiał na razie konkretnych pomysłów.

— Zgadzamy się z projektem rządowym. Widzę szansę na uchwalenie ustawy jeszcze przez ten parlament — uważa Małgorzata Ostrowska z SLD.

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów projektem ustawy, poszkodowani po wojnie właściciele majątków otrzymaliby 15 proc. ich obecnej wartości. To najważniejszy i najbardziej kontrowersyjny punkt projektu. Poszkodowani chcą bowiem zwrotu całości zagarniętego majątku.

— 15 proc. to rozsądna stawka. Budżetu na więcej po prostu nie stać, choć rozumiem roszczenia — dodaje posłanka SLD.

Miliony i miliardy

Resort skarbu zrezygnował z pomysłu spłaty wierzytelności bonami, które miały być oprocentowane nie gorzej niż obligacje skarbowe. Wprowadzonymi do obrotu publicznego papierami można byłoby swobodnie handlować, a ich posiadacze mogliby na preferencyjnych warunkach kupować np. ziemię od Agencji Nieruchomości Rolnych. Płatność gotówkową przeforsowało Ministerstwo Finansów, bo ta forma ma być korzystniejsza dla budżetu państwa. Koszt realizacji ustawy szacuje się na 11 mld zł. Pieniądze na spłatę zobowiązań mają pochodzić ze sprzedaży pakietów akcji sprywatyzowanych już spółek (tzw. rezerwa reprywatyzacyjna) oraz nieruchomości zarządzanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Jeśli pieniędzy zabraknie, minister finansów udzieli resortowi skarbu pożyczki.

Koszty wprowadzenia w życie ustawy szacuje się na 220 mln zł. Pieniądze pójdą m.in. na osza- cowanie wartości znacjonalizowanego mienia i stworzenie nowych etatów w urzędach wojewódzkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Posłowie za reprywatyzacją, ale...