Powrót do normalności oznacza spowolnienie

opublikowano: 17-12-2019, 22:00

Ekonomiści spodziewają się, że najbliższe miesiące będą chudymi latami w unijnej i polskiej gospodarce.

Wraz z końcem roku eksperci najważniejszych instytucji finansowych w Polsce publikują swoje przewidywania na nadchodzące 12 miesięcy. Myślą przewodnią jest spowolnienie gospodarcze, które najmocniej ma dotknąć zachodnią Europę, jednak wpłynie także na sytuację przedsiębiorców działających nad Wisłą.

Według Santander Banku polski wzrost gospodarczy po kilku latach nadspodziewanie dobrych wyników w 2020 r. zacznie się normalizować. Po ok. 5-procentowym wzroście PKB w 2018 r. i ok. 4-procentowym wyniku w 2019 r. nadchodzący 2020 r. powinien dać Polsce wzrost na poziomie 3 proc. Taki wynik będzie zbliżony do potencjalnego wzrostu gospodarczego, a zatem oczyszczonego z przejściowych wahań koniunkturalnych oraz impulsów fiskalnych. Spowolnienie gospodarcze będzie jednak oznaczało, że napięcia na rynku pracy będą słabły — zapotrzebowanie na siłę roboczą będzie bowiem spadać. Aby przekonać się, czy tak si stanie, warto śledzić kolejne odczyty dynamiki wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Motorem wzrostu gospodarczego pozostanie konsumpcja prywatna, której przewidywany dobry wynik niwelować będzie stagnacja w inwestycjach.

„Nasza prognoza opiera się na założeniu braku dalszego hamowania wzrostu w strefie euro, w szczególności zaś w Niemczech. Wyraźne pogorszenie koniunktury na świecieoznaczałoby ryzyko w dół dla naszej prognozy. Brexit i napięcia handlowe nadal są na szczycie listy czynników ryzyka. Szybsze ożywienie na świecie to ryzyko w górę dla prognoz” — zaznaczają analitycy Santander Banku.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zakładają jednak, że spowolnienie będzie krótkotrwałe i już w 2021 r. będziemy widzieli przyspieszenie światowej gospodarki. Analitycy ING również prognozują, że w przyszłym roku PKB wzrośnie o 3 proc. W przeciwieństwie jednak do kolegów z Santander Banku eksperci ING uważają, że 2021 r. będzie jeszcze gorszy od nadchodzącego roku, a wzrost PKB w Polsce ledwo przekroczy 2 proc.

„Nasza pesymistyczna prognoza tempa PKB na 2021 — 2,2 proc. — wzbudziła dużo kontrowersji. Ale obawy w niej wyrażone (wygasanie efektów wydatków wyborczych napędzających konsumpcję, przekroczenie górki inwestycji unijnych) materializują się już w 2020 r. Rządzący będą chcieli zapobiec głębszemu spowolnieniu, zakładamy że poprzez duże projekty inwestycyjne (hub lotniczy, inwestycje w odnawialne źródła energii)” — piszą ekonomiści ING.

Ostrzegają także, że rząd nad Wisłą nie jest gotowy spełnić założeń najnowszej polityki klimatycznej UE, co będzie miało konkretne konsekwencje gospodarcze. „Polska nie spełnia obecnie żadnego z trzech unijnych celów klimatycznych — w spółkach energetycznych trwa inwestycyjne poruszenie, żeby zwiększyć moce OZE i nie utracić dostępu do miliardów z unijnego „green dealu”. Bez inwestycji samorządów i prywatnych efekt może być niewystarczający” — ostrzegają ekonomiści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy