Prąd ze słońca

Magdalena Krukowska
opublikowano: 2005-07-21 00:00

Czy promienie słońca zastąpią tradycyjne źródła energii? Krzysztof Wietrzny nie ma wątpliwości. Na tej wierze zbudował swój biznes.

 

Dom z gliny i słomy zasilany energią słoneczną, kolektory słoneczne ogrzewające wodę, świetliki rurowe zastępujące okno czy lampę — to nie rekwizyty z filmu science fiction, ale istniejące rozwiązania, które w przyszłości mają dużą szansę zastąpić tradycyjne źródła energii. Można je obejrzeć w Centrum Ekologicznych Technologii w Stryszowie koło Krakowa. Stworzył je sześć lat temu Krzysztof Wietrzny, 19-letni wówczas student zarządzania, pasjonat proekologicznych rozwiązań technicznych. Jednocześnie założył firmę Sunflower Farm zajmującą się sprzedażą systemów zasilania bazujących wyłącznie na odnawialnych źródłach energii. Skąd taki pomysł?

— Mieszkałem kilka lat w Holandii. Odwiedziłem tam centrum technologii ekologicznych, które wywarło na mnie takie wrażenie, że postanowiłem stworzyć coś podobnego w Polsce. Pieniądze na sprzęt demonstracyjny zdobyłem dzięki grantom z europejskich i amerykańskich fundacji — opowiada Krzysztof Wietrzny.

Niewyczerpalne źródło

— Na dłuższą metę nie dało się pogodzić utrzymania placówki i firmy, głównie z powodów finansowych i organizacyjnych, więc prowadzenie centrum przejęła Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, którą zainicjowało w 2000 r. 41 organizacji z 18 krajów — mówi Zofia Pasternak, członek zarządu Sunflower Farm.

Krzysztof Wietrzny skoncentrował się na robieniu biznesu. Dziś Sunflower Farm zatrudnia dziesięć osób i szybko się rozwija. Firma mieści się w Lublinie, a w Stryszowie znaduje się centrum techniczne. Powstają tu systemy przetwarzające światło słoneczne na energię elektryczną. Dotychczas firma sprowadzała podzespoły z Europy Zachodniej. Obecnie, wspólnie ze szwedzką PV Enterprise, uruchamia pierwszą w Polsce fabrykę modułów fotowoltaicznych. Ruszy ona jeszcze tego lata w Tarnowie.

W czym specjalizuje się „słoneczna farma”? Dosłownie — w korzystaniu ze słońca.

— To niewyczerpalne źródło energii. Za pomocą słonecznych systemów zasilania można wytwarzać energię na potrzeby urządzeń i obiektów dowolnej wielkości, bez względu na lokalizację — wyjaśnia Zofia Pasternak.

Oszczędnie, ale drogo

Sunflower Farm dotychczas zaprojektowała i wyposażyła kilkaset systemów fotowoltaicznych w Polsce. Korzystają z nich głównie przedsiębiorstwa budowlane, instalacyjne czy produkcyjne, instytuty badawcze i instytucje publiczne. Słoneczne systemy są stosowane np. w automatyce przemysłowej, oświetleniu czy zasilaniu aparatury pomiarowej. A przede wszystkim wszędzie tam, gdzie brak dostępu do sieci energetycznej, np. przy znakach drogowych. Niektórzy montują słoneczne elektrownie również we własnych domach.

— Największą zaletą takiego systemu jest to, że instaluje się go raz, a potem z energii korzystamy już za darmo — podkreśla Zofia Pasternak.

Problem w tym, że na ten „raz” trzeba sporo wydać. Przykładowo, cena słonecznego systemu zasilania dla domku jednorodzinnego wynosi co najmniej 50 tys. zł. Zamontowanie jednego, najmniejszego świetlika zastępującego okno to koszt około 800 zł. Dlatego na polskim rynku są to wciąż produkty ekskluzywne. Za to olbrzymi popyt na nie jest w Japonii, Niemczech, Hiszpanii, Szwajcarii i w Wielkiej Brytanii. Zwłaszcza odkąd rządy tych państw wprowadziły mechanizmy wspierające rozwój energetyki odnawialnej, tzw. taryfy na energię odnawialną. Oznacza to, że właściciele elektrowni słonecznych podłączonych do sieci publicznej mogą odsprzedawać wyprodukowaną przez siebie energię po preferencyjnych cenach.