Prawo zdusi social lending w zarodku

Jeśli chcesz inwestować w pożyczki społecznościowe, musisz mieć firmę z 200 tys. kapitału. Tak wynika z orzeczenia NSA i dwóch ustaw

Prawo zdusi social lending w zarodku

opublikowano: 09-05-2016, 22:00

Jeśli chcesz inwestować w pożyczki społecznościowe, musisz mieć firmę z 200 tys. kapitału. Tak wynika z orzeczenia NSA i dwóch ustaw

iStock/Fotolia

6 mld USD — taka była wartość pożyczek udzielonych przez platformy lendingowe Peer2Peer w 2015 r. To dziesięć razy więcej niż w 2012 r. Społecznościowe pożyczanie, polegające na łączeniu indywidualnych inwestorów (ale również instytucjonalnych, w tym banków) z poszukującymi finansowania osobami oraz firmami za pośrednictwem wyspecjalizowanych serwisów internetowych cieszy się coraz większą popularnością głównie w USA i Wielkiej Brytanii, która jako pierwsza na świecie wprowadziła regulacje dla rozwijającego się szybko rynku. Na nowojorskiej giełdzie notowane są akcje ośmiu platform P2P, z których każda ma kapitalizację wyższą niż 1 mld USD. W Polsce od lat działa Kokos, społecznościowy serwis pożyczkowy, jednak nie udało mu się osiągnąć większej skali. Mimo to entuzjaści social lendingu są przekonani, że moda na pożyczki P2P prędzej czy później dotrze nad Wisłę. Z takiego założenia wychodzi m.in. Artur Nowak-Gocławski, twórca Grupy ANG, skupiającej różne biznesy finansowe, od niedawna również Spółdzielnię Pożyczek Wzajemnych, czyli platformę kojarzącą prywatne osoby. Pracuje też nad kolejnym projektem dotyczącym społecznych pożyczek dla przedsiębiorców. Podobne plany ma jeszcze co najmniej dwóch graczy, w tym, jak wynika z naszych informacji, jeden z banków.

Pożyczka to nie lokata

Dotychczas wydawało się, że główną barierą wejścia na rynek pożyczek P2P

Jeśli przyjąć dosłowną interpretację przepisów, to rynek social lendingu w Polsce… nie ma prawa powstać.

jest know-how, jak zbudować platformę informatyczną, odpowiednio ją wyskalować i zarządzać ryzykiem kredytowym. Okazuje się, że to może być najmniejszy problem, bo prawdziwe wyzwanie stanowią regulacje prawne. Jeśli przyjąć dosłowną interpretację przepisów, to rynek social lendingu w Polsce… nie ma prawa powstać. Prawdziwie zabójczy mix tworzy ustawa „antylichwiarska”, czyli pakiet przepisów o kredycie konsumenckim i nadzorze nad rynkiem finansowym wraz z orzeczeniem NSA z lutego 2012 r. Zacznijmy od decyzji sądu, który zebrał się, żeby rozpatrzyć kasację wniesioną przez podatnika z Gdańska, pożyczającego pieniądze przez serwis społecznościowy, któremu urząd skarbowy naliczył podatek od uzyskanego tą drogą zysku, kwalifikując go jako przychód z działalności gospodarczej. Skarżący dowodził, że odsetki od pożyczek należy kwalifikować jako przychód z kapitałów pieniężnych. Poza tym jest to działalność dodatkowa o charakterze sporadycznym i nie różni się właściwie od zakładania lokat, dlatego nie powinna być objęta wymogiem zakładania firmy. NSA w całości odrzucił skargę, przyznając rację organom podatkowym, że pożyczki P2P to pozarolnicza działalność gospodarcza.

„Po pierwsze, ma ona charakter zarobkowy; aktywność podatnika nastawiona jest bowiem na uzyskiwanie zysku w postaci odsetek od udzielanych pożyczek. Działalność ta nosi również znamiona działalności zorganizowanej, ponieważ nie ma charakteru przypadkowego” — stwierdził sąd.

Zdaniem NSA, „o zorganizowanym i uporządkowanym charakterze działań podatnika” świadczy choćby wybór sposobuudzielania pożyczek poprzez portal internetowy, zapewniający dostęp do określonych narzędzi informatycznych. Sąd nie zgodził się też z tezą, że inwestowanie poprzez serwis P2P nie różni się od złożenia depozytu w banku. „Udzielanie pożyczek przez osobę fizyczną, w przeciwieństwie do zakładania oprocentowanych lokat bankowych, nie służy wyłącznie zaspokajaniu potrzeb własnych; w tym przypadku pożyczkodawca zaspokaja również cudzą potrzebę poprzez udostępnianie własnego kapitału osobie trzeciej” — stwierdza NSA. Sąd objaśnia również, że nie ma znaczenia, czy pożyczkodawca udziela się w serwisie P2P sporadycznie, czy stale inwestuje pieniądze, ponieważ tak czy inaczej prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą.

Dwa lata więzienia

Już samo orzeczenie może popsuć humor entuzjastom pożyczek społecznościowych, a jeśli dodać do niego ustawę antylichwiarską, robi się już zupełnie nieprzyjemnie.

— Skoro inwestowanie poprzez serwis P2P jest działalnością gospodarczą, to samego inwestora należy traktować jako przedsiębiorcę, który udziela konsumentowi kredytu. Tym samym prowadzi działalność charakterystyczną dla instytucji pożyczkowych i musi spełniać wymogi ustaw o kredycie konsumenckim i nadzorze nad rynkiem finansowym — wyjaśnia prawnik jednej z kancelarii. Pierwsza z nich wprowadza dwie definicje. Jedna mówi, kim jest kredytodawca. Otóż jest to przedsiębiorca, który w zakresie swojej działalności gospodarczej lub zawodowej udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia konsumentowi kredytu. Dalej ustawa objaśnia, co to jest instytucja pożyczkowa. Mówiąc w skrócie, to każdy kredytodawca „inny niż”: bank, SKOK oraz „podmiot, którego działalność polega na udzielaniu kredytów konsumenckich w postaci odroczenia zapłaty ceny lub wynagrodzenia na zakup oferowanych przez niego towarów i usług”. Literalnie rzecz biorąc, inwestor z serwisu P2P, udzielający w zakresie działalności gospodarczej kredytu konsumenckiego, jest instytucją pożyczkową. Musi więc spełniać wymogi nałożone na takie podmioty przez ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym, czyli mieć kapitał zakładowy opłacony gotówką nie mniejszy niż 200 tys. zł. Kto nie spełnia tych wymogów, podlega grzywnie do 500 tys. zł i karze pozbawienia wolności do dwóch lat.

— Powinniśmy teraz, jako bracia i siostry w świecie społecznościowych finansów, zewrzeć siły i powalczyć o to, by urzędy naszego państwa wsparły rozwój tak pożytecznego zjawiska, jakim jest ekonomia współpracy czy ekonomia współdzielenia, a nie brnęły w szalone pomysły zabijania inicjatywy własnych obywateli — apeluje Artur Nowak-Gocławski.

SPECJALNIE DLA PULSU ARTUR NOWAK-GOCŁAWSKI, ZAŁOŻYCIEL I SZEF GRUPY ANG

To poważny problem dla pożyczkowych biznesów społecznościowych

Utrzymanie tej interpretacji będzie oznaczało bardzo poważne utrudnienie dla pożyczkowych biznesów społecznościowych adresowanych do konsumentów. Zmuszenie pożyczkodawców społecznościowych do zakładania działalności gospodarczej stawia ich w roli instytucji pożyczkowych z wszelkimi wynikającymi z tego ograniczeniami, w myśl ustawy o kredycie konsumenckim, czyli „sprawa posprzątana”. Co prawda można pójść karkołomną drogą interpretacji, że kwalifikacja podatkowa nie zawsze oznacza konieczność założenia działalności, ale niepewność może być wystarczającym argumentem za powstrzymaniem się od takiej aktywności przez pożyczkodawców. Jakie to ma konsekwencje dla Grupy ANG? Planujemy dwa projekty, które chcemy zaoferować w tym roku. Pierwszy to Finamika, czyli pożyczki społecznościowe dla biznesu — tutaj jesteśmy spokojni, bo ten problem na razie nie dotyczy finansowania przedsiębiorców. Martwimy się natomiast losem naszego drugiego projektu, który niedawno został zarejestrowany w sądzie — ANG Spółdzielnią Pożyczek Wzajemnych. To jej dotyczy niefortunna interpretacja, a ona — jako spółdzielnia — nie może być też instytucją pożyczkową.

SPECJALNIE DLA PULSU ARTUR NOWAK-GOCŁAWSKI, ZAŁOŻYCIEL I SZEF GRUPY ANG

To poważny problem dla pożyczkowych biznesów społecznościowych

Utrzymanie tej interpretacji będzie oznaczało bardzo poważne utrudnienie dla pożyczkowych biznesów społecznościowych adresowanych do konsumentów. Zmuszenie pożyczkodawców społecznościowych do zakładania działalności gospodarczej stawia ich w roli instytucji pożyczkowych z wszelkimi wynikającymi z tego ograniczeniami, w myśl ustawy o kredycie konsumenckim, czyli „sprawa posprzątana”. Co prawda można pójść karkołomną drogą interpretacji, że kwalifikacja podatkowa nie zawsze oznacza konieczność założenia działalności, ale niepewność może być wystarczającym argumentem za powstrzymaniem się od takiej aktywności przez pożyczkodawców. Jakie to ma konsekwencje dla Grupy ANG? Planujemy dwa projekty, które chcemy zaoferować w tym roku. Pierwszy to Finamika, czyli pożyczki społecznościowe dla biznesu — tutaj jesteśmy spokojni, bo ten problem na razie nie dotyczy finansowania przedsiębiorców. Martwimy się natomiast losem naszego drugiego projektu, który niedawno został zarejestrowany w sądzie — ANG Spółdzielnią Pożyczek Wzajemnych. To jej dotyczy niefortunna interpretacja, a ona — jako spółdzielnia — nie może być też instytucją pożyczkową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane