Priama Inkaso zakłada spółkę

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2008-08-27 00:00

Specjalizują się w długach przedsiębiorców, ale ciągnie ich do wierzytelności detalicznych. Upatrzyli tam dla siebie niszę.

Specjalizują się w długach przedsiębiorców, ale ciągnie ich do wierzytelności detalicznych. Upatrzyli tam dla siebie niszę.

Jeśli Pragma Inkaso utrzyma dynamikę z pierwszych sześciu miesięcy, to zrealizuje obietnicę daną przed debiutem na New Connect, że w całym 2008 r. zarobi na czysto 3,5 mln zł. Pierwsze półrocze spółka specjalizująca się w ściąganiu należności od firm (B2B) zakończyła wynikiem 1,2 mln zł netto — prawie 2,5 razy większym niż w 2007 r. Drugie może być nawet lepsze, gdyż otoczenie rynkowe zaczyna sprzyjać windykatorom.

— O ile w ubiegłym roku w obrocie przeważały należności niewymagalne, o tyle obecnie pojawia się coraz więcej zleceń windykacji należności wymagalnych — mówi Tomasz Boduszek, prezes Pragma Inkaso.

Jeszcze nie zatory

Mowy o tworzeniu się zatorów płatniczych jeszcze być nie może, niemniej lekkie osłabienie koniunktury gospodarczej daje się zauważyć. A zgodnie z zasadą, że im gorsza koniunktura na rynku, tym lepsza w branży windykacyjnej, Pragma spodziewa się dobrych wyników w tym roku.

— Nie ma zagrożeń, że nie zrealizujemy prognozowanych 3,5 mln zł zysku — mówi Tomasz Boduszek.

Pragma Inkaso ściąga długi głównie na zlecenie wierzycieli. Z tego źródła pochodzi aż 92 proc. całego portfela, wartego około 125 mln zł. Resztę skupuje na własny rachunek. W przyszłym roku spółka zakłada osiągnięcie zysku wysokości 5 mln zł.

Apetyt na niszę

Może być więcej, jeśli wypali kolejny biznes windykatora. Pragma przymierza się bowiem do poszerzenia działalności o windykację długów osób fizycznych oraz małych firm.

— Uważamy, że na rynku jest interesująca nisza między segmentem należności masowych a firmowych. Chodzi o zobowiązania klientów detalicznych wobec małych firm — lokalnych sieci telewizyjnych czy dostawców internetu, jak też nierozliczone płatności między niewielkimi przedsiębiorstwami — mówi prezes spółki.

Pomysł wyszedł od samych wierzycieli, którzy mają zaksięgowane wierzytelności na znaczne, jak na ich skalę działania, kwoty, jednak rozproszone na dużą liczbę faktur o stosunkowo niskiej wartości.

Pragma Inkaso powoła spółkę, która zajmie się obsługą takich właśnie płatności. Na rozkręcenie biznesu pieniądze chce uzyskać z giełdy, na którą wybiera się w pierwszej połowie przyszłego roku.

— Termin debiutu uzależniamy od sytuacji na rynkach finansowych. Spółkę jednak zawiążemy niezależnie od giełdowej koniunktury — zapowiada Tomasz Boduszek.