Producenci lnu może połączą siły
Spór toczy się o tkalnię Sileny i jej powiązanie ze spółką z Kamiennej Góry
Dolnośląskie firmy lniarskie, Len Kamienna Góra i Silena ze Świebodzina, myślą o połączeniu. Silena musiałaby jednak w tym celu zrezygnować z tkalni i stać się przędzalnią firmy z Kamiennej Góry.
Zakłady Lniarskie Silena są przedsiębiorstwem państwowym, natomiast Len z Kamiennej Góry to spółka akcyjna, w której Bank Zachodni ma 40-proc. pakiet akcji.
Cykl produkcyjny Sileny opiera się na przędzalni i tkalni. Spółka z Kamiennej Góry ma zaś tkalnię i wykańczalnię, przędzę zaś musi sprowadzać.
— Rozsądnym rozwiązaniem byłoby zamknięcie tkalni Sileny i zwiększenie mocy produkcyjnych jej przędzalni, która pracowałaby dla naszego zakładu. Len przejąłby natomiast klientów tkalni Sileny — twierdzi Marek Proskura, prezes Zakładów Lniarskich Len.
Partner z problemami
Wcześniej jednak, zdaniem Marka Proskury, należałoby Silenę, borykającą się z kłopotami finansowymi, przeprowadzić przez postępowanie upadłościowe bądź wręcz dokonać likwidacji spółki.
— Możliwe, że uda się nam znaleźć inwestora, który wsparłby projekt połączenia cykli produkcyjnych obu firm — mówi Marek Proskura.
Na razie Zakłady Len z Kamiennej Góry zaopatrują się w przędzę głównie w przędzalni będących w upadłości zakładów Makop z Malborka — tańszą niż z Sileny. Spółka sprowadza też surowiec z Czech, Łotwy i Słowacji.
W maju Len z Kamiennej Góry odnotował rekord sprzedaży (wartości 3,8 mln zł, o 1,3 mln zł więcej niż w analogicznym okresie 1998 r.) Produkcja firmy od stycznia 1999 r. wzrosła o 40 proc. Zatrudniający 545 osób Len, eksportuje 75-80 proc. produkcji.
Silena też chce współpracować z Lnem, ale na innych warunkach.
— Trudno nam będzie zrezygnować z tkalni. Dzięki niej zakłady przetrwały najtrudniejszy okres lat 1996-97. Nikt nam nie zagwarantuje, że produkując tylko przędzę utrzymamy się na rynku. Potrzebujemy też trwałego zabezpieczenia, aby odbiorca nagle nie zrezygnował z naszych dostaw. Taką gwarancją jest powiązanie kapitałowe z odbiorcą — podkreśla Zbigniew Zaniewski, dyrektor Zakładów Lniarskich Silena.
Pod opieką inwestora
Zbigniew Zaniewski uważa, że w przypadku połączenia z Lnem i likwidacji tkalni Sileny pracownicy tkalni mają małe szanse na otrzymanie oferty z Kamiennej Góry. Obecnie Silena prowadzi negocjacje z inwestorem z zagranicy.
— W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest połączenie obu firm przez wspólnego inwestora — twierdzi Zbigniew Zaniewski.
Silena produkuje mniej przędzy niż może. Firma coraz więcej jednak eksportuje — obecnie 70 proc. tkanin. Chce też zwiększyć produkcję tkanin o 30 proc. Spółka zatrudnia 443 osoby.