Polskie firmy i urzędy mamione są pozornie darmową reklamą. Tysiące osób czują się oszukane.
areklamuję cię w swoim katalogu. Fersztejen? Za friko. Fersztejen? Kant? Wcale na taki nie wygląda. Oferta brzmi wiarygodnie, pod warunkiem że nie czyta się wszystkiego. Albo czyta po łebkach.
— W czerwcu 2007 r. dostaliśmy list ze Szwajcarii. NovaChannel AG zaproponowała umieszczenie nas w międzynarodowym przewodniku po firmach turystycznych „TouristDirectory” i przysłała ankietę do wypełnienia — opowiada Danuta Erba.
Wypełnili ją. Dwa miesiące później dostali list z podziękowaniem za zamówienie i z fakturą na 1087 euro. Nikt ich nie uprzedził, że usługa była płatna, więc zignorowali fakturę. Miesiąc później przyszło ponaglenie. Potem kolejne z informacją o coraz wyższych odsetkach. W sumie kwota wzrosła do 1165,58 euro.
— 17 stycznia tego roku przyszedł list, tym razem po polsku. Poinformowano nas, że suma zmalała do 989 euro, ale na zapłatę mamy dwa tygodnie — dodaje Danuta Erba.
Szara koperta
Nie tylko ona ma problemy ze szwajcarską firmą.
— Pracuję w małej agencji turystycznej. Więcej danych podać nie mogę. NovaChannel AG nie daje nam spokoju od kilku miesięcy. Przesyła zawiadomienia o zapłacie z fakturami za usługi, których nie zamawialiśmy. Wnieśliśmy skargę na nieuczciwe praktyki konkurencyjne, ale zostaliśmy wyśmiani — mówi Elżbieta Anna Dubrówko, kolejna poszkodowana.
Historia kolejna. Podobna, ale inni bohaterowie. Rok temu do Obwodowego Urzędu Miar w Chojnicach przyszła szara koperta z Hamburga. W niej formularz po polsku. W nagłówku: DAD Deutscher Adressdienst GmbH. Niemieckie wydawnictwo proponowało aktualizację danych w stworzonej przez siebie internetowej bazie firm Polski Rejestr Internetowy (www. polski-rejestr-internetowy.com).
— Na pierwszy rzut oka wyglądał jak ankieta, do której wystarczy wpisać aktualne dane firmy, co pozwoli zaktualizować wpis w bazie danych. Wpisałem aktualne informacje i przesłałem faksem do DAD. Wkrótce otrzymałem fakturę na 958 euro — mówi Jerzy Rudnik, naczelnik Obwodowego Urzędu Miar w Chojnicach.
W tym samym czasie identyczna koperta dotarła do Sokólskiego Funduszu Lokalnego w Sokółce. Reakcja podobna. Skutki też — faktura. Jedni i drudzy płacić nie zamierzają.
— Kiedy otrzymałem fakturę, zbaraniałem. Natychmiast wziąłem do ręki ankietę DAD i ku zdziwieniu odnalazłem w dolnym akapicie, pośród gęsto „zapakowanego” tekstu, informację o odpłatności za usługę. Z opisu wynikało, że umowa opiewa na trzy lata. Na druku nie było wyraźnie i czytelnie umiejscowionych informacji, czy usługa jest płatna — wspomina Rudnik.
Szybko skontaktował się z bezpośrednim przełożonym, dyrektorem Okręgowego Urzędu Miar w Gdańsku. Zadecydowali, że należy wystosować oficjalne pismo do DAD w Hamburgu, wyjaśniające okoliczności nieporozumienia. Napisali, że nie są i nigdy nie byli zainteresowani współpracą z DAD, a podpisanie i wysłanie owego druku było tylko dla nich informacją o korekcie błędnie zredagowanych danych. I tylko tak powinno zostać potraktowane.
Po kilku miesiącach do urzędu w Chojnicach dotarła kolejna koperta z Hamburga. Wydawnictwo odpowiedziało, że skoro otrzymało podpisany i opieczętowany formularz, umowa obowiązuje i płacić trzeba.
— Nieprawda. Na formularzu nie znalazła się nigdzie pieczęć firmowa urzędu, jedynie pieczęć imienna naczelnika urzędu w Chojnicach, która nie stanowi pieczęci firmowej — twierdzi Rudnik.
Ale skąd Niemiec ma to wiedzieć? Podpis to podpis, pieczęć to pieczęć. A kasa to kasa. Po pierwszej fakturze przyszła kolej na monity, potem na odsetki za zwłokę.
— Jako uzasadnienie podano obok zwłoki również informację o doliczeniu odsetek. Powołano się na trzy paragrafy niemieckiego kodeksu cywilnego. W sumie DAD żąda 990,5 euro — oburza się Rudnik.
Jest przekonany, że Niemcy celowo wprowadzili urząd w błąd, bo chcieli wyłudzić pieniądze.
— Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na przesłane do DAD pismo. Nie znamy ich stanowiska. Czując się oszukani, stoimy na stanowisku nieuznania tej spreparowanej i podrzuconej nam do podpisu umowy — kończy Rudnik.
Płacić nie zamierza też Sokólski Fundusz Lokalny, który w zamian za umieszczenie ogłoszenia na stronach PRI otrzymał fakturę na 858 euro.
— Zostaliśmy wprowadzeni w błąd. 29 sierpnia 2006 r. zgłosiliśmy sprawę prokuraturze — twierdzi pracownik funduszu.
Szare koperty krążą po kraju. I są przyczyną wielu zaskoczeń. Z naszych ustaleń wynika, że ankiety firmy DAD z Hamburga trafiły do kilku tysięcy polskich firm, urzędów i instytucji.
Hiszpanie w natarciu
Szwajcarska NovaChannel AG i niemiecki DAD nie są jedynymi, które oferują z pozoru darmową reklamę w różnych katalogach branżowych. Niemal identyczne oferty otrzymywali właściciele biur podróży. Tym razem od hiszpańskiej European City Guide.
Są też firmy podszywające się pod organizatorów targów. Jakiś czas temu wystawcy i organizatorzy targów w Polsce zaczęli otrzymywać z Austrii listy z ofertą bezpłatnego wpisu do internetowego katalogu firm „Fair Guide”. Jego wydawca Construct Data Verlag AG sugerował, że jest to katalog powiązany m.in. z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi Budma (MTP).
— Rzeczywiście. Austriacka firma wprowadzała wystawców w błąd, wysyłając do nich odpowiednio sformułowany formularz zgłoszenia w języku angielskim — potwierdza Marzanna Wiśniewska, kierownik Zespołu Promocji MTP.
MTP ostrzegają przed reklamą w katalogu „Fair Guide”.
Legalne nielegalne
Próbowaliśmy skontaktować się z pracownikami wymienionych firm. Udało nam się tylko z jednym, DAD Deutscher Adressdienst GmbH. Dziwią go zarzuty stawiane m.in. przez Rudnika.
— Wszystkie informacje o bezpłatnej aktualizacji danych oraz o płatnej usłudze słów kluczowych są zawarte na jednej stronie formularza i napisane identycznym drukiem. Czy to moja wina, że ktoś podpisuje dokumenty bez ich dokładnego przeczytania? W Niemczech czytamy, co podpisujemy — tłumaczy przedstawiciel DAD.
Informacje, że oferta DAD jest płatna, są na początku i na końcu formularza. Tyle że nieco dwuznaczne i enigmatyczne jak na ofertę handlową. I w tym sęk. Formularz sugeruje, że oferta firmy jest bezpłatna, a nie jest. Ponieważ nie wszyscy czytają, co podpisują, a jeżeli nawet, to nie do końca rozumieją, co przeczytali, problem gotowy.
Jerzy Engelking, który jako zastępca prokuratora generalnego zajmował się sprawą DAD i Polskiego Rejestru Internetowego, przyznaje, że „w większości przypadków pokrzywdzeni podnieśli, że otrzymany od firmy DAD GmbH formularz zgłoszeniowy traktowali jako propozycję bezpłatnej aktualizacji danych, występujących w sieci internetowej, przy czym część z nich nieodpłatność usługi przyjmowała przy założeniu, iż nie dokonają wypełnienia drugiej części formularza, zawierającego tzw. słowa kluczowe, mające pozwolić wyszukać dany podmiot w wyszukiwarce stron WWW”.
Czy w takim razie działania DAD i jemu podobnych można uznać za naruszające prawo?
Według opinii prokuratury w Hamburgu, do której wpłynęły zażalenia od niemieckich przedsiębiorców i która bada sprawę DAD — nie. Zdaniem niemieckiej policji — również, bo w razie braku uregulowania płatności firma nie pozywa „dłużników” i zaprzestaje dalszych działań, co, zdaniem policji, świadczy o wliczeniu braku płatności w ryzyko handlowe.
— Według informacji przekazanych Konsulatowi Generalnemu Rzeczypospolitej Polskiej w Hamburgu przez miejscowego adwokata, umowy zawarte z DAD Deutscher Adressdienst GmbH są w świetle prawa niemieckiego skutecznie zawarte. Wskazano jednak, że niemieckie prawo cywilne przewiduje możliwość uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu. Wprowadzenie w błąd może nastąpić np. przez umieszczenie informacji o odpłatności drobnym drukiem — twierdzi wicekonsul Łukasz Koterba.
Dodaje, że osoby, które czują się pokrzywdzone ofertą DAD, mogą uchylić się od skutków prawnych, wykazując, że zostały wprowadzone w błąd.
Sprawą zajęła się również polska prokuratura. Zarzut? Oszustwo.
— Nadzorujemy postępowanie w sprawie usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem polskich podmiotów poprzez wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu co do odpłatności za oferowaną usługę. Otrzymaliśmy blisko tysiąc zgłoszeń od firm i instytucji z Polski. Współpracujemy z prokuratorami niemieckimi. Dokonano m.in. przeszukania w siedzibie DAD w Hamburgu i zabezpieczono dokumentację. Niewykluczone, że podobne sprawy prowadzą również inne prokuratury w kraju — twierdzi prokurator Marek Rabiega z Prokuratury Rejonowej Szczecin-Niebuszewo.
Prokuratura, która bada na razie tylko sprawę DAD, nie potrafi powiedzieć, czy wiąże się ona z działalnością podobnych firm z Austrii, Szwajcarii czy z Hiszpanii. Podobieństwa zaskakują.
W sieci
Dwuznaczność oferty DAD oraz podobnych firm spędza sen z oczu nie tylko polskim przedsiębiorcom i urzędnikom. Okazuje się, że w całej Europie są dziesiątki tysięcy firm i urzędów, które na dźwięk słowa Construct Data, European City Guide, DAD Deutscher Adressdienst GmbH czy NovaChannel AG zgrzytają zębami. Z pozoru banalny „katalogowy biznes” jest w rzeczywistości świetnie zorganizowanym interesem o zasięgu międzynarodowym.
Nieoficjalnie ustaliliśmy, że stoi za nim jedna osoba — niemiecki milioner Meinolf Ludenbach. Pochodzi z Hamburga. W 1982 r. założył spółkę Merwil w Barcelonie (przemianowaną następnie na IGB Merwil), wydającą katalog PTC Yellow Pages. Prawie 10 lat później, w Szwajcarii, założył kilka kolejnych firm: Maiwolf Holding w St. Gallen czy Maiwolf Management w Zug. On również stoi za spółkami: szwajcarską NovaChannel i Intercable Verlag AG, hiszpańską European City Guide (ECG) oraz austriacką Construct Data (The Fair Guide) oraz prawdopodobnie za niemiecką DAD Deutscher Adressdienst GmbH i OVAG International AG.
Każda z nich działa w określonym segmencie rynku, np. w turystycznym, budowlanym, targowym etc. Na rzecz katalogowych spółek pracują również dwie firmy windykacyjne związane z Ludenbachem, zarejestrowane w Szwajcarii: Gravis Inkasso Gmbh oraz Premium Recovery.
Nasze informacje potwierdziła ambasada RP w Berlinie: „Dokonana przeze mnie analiza źródeł potwierdza Pana przypuszczenia o nieuczciwości praktyk stosowanych przez wspomniane firmy. Pan Ludenbach zaś jest — wg tych źródeł — jednym z głównych europejskich animatorów firm tego typu” — napisał w e-mailu do redakcji Joachim Thannhäu-ser, pierwszy sekretarz polskiej ambasady w Berlinie.
Próbowaliśmy skontaktować się z Meinolfem Ludenbachem poprzez jego spółki, zapytać o mechanizm funkcjonowania jego firm i wyjaśnić liczne skargi klientów z Polski. Bezskutecznie.
Ustaliliśmy, że spółki powiązane z niemieckim milionerem działają nie tylko w branży reklamowej, nastawionej na promocję firm. Niektóre, jak OVAG, mają powiązania również z reklamą w branży pornograficznej.
Spółki Ludenbacha miały kłopoty z prawem. Na przykład European City Guide, która pierwotnie, od 1999 r., mieściła się w Barcelonie, musiała zwinąć interes w 2004 r. po tym jak władze katalońskie na podstawie ponad 3,5 tys. zażaleń od poszkodowanych ukarały ją nakazem zawieszenia działalności na rok oraz grzywną 300 euro. W uzasadnieniu do kary podano: „prowadzenie działalności reklamowej w formie, która może wprowadzić w błąd osoby, do których jest adresowana”. Mimo to firma nadal działa.
Z miejsca na miejsce
— W odpowiedzi na zastosowane sankcje ECG przeniosła siedzibę do Walencji, gdzie orzeczenie wydane w Katalonii nie skutkuje, więc nadal prowadzi swój proceder — poinformował nas Jan Włodarczyk, pierwszy sekretarz ambasady polskiej w Madrycie i dodał, że identyczną działalność prowadzi na terenie Hiszpanii również firma Guia Telefax Anuario Professional z La Coruny.
W przypadku firmy Construct Data trzy lata temu sąd w Chemnitz w Niemczech wydał wyrok, w którym uznał, że jej oferty noszą znamiona oszustwa. W zeszłym roku z kolei austriacki sąd nakazał tej firmie zaprzestania wysyłania mylących informacji co do wpisu do swojego katalogu oraz, co ważne, zaniechania wezwań do zapłaty za wystawiane z tego tytułu faktury.
Również szwajcarscy prokuratorzy prowadzą śledztwa w sprawie niektórych spółek Ludenbacha.
— Wobec kilku firm zarejestrowanych w Szwajcarii wnieśliśmy oskarżenia dotyczące stosowania nieuczciwych praktyk w biznesie. Wynikało to z rosnącej liczby skarg z zagranicy na mylące formularze zgłoszenia do katalogów biznesowych — powiedział nam Philippe Barman z Federalnego Biura ds. Gospodarki Rządowego Centrum Ekspertyz, regulującego poprawność obrotu gospodarczego.
O jakie firmy chodzi?
— NovaChannel AG, OVAG International AG oraz Premium Recovery AG. Dwie ostatnie to firmy windykacyjne, które reprezentują również inne firmy katalogowe, takie jak: European City Guide z Walencji, Construct Data Verlag AG z Vösendorfu oraz TVV Verlag GmbH z Hamburga — dodaje Barman.
Jego zdaniem, wspomniane firmy łamią prawo federalne. Sprawy prowadzą prokuratury w Zug i Lucernie. Szwajcarscy prokuratorzy nie chcieli nam zdradzić, na jakim etapie są prowadzone przez nich śledztwa ani tego, czy wśród świadków występują firmy z Polski.
Zdaniem Federalnego Biura ds. Gospodarki, są powody, żeby podejrzewać istnienie międzynarodowej siatki firm wyłudzających pieniądze w zamian za reklamę w katalogach biznesowych. Jedną z takich sieci prawdopodobnie tworzą firmy, za którymi stoi Ludenbach, i to właśnie w nią wpadają polscy przedsiębiorcy i urzędnicy. Problem w tym, że w Europie działa kilkaset podobnych firm, z których wiele wzięło na cel m.in. Polskę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w ostatnim czasie wiele z nich testuje możliwość wejścia na rynek Europy Środkowo-Wschodniej.
Można się spodziewać kolejnych szarych kopert z ofertą „darmowej” reklamy. Czy naród to kupi? Bardzo prawdopodobne, jeżeli nadal będzie patrzył, a nie czytał, co podpisuje. n
Jacek
Konikowski
