Pruski: decydujące starcie

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-06-17 07:20

Posadę straci szef PKO BP albo minister Grad.

Na jednej szali jest fotel prezesa PKO BP i jego personalny konflikt z szefem resortu skarbu. Na drugiej: coraz większe potrzeby budżetu i 1,5 mld zł do wyjęcia z banku. A w tle jest jeszcze emisja akcji.

6:1 — takim stosunkiem głosów zapadły decyzje na przedwczorajszej radzie nadzorczej PKO BP, która negatywnie oceniła pomysł wypłaty całego zysku, dokapitalizowania banku oraz pracę prezesa Jerzego Pruskiego i Tomasza Mirończuka, wiceprezesa. Co znamienne, przeciw uchwałom głosował przedstawiciel Ministerstwa Finansów, skąd podobno miał wyjść pomysł wypompowania dywidendy, żeby potem, drugą ręką, zasilić bank kapitałami, emitując akcje o wartości 5 mld zł. W resorcie mocne oparcie ma prezes PKO BP, który jest w dobrych relacjach z Jackiem Rostowskim, ministrem finansów. To może okazać się bardzo cenna znajomość w tych bardzo trudnych dniach dla Jerzego Pruskiego.

Z naszych informacji wynika, że Aleksander Grad, minister skarbu, jest zdecydowany zdymisjonować szefa banku. I to od pewnego czasu. Potrzebował tylko pretekstu. Początkowo wydawało się, że fiasko związane z kupnem AIG Bank Polska może być dobrym powodem. Prezes Pruski ostatecznie jednak od transakcji odstąpił. Resort skarbu postanowił więc spokojnie poczekać na czerwcowe walne, które po prostu nie dałoby absolutorium prezesowi.

Ministerstwo nie doceniło jednak Jerzego Pruskiego. Nie po raz pierwszy zresztą. Tydzień temu przeprowadził przez zarząd uchwałę o rekomendacji dla walnego w sprawie wypłaty dywidendy połączonej z emisją akcji. Podobno wbrew ustaleniom z właścicielem.

Aż do poprzedniego walnego, które w kwietniu wymieniło niemal połowę rady nadzorczej PKO BP, dywidendą rada, w starym składzie, nie zajmowała się w ogóle. Sprawą zajęła się, gdy okazało się, że budżet coraz bardziej potrzebuje pieniędzy. Jak już pisaliśmy, rada miała się umówić z prezesem, że PKO BP najpierw uplasuje emisję, a potem wypłaci zaliczkową dywidendę.

— Pieniądze trafiłyby do budżetu na koniec roku. Minister Rostowski potrzebuje ich na teraz — mówi nasz rozmówca z resortu skarbu.

I wtedy Jerzy Pruski wyciągnął pomocną dłoń do ministra finansów. Obydwaj kojarzeni są ze środowiskiem Leszka Balcerowicza, gdzie cała koncepcja dywidendy połączonej z dokapitalizowaniem miała się narodzić.

Więcej o konflikcie personalnym i dywidendowym w największym państwowym banku w środowym "Pulsie Biznesu".