Od początku tego roku ukazało się 26 projektów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) — wynika ze wstępnych danych Fundacji Centrum PPP. Do największych pod względem postępowań wartości należą: koncesja na zarządzanie Centrum Kongresowym oraz Halą Widowiskowo- Sportową Spodek w Katowicach (ponad 200 mln zł), budowa kompleksu basenowo-rekreacyjnego w Kędzierzynie-Koźlu (40 mln zł), przebudowa szpitala w Łańcucie (45-60 mln zł) czy budowa Miejskiego Centrum Handlowo-Komunikacyjnego w Łomży (45-80 mln zł). Eksperci nie mają wątpliwości — to już czas, gdy zaczynają pojawiać się projekty „na wybory”, które odbędą się pod koniec 2014 r.

— Po wakacjach zacznie się wysyp projektów PPP — uważa Bartosz Mysiorski z Fundacji Centrum PPP.
— Wiele wskazuje na to, że druga połowa roku będzie lepsza pod względem liczby ogłoszeń. Widać to m.in. po liczbie postępowań na doradztwo do projektów w formule partnerstwa. Zamówienia na wybór wykonawców w drugim półroczu szykują się m.in. poznańskie akademiki, katowicki aquapark (drugie podejście) czy szpital w Mińsku Mazowieckim. To będzie też czas projektów „wyborczych” — ostrzega Kacper Kozłowski z firmy doradczej Investment Support. Ekspert ma nadzieję, że w nowych projektach strona publiczna będzie bardziej skłonna do partycypowania w finansowaniu przedsięwzięć. Dotychczas samorządy zazwyczaj wychodziły z założenia, że nie będą dokładać do publiczno-prywatnego interesu. Magdalena Zabłocka, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, jest przekonana, że projekty PPP nie będą służyć budowie pomników władzy samorządowej. Z prostego powodu. Działania lokalnych władz zweryfikują partnerzy, którzy sprawdzą, czy projekt ma solidne podstawy, czy też jest kiełbasą wyborczą.
— Znacząca większość inwestycji będzie realizowana tradycyjnie — na zasadach zwykłego zamówienia publicznego. Wydaje się jednak, że PPP stabilizuje swoją pozycję na rynku, jako jeden z równorzędnych sposobów działań władz publicznych. W mojej ocenie potencjał rynku PPP jest jednak o wiele większy. Wolumen projektów mógłby istotnie wzrosnąć, gdyby ustawodawca ograniczył ryzyko związane z prawidłowym przygotowaniem projektów — dodaje Magdalena Zabłocka. Podstawową kwestią jest sprawa wliczania (lub nie) zobowiązań z tytułu PPP do całości zadłużenia.
— Po wakacjach zacznie się wysyp projektów PPP — uważa Bartosz Mysiorski z Fundacji Centrum PPP.
— Wiele wskazuje na to, że druga połowa roku będzie lepsza pod względem liczby ogłoszeń. Widać to m.in. po liczbie postępowań na doradztwo do projektów w formule partnerstwa. Zamówienia na wybór wykonawców w drugim półroczu szykują się m.in. poznańskie akademiki, katowicki aquapark (drugie podejście) czy szpital w Mińsku Mazowieckim. To będzie też czas projektów „wyborczych” — ostrzega Kacper Kozłowski z firmy doradczej Investment Support. Ekspert ma nadzieję, że w nowych projektach strona publiczna będzie bardziej skłonna do partycypowania w finansowaniu przedsięwzięć. Dotychczas samorządy zazwyczaj wychodziły z założenia, że nie będą dokładać do publiczno-prywatnego interesu. Magdalena Zabłocka, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, jest przekonana, że projekty PPP nie będą służyć budowie pomników władzy samorządowej. Z prostego powodu. Działania lokalnych władz zweryfikują partnerzy, którzy sprawdzą, czy projekt ma solidne podstawy, czy też jest kiełbasą wyborczą.
— Znacząca większość inwestycji będzie realizowana tradycyjnie — na zasadach zwykłego zamówienia publicznego. Wydaje się jednak, że PPP stabilizuje swoją pozycję na rynku, jako jeden z równorzędnych sposobów działań władz publicznych. W mojej ocenie potencjał rynku PPP jest jednak o wiele większy. Wolumen projektów mógłby istotnie wzrosnąć, gdyby ustawodawca ograniczył ryzyko związane z prawidłowym przygotowaniem projektów — dodaje Magdalena Zabłocka. Podstawową kwestią jest sprawa wliczania (lub nie) zobowiązań z tytułu PPP do całości zadłużenia.