Przekraczanie granic

Marek Kamiński
opublikowano: 2005-06-09 00:00

Jeśli człowiek chce się czemuś poświęcić, to może wybrać albo biznes albo życie. Ale życie nie tylko dla siebie.

Moja droga właściwie zaczęła się rozchodzić z biznesem, jako czymś, co pochłaniało bardzo dużo energii, już od roku 1995, od pierwszej wyprawy na Biegun Północny. Teraz nie zajmuję się bieżącym zarządzaniem w firmie, którą założyłem. Mam zaufanie do ludzi, którzy to robią.

Pamiątki z wypraw

Staram się przekazać firmie doświadczenia zebrane na całym świecie, w czasie wypraw, w różnych trudnych sytuacjach. No i staram się ją dobrze reprezentować.

Dla mnie osobiście pojęcie pasji ewoluowało w ostatnich latach. Najpierw była to chęć przejścia życia w inny, ciekawy sposób. Potem pojawiły się dodatkowe elementy: odkrywanie rejonów polarnych dla Polski i dalej — potrzeba podzielenia się swoim doświadczeniem z innymi. Przejście Grenlandii, przemierzenie lodów Arktyki w drodze na Biegun Północny z Wojtkiem Moskalem — to były niesamowite przeżycia.

A potem była wyprawa z Jasiem Melą. Ona zmieniła moje podejście do wypraw. Pojawiło się zrozumienie, że jesteśmy tutaj, żeby pomagać. I jeśli można to połączyć z pasją, to może to być wspaniała przygoda.

Wyprawa z Jasiem zapoczątkowała ciąg bardzo pozytywnych wydarzeń: kilkadziesiąt niepełnosprawnych osób otrzymało profesjonalne protezy dzięki zbiórce pieniędzy w czasie ekspedycji, latem ubiegłego roku zorganizowaliśmy wyprawę brzegiem Bałtyku dla niepełnosprawnej młodzieży, a w tym roku w sierpniu urządzamy obóz dla niepełnosprawnych dzieci pod nazwą „Szkoła przekraczania granic”. Z wielu względów jest to wyjątkowe przedsięwzięcie. Udział w obozie jest bezpłatny dzięki zaangażowaniu Hitachi Polska.

Chcemy, żeby w obozie wzięły udział dzieci, które nigdy nie mogłyby sobie pozwolić na taki wyjazd. Program obejmuje mnóstwo ciekawych zajęć: obserwacje astronomiczne, naukę autoprezentacji, survival, warsztaty muzyczne i plastyczne. Dzieci będą tworzyć własną gazetkę i same nakręcą film o swoim obozie. Dostaną w pigułce świat, który często wydaje im się niedostępny.

Odnaleźć siebie

Wracając do tematu łączenia pasji z biznesem: myślę, że biznes też może stać się pasją, ale najważniejsze to wsłuchać się w siebie i wiedzieć, co się chce w życiu osiągnąć. Zastanowić się, dokąd prowadzą różne drogi.

Równoczesne przebywanie w różnych światach: pasja, sport, biznes, rodzina, pozwala na doświadczanie pełni życia. Ograniczenie się do jednego wymiaru może zapędzić człowieka w kozi róg, w sytuację bez wyjścia. A przecież można zawsze zrobić krok do innego świata i tam się odnaleźć. Dla mnie rozwijanie nowych pomysłów w firmie też jest jedną z pasji.

Marek Kamiński, polarnik