Między operatorami telefonii stacjonarnej przenoszenie numerów powinno być już dostępne — potwierdził sąd. Ale nie będzie.
Operatorzy telefonii mają ustawowy obowiązek zapewnienia usługi tzw. przenoszenia numerów: abonent, zmieniając sieć, może zabrać ze sobą dotychczasowy numer. W przypadku telefonii stacjonarnej usługa powinna być dostępna od dwóch lat. Operatorzy poprosili jednak prezesa ówczesnego Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) o przedłużenie terminu, a ten wnioski uwzględnił, wyznaczając nowy termin na 1 stycznia 2005 r. Termin ten zresztą uległ potem przedłużeniu o kolejny rok.
El-Net i Netia zareagowały... zaskarżeniem korzystnej w sumie dla nich decyzji. Ich zdaniem, nie ma możliwości wprowadzenia usługi bez porozumienia wszystkich operatorów stacjonarnych, a jest ich około 60. Powinny zatem istnieć przepisy określające wymagania techniczne obowiązujące wszystkich graczy — czy to wydane przez ministra łączności, czy to wzięte z prawa unijnego. Sąd pierwszej instancji uznał, że sieci nie mają racji. Wiedziały, że obowiązek wprowadzenia usługi będzie zapisany w ustawie i mogły się do niego przygotować.
Wczoraj sprawa dotarła do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Ten utrzymał wyroki sądu wojewódzkiego w mocy.
— Mamy do czynienia z nietypową sytuacją, kiedy strona skarży korzystną dla siebie decyzję. Netia i El-Net nie mogą zarzucać urzędowi, że złamał prawo, uwzględniając ich wnioski. Samego terminu zaś nie zaskarżyły — mówił sędzia Jacek Chlebny.
Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE), który zastąpił URTiP, poinformował niedawno o wszczęciu postępowania konsultacyjnego w sprawie przenoszenia numerów.
— UKE przeprowadził kontrolę, nie chce nas karać, ale chce, żeby usługa działała — mówi Rafał Duczek, radca prawny reprezentujący obu operatorów.