Przestój w polskich fabrykach 4.0

Anna Bełcik
opublikowano: 10-07-2018, 22:00

Na rynku malowana jest wizja zdigitalizowanego przemysłu. Krajowe realia nie pozostawiają jednak złudzeń — do ideału jeszcze daleko

„Polska stoi przemysłem, a przemysł generuje obecnie bardzo dobre miejsca pracy” — mówił niedawno Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju, w kontekście rozwoju stref ekonomicznych. „Czwarta rewolucja przemysłowa jest faktem, a Polska jako duży kraj ze znaczącym udziałem przemysłu chce aktywnie w niej uczestniczyć. Mamy ku temu ogromny potencjał” — wskazywała Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii. Sporo się mówi również o rozwoju platformy rozwoju przemysłu 4.0 i promuje cyfryzację fabryk. Realia odsłonił natomiast raport firmy doradczej ASD Consulting, pokazując, że czwarta rewolucja przemysłowa przechodzi nieco obok rodzimych producentów. O ile w założeniu bazuje ona na maksymalnie automatycznym gromadzeniu, przetwarzaniu i analizowaniu ogromnych ilości danych z wykorzystaniem rozwiązań internetu rzeczy czy systemów sztucznej inteligencji — o tyle w polskich realiach 84 proc. menedżerów przyznaje, że w ich firmach informacje o cyklu produkcyjnym zapisywane są ręcznie na papierze, jedynie 16 proc. wspomaga ten proces skanerami, a po zautomatyzowane narzędzia sięga 12 proc. z nich. „Można odnieść wrażenie, że świat poszedł do przodu, a my utknęliśmy w miejscu” — skomentował wyniki analizy Rafał Osmoła, partner zarządzający w ASD Consulting.

Według McKinsey, PKB Polski ma wzrosnąć o 15 proc. do 2030 r. — właśnie dzięki robotyce — podkreśla Konrad Świrski, prezes Transition Technologies.
Wyświetl galerię [1/2]

AUTOMATYKA W LICZBACH:

Według McKinsey, PKB Polski ma wzrosnąć o 15 proc. do 2030 r. — właśnie dzięki robotyce — podkreśla Konrad Świrski, prezes Transition Technologies. Fot. ARC

Dopiero w planach

Nadzieje na zwiększenie poziomu cyfryzacji fabryk niosą deklaracje menedżerów — 58 proc. z nich zakłada, że w ciągu najbliższych dwóch lat uda im się wdrożyć zaawansowane systemy analityki danych. 48 proc. badanych liczy, że zwiększy to jakość produkcji. Kolejna grupa — 39 proc. respondentów — zamierza używać analityki big data do planowania produkcji, a 17 proc. — do zarządzania dystrybucją.

Według analityków, największą barierą w cyfryzacji tej sfery gospodarki jest jednak opór pracowników, wynikający np. z obawy przed utratą pracy, co może nastąpić w efekcie zwiększonej automatyzacji produkcji. Ponadto firmy skarżą się na niedobór specjalistów w zakresie big data i na koszty, jakie wiążą się z zakupem czy wdrażaniem nowych systemów analitycznych.

Oddech konkurencji

Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG, zaznacza, że Polska, podobnie jak Niemcy, Czechy czy Węgry, jest krajem przemysłowym, w którym udział przemysłu w wartości dodanej brutto przekracza 30 proc. Przy obecnym tempie digitalizacji firm produkcyjnych na świecie (w szczególności w Niemczech, które są naszym głównym partnerem gospodarczym), wprowadzenie rozwiązań cyfrowych jest koniecznością, inaczej będziemy tracić na konkurencyjności. Odbije się to w szczególności na poddostawcach współpracujących z zagranicznymi partnerami, od których możemy technologicznie „odstawać”. Konsekwencją może być utrata największych klientów.

— W kraju mamy bardzo dobrych inżynierów, programistów, informatyków czy analityków danych. Specjaliści ci są wysoko cenieni również za granicą. Takie kompetencji są kluczowe dla cyfryzacji przemysłu. Z drugiej strony jesteśmy niestety w ogonie Europy pod względem wykorzystania cloud computingu w biznesie, a rozwiązania przemysłu 4.0 bazują właśnie na usługach w chmurach. W cyfryzacji przemysłu olbrzymie znaczenie ma też analityka danych dotyczących procesów przemysłowych, a polskie przedsiębiorstwa nie należą do liderów w zakresie jej wykorzystania — zauważa Jerzy Kalinowski.

Ponadto polska gospodarka dopiero teraz przechodzi transformację z tradycyjnej na innowacyjną.

— W polskim biznesie nadal dość często pokutuje przeświadczenie, że każda zainwestowana złotówka powinna przynieść szybki zwrot. Inwestowanie w innowacje przynosi atrakcyjne zwroty, ale w dłuższej perspektywie. Jednak przy szybkości obecnych zmian w gospodarce, jest to główny sposób „zabezpieczania” firmy przed „wypadnięciem” w przyszłości z rynku — dodaje Jerzy Kalinowski.

Ekspert zwraca uwagę na błędne podejście do budowania zespołów w firmach. W kraju zbyt mały nacisk kładzie się na tworzenie interdyscyplinarnych „teamów”. Wynosimy to już z systemu edukacji, która stawia wyraźną granicę między kierunkami technicznymi, humanistycznymi i artystycznymi. W praktyce natomiast łączenie kompetencji zwiększa kreatywność.

W ujęciu globalnym

Przemysł 4.0 doczekał się już szeregu definicji. Ujmując najogólniej — stanowi kolejną fazę intensywnych zmian opartych na upowszechnianiu nowoczesnej robotyki oraz digitalizacji.

— Jest to jednak kluczowy trend, szczególnie dla najbardziej uprzemysłowionych regionów świata — Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, ponieważ stanowi przeciwwagę dla tendencji z ostatnich 25 lat, związanych z przenoszeniem produkcji do Chin, innych krajów azjatyckich i częściowo Europy Środkowo-Wschodniej. Najnowsze generacje rozwiązań cyfryzacji i automatyzacji mają ją odwrócić i zredukować znaczenie kosztów ludzkiej pracy — idealistyczne fabryki nie mają już zatrudniać ludzi, mimo że działać będą 24 godziny na dobę z optymalną wydajnością, natychmiastowo i elastycznie zmieniając profil produkcji w zależności od wymagań rynku — mówi Konrad Świrski, prezes Transition Technologies.

Podkreśla, że przemysł 4.0 jest z natury „bronią bogatych i nowoczesnych”.

— Spirala inwestycji zaczyna się od najnowszych gałęzi przemysłu i najbardziej rozwiniętych krajów. Polski przemysł musi więc przestawić się na te nowe, futurystyczne metody produkcji, bo dotychczasowe atuty naszego kraju — głównie relatywnie tania siła robocza — przestaną mieć znaczenie. Polska może wnieść do przemysłu 4.0 wysoką kulturę techniczną oraz dużą kreatywność i inwencję polskich inżynierów — zaznacza Konrad Świrski.

Zasoby intelektualne

Zdaniem prezesa Transition Technologies, to właśnie ogromna liczba programistów i specjalistów IT pracujących na zamówienie zaawansowanych koncernów jest naszym ogromnym atutem, choć „mało zauważanym z poziomu wielkich programów rządowych”. Zdobywane przez nich doświadczenia moglibyśmy wykorzystywać również na lokalnym rynku, rozbudowując zaplecze istniejących fabryk. Już dziś w niektórych fabrykach — zwykle jednak należących do międzynarodowych koncernów — zaczyna się stosować najnowsze rozwiązania i stawia na robotyzację, digitalizację, wirtualną rzeczywistość itp. Część przemysłu z polskim kapitałem również stawia na inwestycje, ale nadal na rynku pozostaje grupa firm, które „utknęły w miejscu”.

— Krajowy sektor przemysłowy w Polsce nie będzie miał innego wyjścia niż sięgnięcie po narzędzia przemysłu 4.0. Jeśli nie będzie modernizował się zgodnie z nowoczesnymi wymaganiami, nie wytrzyma naporu konkurencji. Produkcja przeniesie się gdzieś indziej — zaznacza Konrad Świrski. © Ⓟ

47 proc. Taki odsetek badanych ocenia sposób gromadzenia danych o produkcji w firmach jako „dostateczny”. Notę „dobry” wystawia 23 proc. pytanych, „bardzo dobry” — 4 proc. Ocena ekspertów jest znacznie mniej pozytywna — zdecydowana większość fabryk dane zbiera „ręcznie”.

50 proc. Tylu polskich menedżerów ankietowanych przez ASD Consulting skarży się na braki kompetencyjne w ich firmach w zakresie analityki big data i technologii zwiększających poziom cyfryzacji.

15 mld USD Tyle do 2023 r. będzie wart globalny rynek rozwiązań analityki predyktywnej — przewiduje Stratistics MRC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Przestój w polskich fabrykach 4.0