Do protestu przystąpiło kilkadziesiąt tysięcy kierowców ciężarówek - powiedział PAP w południe prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) Jan Buczek.
Przewoźnicy domagają się m.in. obniżenia ceny oleju napędowego używanego do profesjonalnego transportu drogowego, a także udrożnienia granicy wschodniej.
"Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla wielokilometrowych kolejek, w których po kilka dni koczują kierowcy czekający na odprawę. Przewoźnicy tracą w wyniku przestojów ciężarówek 60 milionów złotych miesięcznie" - pisze ZMPD w komunikacie.
Przewoźnicy chcą też pozostawienia dotychczasowego systemu opłat za korzystanie z infrastruktury drogowej. W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy znoszącej winiety. Przewoźnicy obawiają się, że powrót do opłat za korzystanie z autostrad znacznie podniesie ich koszty.
Na liście postulatów przewoźników jest również złagodzenie skutków wysokiego kursy złotówki w stosunku do euro, a także zniesienie ograniczenia w wwozie paliwa (200 litrów) do Polski.
Na godzinę 14.30. przewoźnicy z ZMPD zwołali w siedzibie Zrzeszenia przy ul. Jana Pawła II 78 w Warszawie konferencję prasową, na której poinformują o przebiegu protestu.
Jest to już kolejna akcja protestacyjna przewoźników drogowych. Jedenastego
czerwca kilkadziesiąt tysięcy kierowców ciężarówek zatrzymało na godzinę swoje
pojazdy na poboczach dróg; wcześniej, 26 maja, ok. trzystu przedstawicieli firm
transportowych wręczyło listy do premiera z wezwaniem do interwencji.