Przygotuj się na koniec świata

opublikowano: 05-11-2020, 19:03
aktualizacja: 06-11-2020, 15:00

Atak atomowy? Tsunami? Najazd kosmitów? Epidemia szczepu wirusa stokroć gorszego niż COVID-19? A może globalny krach finansowy? Prepersi nie mogą się doczekać apokalipsy. I są na nią przygotowani.

Więcej wyobraźni. W perspektywie postapokaliptycznej świat bardzo się upraszcza. Naśladowca Mad Maksa nie musi się zastanawiać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. To może być jego przewagą nad większością z nas, którzy nie uciekamy w rzeczywistość wyobrażoną – mówi dr Marcin Przybyłek, pisarz science fiction, którego fascynują motywacje prepersów.
Więcej wyobraźni. W perspektywie postapokaliptycznej świat bardzo się upraszcza. Naśladowca Mad Maksa nie musi się zastanawiać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. To może być jego przewagą nad większością z nas, którzy nie uciekamy w rzeczywistość wyobrażoną – mówi dr Marcin Przybyłek, pisarz science fiction, którego fascynują motywacje prepersów.
Marek Wiśniewski

Przez moment wszyscy byliśmy prepersami. Gdy w marcu ogłoszono stan epidemiczny, ruszyliśmy do sklepów, by uzupełnić zapasy. Szybko z półek zniknęły konserwy mięsne, makaron i papier toaletowy. W większości aptek zabrakło maseczek i żeli antybakteryjnych. Koncerny paliwowe musiały zapewniać kierowców, że obawy o puste dystrybutory są bezzasadne. Każdy chciał pokazać sobie i innym, że da radę stawić czoła niespodziewanym problemom.Podczas gdy zwykli śmiertelnicy przygotowują się na najgorsze spontanicznie, bez planu i na własną rękę, najbogatsi od dawna korzystają z oferty de lux. Kupują komfortowe podziemne schrony, łodzie podwodne, tony lekarstw. Zapisują się też na kolejne kursy przetrwania w ekstremalnych warunkach, na których uczą się, jak rozniecić ogień, uzdatnić deszczówkę czy oprawić dzika. – Szkolenia prowadzą zwykle byli członkowie elitarnych jednostek wojskowych. W Ameryce jest to już ogromny biznes. W Polsce moda na apokaliptyczny survival dopiero się rozkręca – mówi dr Marcin Przybyłek, pisarz science fiction, projektant i konsultant gier komputerowych oraz bywalec kongresów miłośników militariów, na których zwykle licznie reprezentowane jest także środowisko preperingu.

Realiści czy wariaci

Marek Wiśniewski

Żyjemy w epoce dobrobytu. Korzystamy ze wspaniałych udogodnień, obejmujących m.in. zaopatrzenie w żywność, higienę, służbę zdrowia, a także mieszkalnictwo i transport publiczny. Ale nic nie trwa wiecznie. Nasz wyimaginowany raj zmieni się kiedyś w piekło, które znamy z serii filmów o Mad Maksie – twierdzą piewcy apokalipsy. Paranoidalni wariaci? – Nie zasłużyliśmy na gębę oszołomów, którą dorabiają nam media. Zabezpieczanie się przed skutkami możliwych kataklizmów to dowód odpowiedzialności, rozsądku i poprawnie działającego instynktu samozachowawczego. Poczucie bezpieczeństwa, które widzę w sytych społeczeństwach Zachodu, jest kruche. Wystarczy krótka przerwa w dostawach prądu, aby się o tym przekonać – mówi jeden z polskich przedstawicieli ruchu, który z powodu eksponowanego stanowiska służbowego woli nie ujawniać swojego nazwiska.Podobnie myśli James Rawles, były oficer wywiadu armii Stanów Zjednoczonych i założyciel SurvivalBlog.com, który w książce „Jak przeżyć koniec świata” sens bycia prepersem uzasadnia globalizacją, a ściślej nazbyt wąskimi specjalizacjami. Zwraca uwagę, że tylko 2 proc. najzamożniejszych krajów (tzw. stara Unia i USA) zajmuje się rolnictwem i rybołówstwem. Żeby żywność trafiła na tamtejsze stoły, musi przebyć setki, jeśli nie tysiące kilometrów. W czasach pokoju to żaden kłopot. Ale co się stanie, gdy wybuchnie wojna? Inny przykład: internet działa bez zarzutu, dzięki czemu pensja spływa automatycznie na nasze konto. Aż jakiś cyberatak sparaliżuje nie tylko bankowość online, ale też telewizję, elektrownie i systemy wodno-kanalizacyjne. „Jak przekonał się niegdyś Bonaparte, zbyt rozciągnięte łańcuchy dostaw i środki łączności z natury są awaryjne. Któregoś pięknego dnia Ogromny Mechanizm może ze strasznym hukiem stanąć” – ostrzega Rawles, według którego za przezorność trzeba raczej chwalić niż ganić.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

W krainie fantazji

Marek Wiśniewski

Przezorność przezornością, ale czy prepersi nie przypominają trochę przerośniętych skautów?Marcin Przybyłek opowiada, jak w latach 90. nastała w Polsce moda na postapokaliptyczne gry wideo. Na marginesie: są one masowo kupowane do dzisiaj, a nawet obecnie przeżywają apogeum popularności. Już wtedy ekspert zachodził w głowę, skąd się bierze fascynacja rzekomo nadciągającym armagedonem. Odkrył, że jej źródłem może być zmęczenie prozą codzienności. Pragnieniem przeżycia ekscytujących przygód, a zwłaszcza sytuacji granicznych wymagających innych cech niż te, którymi wykazuje się typowy pracownik, konsument czy petent.– Rozkład cywilizacji, brutalność, moralność w odwrocie… To się dzieje tylko na ekranie, niemniej przerażało mnie, że tak wiele osób pociąga wizja zrujnowanych miast, niebezpiecznych ulic, pustkowi, na których grasują hordy zdziczałych ludzi. Dopiero po pewnym czasie odkryłem, że wcale nie chodzi o fascynację złem jako takim – podkreśla dr Przybyłek.Entuzjaści takich gier jak kultowy „Fallout” – dodaje – chcieliby, aby najczarniejsze scenariusze się ziściły. Nastawiają się na taką rzeczywistość, bo wierzą, że tylko w zdegenerowanym i opuszczonym przez Boga świecie są w stanie pokazać, na co naprawdę ich stać. Uważają, że bezbarwna egzystencja urzędnika, księgowego lub menedżera korporacji nie daje im okazji do popisania się ofiarnością, męstwem, zostania nowym Mad Maksem, nieustraszonym wojownikiem bezdroży. A to bardzo poprawiłoby im samoocenę.– Mój znajomy ma prawie 50 lat, ogromną nadwagę i chce być pilotem myśliwca. Mimo że nie brakuje mu pieniędzy, marzenie to nigdy się nie spełni. Ale on oczami wyobraźni widzi się za sterami samolotu bojowego rozpędzającego przeważające siły wroga. Ta wizja odgrywa w jego przypadku rolę integrującą i stabilizującą – uśmiecha się Marcin Przybyłek. Prof. Kazimierz Dąbrowski, jeden z najwybitniejszych polskich psychiatrów, powiedział kiedyś, że celem przyszłości będzie urealnianie świata marzeń i odrealnianie świata rzeczywistego. Skoro tak, chyba warto być prepersem. Dzięki temu łatwiej przeżyjemy choćby pandemię – naszą małą apokalipsę.

Marek Wisniewski
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane