Psie SPA nie tylko na weekend

Magdalena Mastykarz
26-08-2014, 00:00

Pomysł na biznes: Instytucje finansowe nie wierzyły w powodzenie luksusowego hotelu dla zwierząt. Jednak Bone Pet Club przyjął już ponad tysiąc gości i chce mieć filie w kolejnych miastach

Komfortowe pokoje i wygodne loże, specjalnie dobrane menu, a do tego kąpiele, strzyżenie, stylizacja, manicure... To oferta luksusowego ośrodka wypoczynkowego, jednak nie dla ludzi, ale dla zwierząt. Aneta Cholewa i jej zespół tworzący Bone Pet Club od trzech lat udowadniają, że hotel dla zwierząt to nie przechowalnia bagażu, a czworonogi są klientami z własnymi potrzebami i wymaganiami.

CAŁODOBOWA OBSŁUGA: W Bone Pet Club pracują cztery osoby: jedna w administracji i obsłudze klienta, trzy zajmują się zwierzętami. — Współpracujemy też z trenerami i behawiorystami oraz z kilkoma klinikami weterynaryjnymi. Organizujemy również praktyki dla studentów — mówi Aneta Cholewa, założycielka hotelu dla zwierząt. [FOT. MW]
Zobacz więcej

CAŁODOBOWA OBSŁUGA: W Bone Pet Club pracują cztery osoby: jedna w administracji i obsłudze klienta, trzy zajmują się zwierzętami. — Współpracujemy też z trenerami i behawiorystami oraz z kilkoma klinikami weterynaryjnymi. Organizujemy również praktyki dla studentów — mówi Aneta Cholewa, założycielka hotelu dla zwierząt. [FOT. MW]

Bez finansowego wsparcia

— Od początku wiedzieliśmy, że szukamy dużej przestrzeni, nie chcieliśmy tworzyć kolejnego podwórkowego hoteliku. Odpowiedniego obiektu, który spełniałby specyficzne wymagania naszego biznesu, długo nie mogliśmy znaleźć — wspomina początki właścicielka Bone Pet Club.

Zaadaptowanie tak dużej przestrzeni wymagało natomiast ogromnych nakładów finansowych. — Wybiegi, sportowe hale, basen, system przeszklonych, odpowiednio wzmocnionych i wytłumionych pokoi, antypoślizgowe podłogi, system wentylacji, bezpieczne ogrodzenia — na tym wszystkim po prostu nie można było oszczędzać — wylicza Aneta Cholewa. Jak się okazało, na nietypowy pomysł nie dało się pozyskać dofinansowania.

— Ciężko było przekonać jakąkolwiek instytucję do pomocy w finansowaniu tego przedsięwzięcia. Słyszeliśmy, że w kraju, w którym o zwierzęta się nie dba, nawet się ich nie leczy, raczej źle żywi, nikt nie będzie płacił za takie luksusy — dodaje założycielka hotelu dla zwierząt. Kapitał na start musiała zatem zorganizować we własnym zakresie, pomogli przyjaciele i rodzina.

SPA z bogatą ofertą

Po wydatkach na profesjonalne wyposażenie właścicielka Bone Pet Club nie mogła już pozwolić sobie na dużą kampanię reklamową. Musiały wystarczyć strona internetowa oraz reklama w wyszukiwarce. Na szczęście tematem szybko zainteresowały się media. Wówczas w hotelu i SPA dla czworonogów zaczął się prawdziwy ruch. Dziś największą popularnością cieszy się hotel, w którym pupile mogą zatrzymać się tylko na weekend bądź spędzić nawet kilka miesięcy. Liczba odwiedzających Bone Pet Club przekroczyła już tysiąc.

— Wracają do nas wiele razy w ciągu roku: wakacje, ferie, święta, uroczystości rodzinne lub bez powodu — aby się pobawić. Najwięcej gościmy psów, potem są koty, króliki, zdarzają się świnki morskie, szynszyle, fretki, rzadziej myszki i ptaki, ale opiekowaliśmy się również małpkami — wylicza Aneta Cholewa.

Poza noclegiem kilka zwierząt każdego dnia odwiedza salon SPA. Rzadkością nie są też już psy na basenie — czy to ze względów rehabilitacyjnych, czy też rekreacyjnych.

W planach kolejne obiekty

Aby obiekt spełniał wysokie standardy, nieustannie trzeba w niego inwestować.

— Rocznie wydajemy kilkadziesiąt tysięcy złotych na odnawianie obiektu i usuwanie zniszczeń. W naszym hotelu goście nierzadko zjadają swoje posłania lub obgryzają podłogę — zauważa właścicielka Bone Pet Club.

Kosztują też serwis basenu, pielęgnacja wybiegów, media, ogrzewanie oraz czynsz. Plus koszty osobowe — pensje dla pracowników oraz wydatki na ich szkolenia: łącznie koszty prowadzenia działalności sięgają kilkuset tysięcy złotych rocznie. Niektóre usługi wprowadzono, by dostosować się do potrzeb zwierząt i ich właścicieli.

— Tak powstały i rozwinęły się usługi pet-taxi czy strefa petit, czyli część hotelu przeznaczona wyłącznie dla naszych minigości. Pomagamy w opiece nad zwierzętami wracającymi do zdrowia lub organizujemy procesy przewozu zwierząt za granicę — mówi Aneta Cholewa. W planach jest jeszcze oferta dedykowana dla szczeniąt, a także otwarcie filii firmy w innych polskich miastach, skąd już teraz przyjeżdżają pod Warszawę czworonożni goście.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Psie SPA nie tylko na weekend