Eksporterzy płaczą, importerzy (choć nie wszyscy) zacierają ręce. Wielu z nich łączy jedno — brak zabezpieczeń walutowych.
Rafał Rost
prezes Kopexu
Jesteśmy bardzo zaniepokojeni spadającym kursem euro, ponieważ realizujemy wieloletnie kontrakty eksportowe. Oczekujemy od rządu i RPP jednoznacznych deklaracji. Martwi nas silny złoty. Wczoraj zarządziłem naradę w sprawie zagrożeń wynikających z kolejnego spadku euro. Na razie trudno określić granicę opłacalności eksportu. Przed takimi wahaniami próbujemy się zabezpieczyć, ale są to usługi kosztowne i nie zawsze opłacalne.
Jerzy Thamm
wiceprezes Rafako
Wiele wskazuje na to, że złoty będzie się umacniał. Obecnie przy planowaniu budżetu przyjęlibyśmy wartość 3,9 zł. Nasz doradca sugerował nam już wcześniej kurs poniżej 4 zł.
Robert Bieńkowski
właściciel Koniecpolskich Zakładów Płyt Pilśniowych
Ponad 70 proc. produkcji eksportujemy — zarówno do Europy, jak i USA czy Afryki. Granica opłacalności eksportu to 4,3 zł za euro, 3,5-3,6 zł za dolara. Taki kurs stworzyłby godziwe warunki dla wszystkich. Teraz mocny złoty spędza nam sen z oczu. Już widać, że eksport drastycznie spada, a gospodarka spowalnia. Bronimy się przed taką sytuacją renegocjacją kontraktów oraz specjalnymi zapisami w umowach. Tniemy też koszty w zakładzie. Nie zabezpieczamy się od różnic kursowych, ponieważ są to duże wydatki, a efekty trudno wyliczyć.
Janusz Marchlewski
prezes Marlexu
Przy kursie 4 zł za euro rentowność naszego eksportu netto wynosi zaledwie 1 proc. Przy kursie poniżej 4 zł biznes staje się nieopłacalny. Próbujemy się ratować namawiając kontrahentów do zawierania kontraktów w złotych. Nie wszyscy jednak na to się godzą. W takich warunkach nie da się niczego planować z wyprzedzeniem, na przykład budżetu firmy. Taki kurs sprzyja co prawda importowi, ale nie w przypadku np. wieprzowiny, której w Polsce mamy nadmiar.
Andrzej Szumowski
wiceprezes spółki Wyborowa
Nasza firma równie dużo importuje co eksportuje. W związku z tym satysfakcjonujący dla nas byłby kurs euro na stabilnym i przewidywalnym poziomie, oscylującym wokół 4,10 zł za euro. Analizy ekonomiczne wskazują, że jest to realne i że złoty nie powinien dalej się umacniać. Kurs euro w tym roku powinien oscylować w granicach 4-4,2 zł.
Jerzy Majchrzak
prezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn
Zaczynamy zbliżać się do granicy opłacalności eksportu. Dla naszej firmy byłoby lepiej, gdyby kurs euro wynosił 4,2-4,3 zł. Obecna relacja powoduje, że na rynek napływa więcej konkurencyjnych produktów, co pogarsza nasze warunki. W tej sytuacji pozostaje nam obniżanie kosztów i negocjowanie cen wyrobów. Nie mamy żadnego zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym, gdyż jest ono zbyt drogie, ale mimo to rozważamy skorzystanie z takiego rozwiązania. Nie sądzę jednak, żeby złoty dalej się umacniał.