PZU szuka szansy poza polisami

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-01-29 00:00

Gigant wychodzi z matecznika, wzrostu, i to dużego, będzie szukał w inwestycjach i ochronie zdrowia. I słusznie – mówią eksperci

Jest ciężko i będzie ciężko — taki obraz sytuacji na polskim rynku ubezpieczeniowym kreśli PZU w nowej strategii na lata 2015-20. Ogłoszony wczoraj dokument „PZU 3.0” nie zostawia złudzeń: szans na szybki wzrost na rynku po prostu nie ma. Dlatego też gigant zamierza poszukać zwyżek gdzie indziej.

NIEUSTAJĄCY LIDER:
NIEUSTAJĄCY LIDER:
PZU nie tylko chce bronić fotela lidera rynku ubezpieczeń w Polsce, ale jak zapowiada Andrzej Klesyk, szef ubezpieczyciela — zamierza stać się także największą firmą na polskim rynku ochrony zdrowia i inwestycji.
Marek Wiśniewski

— Do 2020 r. PZU przekształci się z ubezpieczyciela w grupę, opartą na trzech liniach biznesowych: ubezpieczeniach, inwestycjach i opiece zdrowotnej — zapowiada Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Konkurencjo, pobudka

Głównym obszarem działalności pozostaną ubezpieczenia, ale PZU nie będzie na siłę starał się zwiększać udziału w rynku. Skoncentruje się na obronie tego, co ma, i na zwiększaniu przewagi konkurencyjnej nad innymi ubezpieczycielami, m.in. w obszarze jakości obsługi. Według strategii, PZU wraz z przejętym w ubiegłym roku Link4 ma mieć 35 proc. udziału w segmenciemajątkowym (obecnie ok. 33,5 proc.). By ten plan udało się już zrealizować, potrzeba ok. 400 mln zł składki, a o tyle właśnie w najbliższych latach ma urosnąć Link4. Wzrostu nie będzie w kluczowym dla rentowności grupy segmencie życiowym, tu PZU zamierza utrzymać obecny udział w rynku (ok. 43 proc.).

— Jeśli ktokolwiek śni o odebraniu PZU udziałów w segmencie ubezpieczeń grupowych [na życie — red.], niech lepiej się obudzi i nas przeprosi — twierdzi Andrzej Klesyk.

Liczy także na wzrost biznesu ubezpieczeniowego poza granicami Polski. Za pięć lat ma on odpowiadać za 8 proc. przychodów grupy (obecnie niespełna 3 proc.). Polski gigant jest cały czas zainteresowany akwizycjami w regionie, ale nie za wszelką cenę — wszystko ma zależeć od tego, czy pojawi się okazja, by coś rozsądnie kupić.

Atak na dwóch frontach

To wszystko nie oznacza, że PZU przechodzi do defensywy. Energiczną ofensywę chce prowadzić na dwóch nowych frontach: ochronie zdrowia i inwestycjach. Jak podkreśla Andrzej Klesyk, mają się one stać dla PZU tak samo kluczowe jak ubezpieczeniowy rdzeń. Dlatego w 2020 spółka chce mieć 11,5 proc. udziałów w polskim rynku TFI (obecnie to 3,6 proc.) i co najmniej 650 mln zł przychodów z działalności na rynku zdrowotnym (obecnie 75 mln zł). Według Hanny Kędziora, analityka Trigon DM, plan ekspansji na rynku inwestycji i ochrony zdrowia jest bardzo ambitny. W przypadku tego ostatniego segmentu działania PZU należy traktować jako próbę wyprzedzenia konkurencji w przygotowaniu się do wprowadzenia w Polsce prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.

— Jeśli ubezpieczenia zostaną wprowadzone, to dzięki własnej infrastrukturze PZU bardzo szybko stanie się liderem tego rynku. Nie wiadomo jednak, kiedy i czy tak się stanie. Bez rozwoju tego segmentu ubezpieczeń nie sądzę, by obszar opieki medycznej miał duże przełożenie na wyniki grupy — uważa Hanna Kędziora. PZU nie czeka i chce zainwestować w rozwój na rynku medycznym 800 mln zł, z czego 450 mln zł ma pójść na zakup szpitali.

— Za te pieniądze PZU może zbudować ogólnopolską sieć, w skład której będzie wchodził mały szpital w każdym województwie, plus kilka placówek ambulatoryjnych z nim współpracujących — mówi Robert Mołdach, ekspert Pracodawców RP.

Realizacja strategii w dużym stopniu będzie zależała od tego, kto w najbliższych latach będzie stał za sterami ubezpieczeniowego giganta. Zarządowi pod kierownictwem Andrzeja Klesyka kończy się właśnie kadencja i rada nadzorcza szykuje się do wyboru szefa ubezpieczyciela. Dla rynku Andrzej Klesyk jest pewniakiem, ale od niedawna pojawiają się plotki, że może dojść do niespodzianek.