Radius chce upadłości Bau und Technik

Emil Górecki
opublikowano: 2013-10-29 00:00

Deweloperska spółka wyrzuciła wykonawcę z budowy, zażądała kar, a teraz wnosi o ogłoszenie jego bankructwa.

Radius Projekt, spółka deweloperska budująca osiedle Centroom w Warszawie, złożyła wniosek o upadłość likwidacyjną generalnego wykonawcy — spółki o niemiecko brzmiącej nazwie Bau und Technik (BuT), której właścicielem jest Dariusz Mioduszewski. Według Radiusa, budowlana firma miała zbudować do końca 2012 r. cztery bloki mieszkalne za 48 mln zł. Z dwoma się spóźniła, a dwóch kolejnych nie dokończyła, bo w maju 2013 r. inwestor wyrzucił ją z budowy i zażądał 8 mln zł kary za opóźnienie oraz niedokończenie robót.

Deweloper kończy budowę

— Z pierwotnej kwoty kontraktu BuT dostało 40 mln zł, próbowaliśmy pomagać spółce, bo dla nas większym kłopotem jest samodzielne kończenie budowy. Po wyrzuceniu spółki zaczęli się do nas zgłaszać jej dostawcy materiałów oraz podwykonawcy. Co dziwne, w naszej umowie nie było mowy, że BuT będzie miało podwykonawców. W końcu przejęliśmy pracowników i kończymy budowę ostatniego budynku. Wczoraj złożyliśmy wniosek o upadłość Bau und Technik — tłumaczy Krzysztof Janiszewski, prezes Radius Projekt.

W sądzie wnioski o upadłość BuT pojawiały się już wcześniej — m.in. ze strony dawnych kontrahentów — firm Romast czy Beton Śródmieście. Sprawa ma zostać rozpatrzona 28 listopada.

Finansowa lustracja

W sierpniu tymczasowy nadzorca sądowy Ireneusz Kaczorek przeprowadził ocenę stanu finansów BuT. Oszacował, że na koniec lipca 2013 r. spółka miała nieruchomości warte 11,2 mln zł (w znacznej części objęte zabezpieczeniem na rzecz wierzycieli), 13,5 mln zł należności (z czego 9,7 mln zł spornych), zablokowane przez komornika puste konta, a także prawie 14 mln zł zobowiązań handlowych wobec banków, ZUS i prawdopodobnie zaległości w urzędzie skarbowym.

— Wydaje się, że zaistniały obie przesłanki do ogłoszenia upadłości spółki, czyli jest ona niewypłacalna, a wartość jej majątku przekracza wartość zobowiązań. Problem w tym, że majątek nie jest szybko zbywalny, a egzekwowanie należności potrwa, więc nie ma z czego prowadzić procesu na początku. Sąd może więc zwrócić się do wierzycieli o zaliczki na poczet tego procesu — mówi Ireneusz Kaczorek.

Tymczasowy nadzorca zaznacza, że jego szacunki są oparte tylko na wiedzy uzyskanej od zarządu BuT. — Według mojej wiedzy, problemy z płynnością spółki rozpoczęły się od wstrzymywania płatności przez firmę Radius oraz braku płatności za wykonane dodatkowe roboty — mówi Ireneusz Kaczorek. Z właścicielem spółki, ani jej prezesem, nie udało się nam skontaktować.

Możesz zainteresować się również: