Reakto buduje dronostradę i szykuje się na GPW

Agnieszka ZielińskaAgnieszka Zielińska
opublikowano: 2026-01-23 11:00

Jeden z najbardziej obiecujących, zdaniem eksperta, start-upów dronowych, chce latać dronami bez operatorów w całej Polsce. Na razie buduje infrastrukturę oraz świadczy usługi samorządom i przemysłowi, ale ma też apetyt na zamówienia dla armii. Za rok chce zadebiutować na giełdzie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na jednym z dachów w Piotrkowie Trybulalskim, tuż obok wentylatorów i anten, stoi niepozorna skrzynia rozmiarów niewielkiego kiosku. Drzwi otwierają się automatycznie, a z wnętrza wysuwa się dron. Nie jest pilotowany przez operatora. Nikt nie śledzi go wzrokiem z ziemi. To jedna ze stacji dokujących Reakto — polskiej firmy, która chce zbudować pierwszą w kraju sieć powietrznej infrastruktury usług bezzałogowych.

Szymon Lekstan, prezes spółki, wyjaśnia, że to nie futurystyczna wizja, lecz realny projekt, dzięki któremu Polska ma szansę wyprzedzić Europę.

– Rozwijamy się przede wszystkim w dwóch kierunkach. Pierwszym jest technologia – budowa własnego, zintegrowanego systemu obejmującego drony, autonomiczne stacje dokujące, centralny system teleoperacji oraz oprogramowanie analityczne oparte na sztucznej inteligencji. Drugim są usługi typu dual use, czyli rozwiązania, które w tym samym modelu infrastrukturalnym mogą być wykorzystywane zarówno cywilnie – przez miasta czy przemysł - jak i przez operatorów infrastruktury krytycznej w obszarze bezpieczeństwa i obronności. Stawiamy także na partnerstwa, które od początku budują Reakto i pozwalają nam rozwijać się szybciej niż klasyczne start-upy – podkreśla Szymon Lekstan.

Stacje na dachach i loty bez pilotów

Reakto chce wykorzystywać własną infrastrukturę do świadczenia usług z pomocą dronów — dla miast, przemysłu, a docelowo także klientów indywidualnych. Firmę wyróżnia centralny system teleoperacji (zdalnego sterowania dronami za pomocą sieci telekomunikacyjnej i systemów informatycznych), który pozwala zarządzać lotami w całej Polsce. Reakto rozstawia w przestrzeni miejskiej i przemysłowej własne stacje dokujące, w których drony hangarują, ładują się, przechodzą diagnostykę i z których startują. Cała sieć została nazwana Dronostradą Reakto.

– To rozwiązanie niezwykle trudne technologicznie i prawnie, ponieważ obowiązujące przepisy lotnicze były projektowane z myślą o pojedynczych lotach dronów, a nie stałej, autonomicznej infrastrukturze działającej 24 godziny na dobę. Każdy element takiej sieci – od lotów poza zasięgiem wzroku przez zdalne zarządzanie operacjami po integrację z przestrzenią powietrzną – wymaga spełnienia odrębnych, bardzo restrykcyjnych wymogów regulacyjnych – wyjaśnia Szymon Lekstan.

Obecnie spółka ma około 10 stacji w największych aglomeracjach i lokalizacjach przemysłowych. Cel na 2026 r. to 50 obiektów, które stworzą zalążek krajowej dronostrady.

– To ambitny, ale realny plan. Posiadamy własne zaplecze produkcyjne i inżynieryjne, które odpowiada za projektowanie, integrację oraz montaż kluczowych elementów systemu – w tym stacji dokujących, systemów zasilania, łączności i teleoperacji. Nie działamy w modelu masowej fabryki dronów – koncentrujemy się na budowie kompletnej infrastruktury i jej niezawodności w pracy 24/7. Partnerska współpraca z technologiczną firmą Astrohex, specjalizującą się w zaawansowanych strukturach i rozwiązaniach inżynieryjnych, pozwala nam zwiększać tempo budowy i skalowania infrastruktury Dronostrady – podkreśla prezes spółki.

Reakto posiada też własne zaplecze badawczo-rozwojowe, w ramach którego rozwijane są m.in. systemy autonomii lotu, integracja oprogramowania oraz rozwiązania zwiększające odporność sieci Dronostrady na warunki atmosferyczne.

Prace B+R prowadzone są przez Reakto samodzielnie, jak i we współpracy z partnerami technologicznymi.

Monitoring, inspekcje i szybka reakcja

Głównymi klientami Reakto są samorządy, firmy z branży ochrony oraz duże przedsiębiorstwa, w tym spółki komunalne i operatorzy infrastruktury krytycznej (m.in. energetyka i łączność).

– Działamy wszędzie tam, gdzie klasyczna ochrona fizyczna okazuje się niewystarczająca lub nieefektywna kosztowo – na rozległych terenach, w obiektach przemysłowych, logistycznych i sportowych, a także tam, gdzie liczy się szybka reakcja i stały nadzór – mówi Szymon Lekstan.

Jak podkreśla, największy udział w przychodach spółki generuje obecnie sektor ochrony, obejmujący m.in. zdalny monitoring obiektów przemysłowych, loty patrolowe oraz interwencyjne, realizowane w odpowiedzi na alarmy.

- Coraz częściej to firmy ochrony stają się użytkownikami technologii Reakto, traktując drony jako uzupełnienie tradycyjnych usług, a nie jak ich zamiennik. Coraz większą rolę zaczynają jednak odgrywać również usługi uzupełniające – szkolenia operatorów, symulatory dronowe oraz tzw. analityka wizualna, wykorzystywana przez firmy i samorządy do automatycznej analizy obrazu. W tym obszarze drony Reakto wykonują m.in. inspekcje termoizolacji budynków, instalacji fotowoltaicznych oraz infrastruktury technicznej, łącząc funkcje bezpieczeństwa z narzędziami do optymalizacji kosztów i zarządzania majątkiem - tłumaczy prezes.

Usługi dla wojska: dron do zwalczania zagrożeń

Usługi Reakto są projektowane w taki sposób, aby w przyszłości mogły obejmować również sektor wojskowy i obronny. Ten obszar jest rozwijany poprzez spółkę córkę Reakto Drone Services, która koncentruje się na badaniach i rozwoju technologii przeznaczonych do zastosowań z obszaru bezpieczeństwa państwowego. W kręgu jej zainteresowań są m.in. rozwiązania z obszaru detekcji i śledzenia obiektów latających, systemy neutralizacji zagrożeń oraz platformy zwiadowcze oparte na łączności światłowodowej.

– Sposób prowadzenia działań obronnych wyraźnie się zmienia, co obserwujemy m.in. na przykładzie Ukrainy. Drony stają się kluczowym elementem nie tylko na polu walki, ale również w działaniach kryzysowych, ratowniczych i prewencyjnych. Dlatego już dziś przygotowujemy technologie, które w przyszłości będą mogły znaleźć zastosowanie w tych obszarach – podkreśla prezes Reakto.

Jednym z rozwijanych projektów jest K-Crusher – lekki, autonomiczny dron przechwytujący, przeznaczony do zwalczania wrogich bezzałogowców. Został zaprezentowany w 2024 r. na targach w Kielcach podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.

Reakto twierdzi, że K-Crusher neutralizuje drony rozpoznawcze, kamikadze lub bombowe w bardzo krótkim czasie od wykrycia, zarówno w warunkach pola walki, jak i w scenariuszach ochrony infrastruktury krytycznej.

Finansowanie, inwestorzy i plany giełdowe

Według danych z KRS biznes Reakto na razie nie przynosi zysków, mimo że przychody rosną. W 2024 r. strata spółki wyniosła ponad 1,1 mln zł przy 1,5 mln zł przychodów, a rok wcześniej 2,1 mln zł przy symbolicznej sprzedaży wynoszącej zaledwie 121 tys. zł.

Spółka szacuje, że 2025 r. zamknie z przychodami na poziomie blisko 4,5 mln zł. W 2026, przy 50 stacjach, miesięczne przychody mają wynosić kilka milionów złotych.

Reakto rozwija się za pieniądze prywatnych inwestorów. Pierwsza runda — crowdfundingowa — przyciągnęła blisko 200. Dwie następne, w formie emisji prywatnych, przyniosły odpowiednio: ok. 5 mln zł w 2023 r. i ok. 10 mln zł na przełomie 2024 i 2025 r.

Jaki jest koszt budowy jednej stacji Reakto? Szymon Lekstan tego nie ujawnia, zapewnia jednak, że inwestycja zwraca się w 2-4 lata, w zależności od liczby dronów i spektrum świadczonych usług.

- Kilkanaście lotów dziennie z jednej lokalizacji wystarcza, by osiągnąć rentowność - podkreśla prezes.

Podkreśla, że spółce nie brakuje pieniędzy na bieżącą działalność.

- Technologia jest już gotowa i skomercjalizowana. Kapitału potrzebujemy przede wszystkim do szybszej budowy infrastruktury i skalowania sprzedaży – tłumaczy Szymon Lekstan.

O kolejną porcję spółka może zwrócić się do inwestorów giełdowych, bo - jak twierdzi prezes - planuje debiut na GPW na przełomie 2026 i 2027 r.

- Obecnie akcjonariuszami Reakto są wyłącznie krajowe osoby fizyczne oraz osoby prawne. Spółka jest w całości kontrolowana przez polski kapitał, a jej struktura właścicielska obejmuje zarówno założycieli, jak i inwestorów, którzy dołączyli do Reakto na różnych etapach rozwoju - podkreśla szef Reakto.

Spółka precyzuje, że większościowym akcjonariuszem (Reakto działa w formie PSA, czyli prostej spółki akcyjnej) jest łódzka firma AMM Global, działająca w obszarze finansów i handlu elektronicznego, której prezesem i jedynym udziałowcem jest Artur Urbańczyk.

Perspektywy: wzrost rynku i bariery skalowania

Zdaniem Szymona Lekstana w najbliższych latach rynek dronów w Polsce będzie rósł dynamicznie, ale jego rozwój nie będzie równomierny.

- Najszybciej skalować się będą usługi infrastrukturalne i operacyjne, realizowane w modelu stałym, a nie pojedyncze, okazjonalne loty – uważa menedżer.

Wskazuje też wąskie gardła w rozwoju sektora: niestabilną sytuację geopolityczną i wynikającą z niej presję konkurencyjną ze strony chińskich dostawców sprzętu, złożone procedury prawne oraz powolne tempo certyfikacji nowych modeli operacyjnych.

Z najnowszego raportu Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR)„Potencjał produkcyjny startupów w zakresie pojazdów bezzałogowych w Polsce”, obejmującego 26 systemów rozwijanych przez 13 krajowych firm, wynika, że ich łączna zdolność produkcyjna sięga obecnie około 1,6 tys. dronów miesięcznie. To skala nieporównywalna z realiami wojny w Ukrainie, gdzie miesięczne zużycie bezzałogowców przekracza nawet 200 tys. sztuk. Autorzy raportu wskazują, że wiele rodzimych prototypów wciąż bazuje na rozwiązaniach nie w pełni odpowiadających najnowszym standardom pola walki, a cały sektor zmaga się z niską skalowalnością, ograniczonym dostępem do wojskowych decydentów oraz brakiem stabilnych, długoterminowych zamówień. Jednocześnie podkreślają, że w Polsce powstają technologie, które — przy odpowiednim wsparciu państwa i po rzetelnym przetestowaniu w warunkach operacyjnych — mogłyby realnie wzmocnić zdolności obronne kraju.

W raporcie PFR zwraca także uwagę na duże rozdrobienie rynku polskich start-upów dronowych. Ma to dobrą i złą stronę - sprzyja powstawaniu nowatorskich koncepcji technologicznych, ale wiele firm nie będzie w stanie utrzymać działalności bez zamówień wojskowych.

Zdaniem autorów opracowania rynek cywilny także jest wyzwaniem, ponieważ jest zdominowany przez azjatyckie firmy komercyjne. W takich warunkach rodzimym producentom trudno jest zapewnić sobie stabilność finansową, co powoduje, że nawet obiecujące technologie często nie mają szansy przetrwać.

Duży potencjał, duże wyzwania
Sławomir Kosieliński
prezes Fundacji Instytut Mikromakro, analityk rynku dronowego

Reakto to jeden z najbardziej obiecujących polskich start-upów dronowych, działający m.in na rynku ochrony osób i mienia wartym ponad 11 mld zł [szacunki z 2023 r. - red.]. Wycena 100 mln zł w rundzie Serii A [styczeń 2025 - red.] potwierdziła zaufanie inwestorów do firmy. Jej kluczowe atuty to unijna certyfikacja C6 [jest wymagana do wykonywania lotów w kategorii specjalnej, czyli poza zasięgiem wzroku - red.] i technologia dronostrady, unikatowa również na europejskim rynku w segmencie ochrony mienia i osób.

Wydawałoby się, że spółkę czeka świetlana przyszłość. Problem w tym, że firmy ochroniarskie wolą często same budować kompetencje i działy dronowe, niż polegać na zewnętrznym operatorze. Postrzegają Reakto raczej jako konkurenta niż partnera. Większą ciekawością i otwartością wykazują się samorządy. Krakowska firma chwali się m.in. tym, że jej drony chronią Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Piotrkowie Trybunalskim, a także kąpielisko Zakrzówek w Krakowie. Wzbudziło to irytację w branży ochrony, bo tradycyjne firmy wyceniały usługę dla Krakowa na ponad 1 mln złotych, a Reakto zaoferowało roczny nadzór za 300 tys. zł

Możesz zainteresować się również: