Reformy muszą nam się udać

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-07-18 06:43

Dane napływające z rynku coraz wyraźniej sygnalizują, że gospodarka zaczyna zwalniać. Silny złoty hamuje eksport i produkcję, zatrudnienie nie rośnie już tak szybko jak w ostatnim roku. W dodatku coraz mocniej daje o sobie znać kolejna przeszkoda — wysoka inflacja. Jak reformować gospodarkę w tych zmieniających się warunkach? Czym trzeba się zająć w pierwszej kolejności?

— Reformy są najbardziej potrzebne tam, gdzie występują największe niekorzystne różnice w determinantach wzrostu między Polską a krajami szybkiego rozwoju, czyli tygrysami gospodarczymi. Łatwo jest te miejsca określić. Chodzi przede wszystkim o system socjalny, zachęcający ludzi do rezygnacji z aktywności zawodowej. Ponieważ mało ludzi pracuje (tylko 57 proc. osób w wieku produkcyjnym, a mogłoby 80 proc.), wielu żyje z owoców cudzej pracy, czyli ze świadczeń socjalnych — tłumaczy Leszek Balcerowicz, były wicepremier, minister finansów i prezes NBP.

Dlatego, jego zdaniem, w obecnych warunkach uwaga rządu powinna skupić się na reformach w dwóch sprzężonych ze sobą dziedzinach — rynku pracy i finansach publicznych.

— Zwiększenie aktywności zawodowej będzie miało podwójny efekt. Z jednej strony więcej ludzi będzie pracowało na rozwój gospodarczy. Z drugiej wydatki państwa będą mniejsze, co pozwoli obniżyć podatki i deficyt finansów publicznych — twierdzi były wicepremier.

Zaznacza, że tylko niewielka część wydatków socjalnych w Polsce trafia do ludzi rzeczywiście potrzebujących.

Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu"

Możesz zainteresować się również: