Romanse zmęczonych pracoholików

Zbigniew Lew-Starowicz
opublikowano: 09-02-2011, 12:07

Często spotykana sytuacja: partner wiele czasu spędza w pracy i w dojazdach do niej. Po powrocie marzy o wypoczynku i obejrzeniu jakiegoś filmu. W czasie weekendu chciałby pobyć w domu i poświęcić czas lekturze, hobby. Ale partnerka, zajmująca się domem, odczuwa potrzebę wyjścia, spotkań towarzyskich, udania się do kina, teatru.

Podobnie bywa z urlopami. Pracoholik chce np. poleżeć sobie na plaży, przeczytać zaległe lektury, a jego partnerka wolałaby poszaleć na dyskotece, podróżować, wiele zobaczyć i kupować. I tak rodzą się konflikty. W terapii par jednym z ich źródeł są właśnie spory o spędzanie wolnego czasu. Wydawałoby się, że dorośli ludzie mogą sami rozwiązać takie problemy i np. podzielić wolny czas — raz zgodnie z jego potrzebami, a raz jej. Związki oparte na relacji partnerskiej, nastawione na dobro drugiej osoby, potrafią sobie z tym radzić same. Zdarza się jednak, że każde z partnerów usiłuje narzucić swoją wolę drugiemu, ma pretensje, żale, oskarża o egoizm itp.

Konflikty dotyczące spędzania wolnego czasu bywają też jedną z przyczyn nawiązywania romansów. Na przykład partnerka pracoholika nastawionego na odpoczywanie w domu, znudzona codziennością i szarością życia, nawiązuje znajomość umożliwiającą jej przyjemne spędzanie czasu. Znam pracoholików, którzy nawiązywali romanse w pracy z kobietami dbającymi o ich wypoczynek, dobry nastrój. Dotyczy to również relacji seksualnych. Partnerka pracoholika może odczuwać niezaspokojenie potrzeb seksualnych, rozczarowanie biernością i zmęczeniem partnera w łóżku, zubożeniem sztuki miłosnej. Znajduje kochanka, który odpowiada jej temperamentowi, jest w łóżku niewyczerpany, aktywny. Z kolei jej partner znajduje kochankę, która woli swoją aktywność w łóżku. Pracoholikom, jeszcze nie dość zmęczonym, może odpowiadać kochanka ceniąca "szybkie numerki", bez pieszczot wstępnych.

A co z seksem na urlopach zmęczonych pracoholików? Z reguły obiecują sobie "nadrobienie zaległości". To możliwe podczas dłuższych urlopów, kiedy po dniach wypoczynku zaczynają odczuwać powracający wigor. Ale w przypadku tygodniowego urlopu można tylko o tym pomarzyć i słyszę w gabinecie zwierzenia zawiedzionych partnerek, że "był tylko raz". Oczekiwała czegoś więcej i w lepszym wydaniu.

Podczas rozmów z partnerkami zmęczonych pracoholików, które odczuwają niedosyt seksu, dość często słyszy się prośby o wyjaśnienie "dziwnych" zachowań partnera. Najczęściej dotyczy to zainteresowania seksem w sieci, odkrycia wizyty w agencji, ujawnienia romansu. Nie mogą zrozumieć, dlaczego partner nie ma siły na seks z nią, a ma ją na jeden w wymienionych wariantów. Wyjaśnienie jest proste. Seks w sieci może być dla niego afrodyzjakiem lub pomocą do masturbacji "odprężającej", w której nie musi koncentrować się na zaspokajaniu potrzeb partnerki. Seks w agencji może traktować jako odprężenie się i "obsłużenie". Romans? Może chodzić o aktywną seksualnie partnerkę lub po prostu działa na niego nowość i inność. Jest sprawny dzięki temu i poprzez uruchomienie "rezerwy seksualnej".

A co z seksem zmęczonych pracoholiczek? W ich przypadku najczęściej mamy do czynienia z dwiema skrajnościami. U jednych pojawia się zanik potrzeby seksu ("mogę żyć bez tego"). U innych odwrotnie — dzięki seksowi uzyskują energię, odprężenie, radość. Podobnie jest z potrzebą wypoczynku. Jedne chcą spać i jeszcze raz spać, a inne dyskotekę.

Są metody diagnostycznych badań relacji partnerskich, umożliwiające ich poznanie. Wtedy można zastosować konkretną metodę terapeutyczną. Jedną z nich jest dość prosta metoda "świąt", polegająca na tym, że partnerzy naprzemiennie mają "imieniny" i w dniu "świątecznym" przypadającym dla danej osoby druga stara się zrobić dla niej coś miłego, zaspokoić oczekiwania i potrzeby, organizuje ten dzień pod jej kątem. Ta dość prosta metoda ułatwia wyjście z orbity własnego Ja, egocentryzmu i pozwala się poświęcić na rzecz drugiego człowieka. Po miesiącu metody "świąt" partnerzy omawiają z terapeutą jej przebieg. Jeżeli udało im się osiągnąć kompromis, to dobrze rokuje dla związku i oceny dojrzałości partnerów. Ale zdarza się, że po kilku dniach dochodzi do kryzysu, np. jedno z partnerów "zapomina" o święcie drugiego, nasilają się konflikty i koniec z "imieninami".

Bywa, że w podczas udzielania pomocy konfliktowym związkom terapeuta omawia z partnerami przebieg urlopu dosłownie w detalach. To łatwiej ustalić, gorzej z wolnym czasem podczas normalnego dnia i tygodnia. Poza zaangażowaniem w pracy zawodowej czy zaabsorbowaniem w gospodarstwie domowym mamy bowiem do czynienia z osobowościami partnerów, np. jedno jest nader "doludne" i lubi częste spotkania towarzyskie, a drugie to domator, samotnik. Konflikty wynikające z rozbieżnych osobowości mogą zatruwać codzienne życie. A zdarza się, że za sporami o spędzanie wolnego czasu kryje się walka o dominację w związku, zderzenie dwóch silnych charakterów, scenariuszy wyniesionych z domu rodzinnego itp. W takich przypadkach mediacja w sprawie spędzania wolnego czasu nie rozwiąże istoty konfliktów, należy sięgnąć do bardziej ukrytych przyczyn zaburzonych relacji w związku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Romanse zmęczonych pracoholików