Uwaga inwestorów znów skupiona jest na notowaniach ropy. Od kierunku, w jakim podąża jej cena, zależy, czy inwestorzy sprzedają, czy kupują akcje. Tak było w poniedziałek. Na europejskich giełdach przez cały dzień przewagę miała podaż. W USA sesje zakończyły się niewielkimi wzrostami. Wysokie notowania ropy wywołują obawy wzrostu inflacji, a co za tym idzie, wysokich stóp procentowych, jak i wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego. Ich uzasadnieniem stała się decyzja Komisji Europejskiej o obniżeniu prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego Eurolandu.
W USA indeksy giełdowe tkwiły poniżej poziomu ostatnich zamknięć przez większą cześć sesji. Nastroje poprawiły się dopiero gdy kurs ropy ruszył w dół po pokonaniu poziomu 58 USD, kiedy pojawiły się sygnały o rozpoczęciu konsultacji w OPEC na temat zwiększenia wydobycia. Wśród najmocniej drożejących spółek znalazł się Morgan Stanley. Popyt wywołały pogłoski, iż wobec konfliktu w zarządzie bank inwestycyjny może być celem przejęcia. Zdrożały papiery AIG, który może dogadać się z prokuraturą w sprawie „kreatywnego księgowania”. Spadła tymczasem cena akcji koncernu naftowego ChevronTexaco, który ogłosił, że przejmuje mniejszego rywala, Unocal. Wartość transakcji to ponad 16 mld USD.
W Europie taniały akcje linii lotniczych, m.in. Ryanair, którego kontrakty zabezpieczające od zmian kursu ropy wygasły tydzień temu. W dół poszedł kurs Infineon. Niemiecki producent chipów może odczuć skutki spadku sprzedaży komórek Siemensa, którego był kiedyś częścią. W górę poszła cena papierów BP — mimo iż informował on o spadku dynamiki wzrostu kwartalnego wydobycia ropy.