Środowe notowania na największych giełdach europejskich toczyły się w cieniu rosnących cen ropy naftowej. Spadkową tendencję na parkietach starały się przełamać pojedyncze spółki, które opublikowały dobre raporty kwartalne. Nastrojów nie były nawet w stanie poprawić dość optymistyczne dane makro.
Cena baryłki ropy przed popołudniową publikacją danych o stanie rezerw paliwowych w USA osiągnęła na rynku NYMEX rekordowy poziom 62,31 USD. Wzrost napięcia wywołały informacje o przestojach produkcyjnych wielu rafinerii oraz pesymistyczne raporty pogodowe.
Pod presją ropy gracze nie byli w stanie zdyskontować lepszego od prognoz indeksu PMI określającego koniunkturę w sektorze usług strefy euro w lipcu oraz wyższej sprzedaży detalicznej w czerwcu.
Na wysokich cenach surowca skorzystały koncerny paliwowe. Rosły kursy BP, Totala (przejmuje kanadyjski Deer Creek) oraz Statoila (podwoił zysk w drugim kwartale). Pod kreską w tym sektorze znalazł się jedynie Royal Dutch Shell, który notowany był bez prawa do dywidendy.
Po zapowiedzi podwyższenia całorocznej prognozy zyskiwały na wartości papiery koncernu chemicznego BASF. Silnie natomiast spadały notowania Credit Suisse. Szwajcarski bank zaskoczył rynek dużym spadkiem zysków wymuszonym koniecznością utworzenia kosztownych rezerw. Otwarcie sesji w USA stało również pod znakiem korekty, wymuszonej pogorszeniem sytuacji na rynku ropy. W centrum uwagi znalazły się papiery Nike, tracące na połączeniu Adidasa z Reebokiem, oraz Time Warner — po deklaracji wysokiego odkupu akcji.