Nowe inwestycje w branży tworzyw sztucznych w Polsce nie są w stanie całkowicie zaspokoić rosnącego zapotrzebowania.
Krajowy sektor tworzyw sztucznych rozwija się intensywnie. I choć krajowa konsumpcja polimerów na jednego mieszkańca należy do najniższych w Europie, to zapotrzebowanie na większość tworzyw przekracza możliwości wytwórcze polskich zakładów.
Efekty inwestycji
W 2005 r. w Polsce zrealizowano przedsięwzięcia, dzięki którym znacznie wzrosły moce produkcyjne. W czerwcu 2005 r. SK Eurochem uruchomił we Włocławku nową fabrykę produkującą politereftalan etylenu (PET). Jej możliwości wytwórcze szacowane są na 120 tys. ton rocznie. Z kolei Basell Orlen Polyolefins (BOP) w październiku 2005 r. ukończył wartą 500 mln EUR inwestycję, w której skład wchodzą dwa zakłady produkujące poliolefiny oraz nowoczesna platforma logistyczna.
— Roczna moc produkcyjna nowych fabryk BOP wynosi 400 tys. ton polipropylenu (PP) oraz 320 tys. ton polietylenu wysokiej gęstości (HDPE). Oprócz tego rocznie wytwarzamy 100 tys. ton polietylenu niskiej gęstości (LDPE). Poliolefiny te w większości sprzedawane są na rynku polskim — wyjaśnia Wido Waelput, wiceprezes ds. marketingu, sprzedaży i łańcucha dostaw w Basell Orlen Polyolefins.
Dzięki tym przedsięwzięciom produkcja tworzyw sztucznych w 2006 r. wydatnie wzrosła.
— Po półroczu 2006, w stosunku do takiego samego okresu roku ubiegłego, wytworzono prawie 3 razy więcej polietylenu (170 tys. ton) oraz dwukrotnie więcej polipropylenu (146 tys. ton). W tym czasie zwiększyła się też produkcja polichlorku winylu (PCW) o ponad 30 proc. — przyznaje Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Potrzeby
Zrealizowane inwestycje, choć niezmiernie istotne, należy jednak uznać za niewystarczające, jeśli wziąć pod uwagę aktualny poziom rozwoju gospodarczego Polski.
— Rosnące zużycie niepokryte krajowymi mocami wytwórczymi przyczynia się do wzrostu deficytu w handlu zagranicznym tworzywami sztucznymi. Ujemne saldo w ciągu 5 ostatnich lat zwiększyło się prawie dwukrotnie. Choć dynamika eksportu jest wyższa niż importu, to ze względu na duże różnice w wartościach bezwzględnych nie wpływa na poprawę sytuacji w handlu zagranicznym — podkreśla Wojciech Lubiewa-Wieleżyński.
Polscy przetwórcy muszą przeciwdziałać niekorzystnemu saldu w handlu zagranicznym również w przyadku półproduktów wykonanych z poliolefin.
— Te niekorzystne relacje eksportu do importu są częściowo spowodowane napływem do Polski tanich wyrobów o niskiej jakości. Z drugiej strony, cały czas znacząco rośnie import wysokiej jakości półproduktów — wyjaśnia Wido Waelput.
W 2005 r. napływ półproduktów z poliolefin wyniósł prawie 300 tys. ton. Głównym segmentem, w którym taka sytuacja ma miejsce jest produkcja zakrętek i zamknięć oraz folii z PE i PP. Przemysł wytwórczy gotowych worków z PE i PP oraz rur wykazuje nadwyżkę w handlu zagranicznym.
Przyszłość
— Analizując perspektywy rozwoju rynku tworzyw sztucznych w Polsce warto przyjrzeć się UE. Produkcja jest tam znacznie wyższa niż zużycie, a bilans handlowy z krajami spoza Unii — dodatni. Szacuje się, że do 2010 r. zużycie tworzyw sztucznych w państwach członkowskich wzrośnie o 4,5 proc., w tym PS i PP o 3,6 proc., PET do produkcji opakowań o 5,6 proc. i PCW o 2,5 proc. W Polsce, ze względu na niskie zużycie i potencjał wzrostowy rynku, popyt na tworzywa będzie rósł szybciej — prognozuje Wojciech Lubiewa-Wieleżyński.
— Wprowadzamy nowe gatunki poliolefin, które pozwolą polskim przetwórcom tworzyw zwiększyć konkurencyjność. W przypadku PP ważną rolę odegra Moplen, następca tworzywa Malen. Jeśli chodzi o PE będzie to polietylen wysokiej gęstości znany w handlu jako Hostalen — sugeruje Wido Waelput.