Rozbić monopol

Marcin Złoch
opublikowano: 2006-03-01 00:00

Od kilkunastu lat możemy rozmawiać przez telefon nienależący do TP. Jednak stosunkowo niewiele osób jest tym zainteresowanych.

Operator alternatywny to firma świadcząca usługi telekomunikacyjne, stanowiące konkurencję dla byłego państwowego monopolisty, czyli Telekomunikacji Polskiej (TP). W Polsce operatorami alternatywnymi są zatem wszystkie firmy oferujące usługi telekomunikacyjne z wyłączeniem TP.

— Mianem operatora alternatywnego przyjęto określać operatorów konkurujących z dawnym narodowym telekomem — potwierdza Marcin Kotlarski, dyrektor działu zarządzania produktami GTS Energis, firmy świadczącej usługi telekomunikacyjne dla klientów biznesowych.

Częściowa swoboda

Pierwsze próby dopuszczenia do rynku telekomunikacyjnego alternatywnych graczy miały miejsce w połowie lat 90. Zostały wyznaczone obszary, w których mogli działać konkurenci TP.

— Dlatego rozwój polskiego rynku telekomunikacyjnego nie był tak dynamiczny jak przewidywano. Dodatkowo działalność nowych operatorów została obciążona wymogiem uiszczania opłat koncesyjnych i inwestowania. Kto chciał świadczyć usługi, musiał wnosić wysokie opłaty oraz wybudować własną sieć, a uśredniony nakład na pojedynczą linię abonencką nie jest niski — wynosi około 1 tys. dolarów. Na szczęście w 2002 r. zamieniono opłaty koncesyjne na zobowiązanie do finansowania nowych inwestycji — informuje Piotr Żeglen, dyrektor generalny ds. koordynacji sprzedaży Telefonii Dialog, operatora wykorzystującego wybudowaną przez siebie sieć telekomunikacyjną.

Kolejnym etapem liberalizacji krajowego rynku telekomunikacyjnego było umożliwienie operatorom alternatywnym korzystania z sieci telekomunikacyjnej wybudowanej i użytkowanej przez TP. Konkurenci narodowego operatora rozliczają się z nim za liczbę rozmów przeprowadzonych przez swoich klientów.

Na marginesie

Zdaniem Piotra Nesterowicza, dyrektora generalnego Tele 2 Polska, firmy kierującej swoje usługi do rynku masowego, sytuacja operatorów alternatywnych jest obecnie dość niekorzystna. W ciągu ostatnich 15 lat operatorzy budujący własną infrastrukturę abonencką zdobyli zaledwie 10 proc. z ogólnej liczby abonentów telefonicznych w Polsce.

— Z kolei operatorzy alternatywni, który za odpowiednią opłatą korzystają z infrastruktury operatora narodowego, w ciągu ostatnich pięciu lat zdobyli blisko 25 proc. rynku połączeń. Niestety, obecnie operatorzy alternatywni, stanowiący rzeczywistą konkurencję dla byłego monopolisty, mogą oferować jedynie usługi połączeń głosowych. TP, posiadając monopol w pozostałych kluczowych sektorach rynku, czyli w rynku abonamentu oraz szerokopasmowego dostępu do internetu, dyktuje wysokie ceny, przez co hamuje ogólny rozwój rynku — twierdzi Piotr Nesterowicz.

Kilku ważnych

Według Piotra Żeglena, na polskim rynku może działać ponad 50 operatorów alternatywnych.

— Sektor operatorów alternatywnych to kilkudziesięciu graczy — bezpośrednich dostawców usług i pośredników. Ale to najwięksi operatorzy, których jest kilku, rzeczywiście wpływają na kształt rynku, jego rozwój oraz kreowanie komponentów usługowych dla innych graczy. Operatorzy alternatywni koncentrują swoją działalność na wszystkich obszarach rynku, w zależności od przyjętej strategii. Największe zmiany w udziałach mają miejsce na rynku B2B, gdzie obecnie posiadają w wybranych obszarach nawet 20 proc. udziału — wyjaśnia Marcin Kotlarski.

— Większość graczy kieruje ofertę do klientów biznesowych, w myśl zasady, że 20 proc. rynku generuje 80 proc. przychodów — dodaje Piotr Żeglen.