Rozbieżne prognozy

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2005-05-20 00:00

Niemcy wieszczą kryzys, ale polscy dystrybutorzy stali wierzą w rozwój budownictwa i zwiększenie sprzedaży. Kto ma rację?

Po gigantycznym boomie w branży wyrobów stalowych w 2004 r., pierwsze miesiące tego roku pokazują znaczne schłodzenie koniunktury. Najbardziej odczuwają je producenci i dystrybutorzy stalowych wyrobów długich (pręty zbrojeniowe, szyny, profile, kształtowniki) wykorzystywanych w budownictwie. Tona prętów zbrojeniowych kosztowała w ubiegłym roku maksymalnie 2,7 tys. zł, dziś — ponad połowę mniej. Trzeba jednak podkreślić, że i tak obecne ceny są znacznie wyższe niż zanotowane w latach 2002-03.

Niemieckie ostrzeżenie

— Nie liczcie na długotrwały boom. My już straciliśmy jedną trzecią rynku. Obecnie w Niemczech sprzedajemy miesięcznie 100 tys. ton wyrobów, a liczba ta spadnie jeszcze o 20 proc. Nie popełniajcie naszych błędów, bierzcie gotówkę i w nogi — tak barwnie radził polskim dystrybutorom Juergen Nusser, wiceprezes Eurometalu, organizacji zrzeszającej europejskich dystrybutorów.

Dodał, że po wstąpieniu Hiszpanii do Unii, w tym kraju nastąpił rozwój infrastruktury, a co za tym idzie — sektora stalowego. Dobra passa trwała aż 15 lat. Jego zdaniem, w Polsce tak się nie stanie, a dystrybutorzy nie mają co liczyć na długotrwały boom na krajowym rynku.

— Juergen Nusser już nie pierwszy raz wieszczy kryzys, tymczasem sami Niemcy inwestują w Polsce, więc chyba nie będzie tak źle — ripostuje Wojciech Rybka, prezes Drozapolu-Profil.

Podobnie uważa Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. Jego zdaniem, zapóźnienia w rozbudowie polskiej infrastruktury pozwalają prognozować wzrost sprzedaży wyrobów stalowych dla polskiego budownictwa.

Liczby i optymizm

Pozytywne są też prognozy firm doradczych. Według danych Eurostrategy, która na zlecenie Brukseli monitoruje polskie huty, zużycie jawne wyrobów długich (produkcja + import — eksport) wyniosło w 2002 r. 2,89 mln ton, w ubiegłym roku sięgnęło 3,21 mln ton, a prognozy tegoroczne mówią o 3,43 mln ton. W 2013 r. wykorzystanie wyrobów dla budownictwa wzrośnie aż do 5 mln ton.

Optymistyczne są także dane dotyczące prognoz wzrostu wartości rynku budowlanego. Według danych European Contruction Research, wzrośnie on z 14,4 mld USD do 27,8 mld USD. Prognozy na ten rok pokazują natomiast, że jego wartość w tym roku sięgnie 16,1 mld USD. Trzeba zauważyć, że produkcja budowlana na mieszkańca sięga w Polsce około 600 EUR, we Francji o 1000 EUR więcej, a w Belgii 2,2-2,3 tys. EUR. Jest więc kogo gonić.

— Już widać ożywienie. Rynek budowlany w Polsce już wzrasta, głównie dzięki subwencjom unijnym na rozwój infrastruktury i ochronę środowiska — ocenia Marek Michałowski, prezes Budimexu.