Rozmowy zerwane

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2004-08-10 00:00

Część lekarzy weterynarii rozpoczęła ogólnopolski protest, polegający na zaprzestaniu badania mięsa rzeźnego.

Po wizytach inspektorów rosyjskich i amerykańskich branża mięsna kolejny raz wstrzymała oddech. Zaczął się bowiem wiszący w powietrzu od kilku tygodni protest weterynarzy, prowadzących prywatną praktykę, którym nie podobają się nowe zasady ich wynagradzania.

Rząd się nie ugnie

Poniedziałkowe rozmowy komitetu protestacyjnego z przedstawicielami resortu rolnictwa oraz służb weterynaryjnych zakończyły się fiaskiem.

— Strona rządowa nie wycofa się z wprowadzenia stawek godzinowych — poinformował Krzysztof Matras z Ogólnopolskiego Porozumienia Stowarzyszeń Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki.

Przedstawiciele stowarzyszenia zaapelowali do prywatnych lekarzy weterynarii z całej Polski o zaprzestanie badania mięsa i niepodpisywanie niekorzystnych umów z powiatowymi inspektoratami weterynaryjnymi. Weterynarze nie zgadzają się z nowym, godzinowym systemem ich wynagradzania i stawką wysokości 41 zł/h. Dawniej lekarze weterynarii byli wynagradzani od każdej zbadanej sztuki.

— Tych, którym nie odpowiadają nowe zasady wynagradzania, mogą zastąpić lekarze powiatowi oraz inne osoby. Nie brakuje młodych lekarzy weterynarii, którzy chcą rozpocząć pracę na proponowanych obecnie warunkach — mówi Jerzy Pilarczyk, wiceminister rolnictwa.

— Godzinowy system wynagradzania pozwoli zlikwidować kominy płacowe i zapewni pracę młodym weterynarzom — mówi Piotr Kołodziej, główny lekarz weterynarii.

Zapewnił, że mimo protestu weterynarzy, badania mięsa i zwierząt odbywają się bez przeszkód.

Zakłady produkują

— Pracujemy normalnie. Lekarze weterynarii stawili się dziś do pracy — informuje Maciej Duda, dyrektor generalny ZM Duda z Grąbkowa.

Podkreśla przy tym, że współpracujący z jego zakładami prywatni weterynarze zarabiają znacznie lepiej niż lekarze powiatowi, na państwowej posadzie.

— W naszym zakładzie w Opolu doszło do włoskiego strajku. Lekarze dłużej i dokładniej badają mięso — dodaje Lidia Zalewska, rzecznik Animexu.

W kraju pracuje około 13 tys. lekarzy weterynarii.