Rozwój we wlasnym tempie

opublikowano: 15-06-2015, 00:00

Region powoli goni inne części kraju i Europy. Przedsiębiorcy liczą, że współpraca z władzami pozwoli przyspieszyć rozwój województwa

Wschód i północ kraju nadal należy do najwolniej rozwijających się części Polski. Województwo warmińsko-mazurskie nie jest tu wyjątkiem. Nie oznacza to jednak, że Warmia i Mazury stoją w miejscu.

Do nadrabiania dystansu, jaki dzieli region od bardziej zaawansowanych gospodarczo części kraju, przyczynia się m.in. Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, w której działa już 47 przedsiębiorstw zatrudniających prawie 8,3 tys. osób. Łączna wartość inwestycji przekroczyła tam już 3,6 mld zł.
Wyświetl galerię [1/2]

STREFA ROZWOJU:

Do nadrabiania dystansu, jaki dzieli region od bardziej zaawansowanych gospodarczo części kraju, przyczynia się m.in. Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, w której działa już 47 przedsiębiorstw zatrudniających prawie 8,3 tys. osób. Łączna wartość inwestycji przekroczyła tam już 3,6 mld zł. ARC

Dysproporcje na lata

Rozwój województwa warmińsko-mazurskiego na tle innych regionów Polski i UE przebadali prof. Janusz Heller i dr Marcin Bogdański z Katedry Makroekonomii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Przeanalizowali lata 2000-11 (badania prowadzono w marcu 2015 r., a najaktualniejsze dane GUS i Eurostatu pochodziły z 2011 r.). Według opracowania, w przeliczeniu PKB per capita województwo warmińsko-mazurskie rozwijało się wolniej nie tylko od średniej dla wszystkich regionów kraju, ale także od wszystkich województw tzw. ściany wschodniej (województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie, podkarpackie, świętokrzyskie i lubelskie). Dynamika wzrostu PKB per capita na koniec 2011 r. w porównaniu do 2000 r. w regionie Warmii i Mazur wyniosła 42 proc. Cała „ściana wschodnia” rozwijała się w tym okresie w tempie 49 proc., tylko niecosłabiej od całego kraju (52 proc.).

Regiony najszybciej rozwijające się osiągnęły natomiast około 58 proc. w porównaniu do 2000 r. Warmia i Mazury wypadają nieco ciekawiej w porównaniu z wybranymi regionami Unii. Naukowcy porównali wzrost PKB per capita według parytetu siły nabywczej województwa ze średnim tempem rozwoju krajów tzw. starej Unii, dziewięciu państw, które weszły do UE wraz z Polską w 2004 r., i landów byłego NRD. W tym zestawieniu na koniec 2011 r. na Warmii i Mazurach wzrost sięgnął prawie 64 proc., porównując z 2000 r. Dokładnie taką samą dynamikę wyliczono dla wszystkich krajów, który przystąpiły do UE w 2004 r. Słabiej wypadły za to kraje starej Unii, gdzie w porównywanym okresie tempo wzrostu wyniosło ponad 28 proc. Naukowcy zwracali jednak uwagę, że do tej rozbieżności w dużej mierze przyczynił się kryzys gospodarczy, który w większym stopniu odbił się na krajach starej UE. W landach Niemiec wschodnich udało się wypracować prawie 44 proc. wzrostu w okresie 2000-11 r.

Promocja mniejszych

Według danych GUS, w III kwartale 2015 r. w woj. warmińsko-mazurskim działało 7,7 tys. podmiotów gospodarczych, czyli nieco więcej niż na koniec 2014 r. (7,6 tys.).

Przedsiębiorcy z Warmii i Mazur mają też swoje pomysły na rozwój województwa. Tomasz Ziajka, dyrektor zarządzający firmy Nettom i członek Warmińsko-Mazurskiego Związku Pracodawców Prywatnych, uważa, że w regionie należy zająć się promocją także mniejszych firm i niekoniecznie związanych z branżami dominującymi w województwie, czyli turystyką czy meblarstwem.

— Chodzi tu np. o wsparcie imprez targowych czy misji gospodarczych. PARP i PAIiIZ organizują takie wydarzenia, ale często są one ograniczone do jednej branży, a przykładowo nasza firma informatyczna dostarcza rozwiązania dla wielu sektorów. Poprawy wymaga też infrastruktura. Chociaż pod tym względem jest coraz lepiej, to nadal nie mamy dobrego połączenia np. z Warszawą czy Gdańskiem — mówi Tomasz Ziajka. Jego zdaniem fundusze unijne też wcale nie są odpowiedzią na rozwój regionu.

— Przykład ostatniej perspektywy pokazał, że wiele projektów powstawało jedynie po to, aby wydać unijne pieniądze i z rozwojem nie miały wiele wspólnego. Obawiam się, że w nowej perspektywie będzie podobnie — podsumowuje. Witold Izydorczyk z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, uważa, że założenia dotyczące specjalizacji i podziału pieniędzy nie są w stanie zadowolić wszystkich graczy działających na rynku. — Znacznie ograniczono wsparcie tworzenia podmiotów gospodarczych. Przewiduje się głównie wsparcie dla już działających, a zwłaszcza innowacyjnych firm. Negatywny odbiór przez przedsiębiorców poprzedniego okresu finansowania UE ma pewne uzasadnienie. Rzeczywiście pieniądze nie były wydawane najlepiej, ale trzeba też pamiętać, że był to pierwszy budżet, w którym Polska uczestniczyła od początku do końca i wielu spraw musieliśmy się nauczyć — wyjaśnia Witold Izydorczyk.

Konieczna współpraca

Naukowiec zwraca uwagę, że w nowej perspektywie budżetowej2014-20 znaczna część puli wsparcia została przekazana do dyspozycji regionów. Jest to prawie połowa z ogólnej kwoty ponad 82 mld EUR, z czego region warmińsko-mazurski otrzymał ponad 1,7 mld EUR. Wiosną 2015 r. został opublikowany dokument Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2014-20 i harmonogram naboru wniosków, który ma się odbyć w trzecim i czwartym kwartale 2015 r.

— W obecnej perspektywie wyraźnie widać znaczenie tzw. Regionalnych Inteligentnych Specjalizacji. Na Warmii i Mazurach są to: ekonomia wody, meblarstwo (meble, drewno) oraz żywność wysokiej jakości. Firmy z tych branż lub podejmujące działania w tych dziedzinach mogą liczyć na szczególne ułatwienia w uzyskaniu wsparcia. Z kolei RPO WiM przewiduje dużą różnorodność podmiotów uprawnionych do składania wniosków i realizacji projektów. Beneficjentami mogą być firmy i podmioty trzeciego sektora (np. organizacje pozarządowe — red.). Ponadto przewiduje się wsparcie dla tzw. podmiotów ekonomii społecznej, w tym dla przedsiębiorstw społecznych. Dlatego należy się spodziewać ostrej konkurencji między nimi o unijne wsparcie — mówi Witold Izydorczyk.

Jednak zdaniem Tomasza Ziajki bez współpracy samorządów z przedsiębiorcami niewiele da się osiągnąć w sprawach rozwoju, a firmom pomogłyby nawet proste rozwiązania.

— W naszym regionie działają przede wszystkim mniejsze spółki. To często jednoosobowe przedsiębiorstwa, którym każda pomoc się przyda. Chodzi np. o dotację, niekoniecznie bezzwrotną, dla firm, które rokują na przyszłość i warto je wesprzeć. Takie przedsiębiorstwa wybieraliby nie tylko urzędnicy, ale i doświadczeni biznesmeni czy menedżerowie, którzy doradzaliby w całym procesie. Warto też spojrzeć na wzorce z innych krajów. Przykładowo w USA w niektórych stanach urzędy analizują wpływy podatkowe firm i kiedy one maleją, oferują takiej spółce darmowy audyt, który ma pomóc w poprawie jej sytuacji — tłumaczy Tomasz Ziajka.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu