Ruch ma marne szanse na ratunek

opublikowano: 07-01-2019, 22:00

Choć na pomoc ruszyli tacy państwowi giganci, jak Alior Bank, PKN Orlen i PFR, dystrybutor prasy chyli się ku upadkowi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie szanse ma plan ratunkowy dla Ruchu
  • Dlaczego Aliorowi niezbyt zależy na przejęciu Ruchu
  • Jakie zastrzeżenia ma co do sieci Ruchu Orlen
  • Jak duże redukcje wierzytelności zakłada plan ratowania dawnego giganta

W połowie grudnia Alior Bank poinformował, że w porozumieniu z PKN Orlen i przy wsparciu Polskiego Funduszu Rozwoju przygotował plan restrukturyzacji Ruchu. Zapewnił także, że popiera go rada wierzycieli kolportera, zdominowana przez wydawców prasy. Minęły ponad trzy tygodnie. W tym czasie państwowi giganci zdecydowali o wymianie zarządu Ruchu, a Alior złożył do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wniosek o przejęcie kontroli nad spółką. Spokojna realizacja planu? Nic z tych rzeczy.

Zobacz także

Niekupione papierosy

Z grudniowych ustaleń „PB” wynikało, że w pierwszym kroku Orlen miał zasypać lukę płynnościową Ruchu poprzez szybki zakup zapasu papierosów i oddanie ich w komis kolporterowi. Pierwotnie miał na to wyłożyć 20 mln zł, a ostatecznie — nawet dwa razy więcej. Do dziś nic takiego nie nastąpiło. — Orlen się nie wycofał i może w końcu kupi papierosy, ale poza chwilowym oddechem nic to Ruchowi nie da. „Plan restrukturyzacji” na dziś sprowadza się do… listów intencyjnych. Nie ma konkretnych ustaleń ani nawet planów przeprowadzenia due dilligence spółki przez koncern paliwowy — ujawnia jedna z osób zaangażowanych w sprawę.

Drugim krokiem, wstępnie uzgodnionym przez Alior i Orlen, miały być zmiany właścicielskie.Najpierw bank miał przejąć na własność akcje Ruchu, będące jednym z zabezpieczeń kredytu kolportera, a należące formalnie do holenderskiej spółki Lurena Investments (LI), kontrolowanej przez byłego prezesa Ruchu Igora Chalupca. Następnie miał je sprzedać za symboliczną złotówkę Orlenowi, który w ten sposób zostałby inwestorem strategicznym Ruchu. To już nieaktualne, bo koncern nie chce przejmować całego dystrybutora z trwale i wysoce nierentownym działem kolportażu prasy. Obawia się też, że w międzyczasie może upaść LI, co sprawiłoby, że w sprawy Ruchu zaangażowałby się syndyk holenderskiej spółki.

Zdegenerowana sieć

Wstępnie koncern zainteresowany jest jedynie zdrowszą detaliczną częścią Ruchu, czyli siecią kiosków, których jest około 1,7 tys. Na drodze do przejęcia detalu leży jednak wiele kłód. Pierwsza wiąże się z wnioskiem Aliora do UOKiK o przejęcie kontroli nad Ruchem. Otóż bankowi… nie bardzo na tym zależy. Przejęcie akcji Ruchu oznaczałoby konieczność konsolidacji wyników dystrybutora za 2018 r., a konkretnie jego strat, które szacowane są na 50 mln zł. To dlatego tuż po upublicznieniu przez UOKiK informacji o wniosku banku Krzysztof Bachta, wiceprezes i p.o. prezesa Aliora, zastrzegł za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej, że „intencją wniosku o koncentrację jest umożliwienie Alior Bankowi przejęcia akcji kolportera w celu ich dalszej odsprzedaży na rzecz inwestora lub inwestorów”.

Na razie jednak nie widać ich na horyzoncie. Według naszych informacji, Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen, nie chce dotować Ruchu jako formalnie wciąż prywatnej firmy — zwłaszcza w obliczu licznych kontrowersji, związanych ze sposobem zarządzania spółką i sowitym opłacaniem jej menedżerów niezależnie od narastających strat, co „PB” ujawnił w lipcu 2018 r. Koncern zniechęca też niedawno wszczęte — i jak wynika z naszych informacji, bardzo intensywne — śledztwo prokuratury, która bada, czy zarówno w Ruchu, jak i kredytującym go Aliorze nie dochodziło do karalnej niegospodarności.

Następny znak zapytania to postępująca degeneracja sieci detalicznej Ruchu, związana z brakami towarowymi oraz systematycznym traceniem kolejnych kiosków na rzecz konkurencji (Kolportera i Garmondu). Jeszcze rok temu Ruch dysponował 2,2 tys. placówek, które przy przychodach rzędu 850 mln zł wypracowały około 20 mln zł dodatnich przepływów. Dziś kiosków jest o 500 mniej, co przekłada się wprost na wyniki tego segmentu. O ile pierwsze wyceny „detalu”, sprzed roku, opiewały na kwoty rzędu nawet 200 mln zł, o tyle obecne oscylują raczej wokół 50-60 mln zł.

Wstępne analizy przeprowadzone przez Orlen wykazały też, że kioski Ruchu są… za małe, by z sukcesem rozwijać w nich format „convenience”, zorientowany na sprzedaż bistro i produktów spożywczych, na wzór sprawdzonego na stacjach koncernu O!Shopu. — Zdaniem przedstawicieli Orlenu, ten biznes ma sens przy powierzchni sklepu minimum 50 mkw., a kioski Ruchu są znacznie mniejsze — wyjaśnia nasz informator.

Zirytowany nadzorca

Na to wszystko nakłada się zniecierpliwienie nadzorcy sądowego kolportera, firmy Zimmerman Filipiak Restrukturyzacje (ZFR). Zgodnie z wnioskiem Ruchu o przyspieszone postępowanie układowe (PPU), układ z wierzycielami miał być bowiem zawarty przed końcem 2018 r.

Bartosz Sierakowski z ZFR w połowie grudnia 2018 r. w rozmowie z „PB” ostrzegał, że złoży wniosek o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego, jeśli wydawcy prasy przed świętami Bożego Narodzenia nie wrócą do sieci dystrybucji Ruchu. Ogłoszenie planu, uwzględniającego zaangażowanie finansowe Orlenu, przyniosło pewien efekt, ale niewielki. Jak wynika z naszych informacji z Ruchu, obecne nadziały prasy wydawców są o około połowę mniejsze niż jeszcze rok temu. Koszty stałe spółki są natomiast wysokie. Taki zestaw powoduje pogłębianie strat. To m.in. dlatego nadzorca sądowy domaga się, by Ruch przedstawił kompletny plan restrukturyzacyjny do końca stycznia 2019 r. Z informacji „PB” wynika jednak, że do „kompletności” planu jest bardzo daleko.

Bank chce wydzielić z Ruchu dwie zorganizowane części przedsiębiorstwa (ZCP): detal oraz logistykę, czyli głównie mocno deficytowy kolportaż prasy. Tę drugą miałby przejąć inny państwowy gigant — Poczta Polska. Jej władze twardo zastrzegają jednak, że na ratowanie Ruchu nie zamierzają wydawać własnych pieniędzy: ani teraz, ani w przyszłości. Gotowość udzielenia jakiejkolwiek pomocy uzależniają od nowych regulacji, podobnych do obowiązujących w Belgii czy Francji, gdzie dystrybucję prasy dotują rządy. Na razie nie ma o tym mowy. Jeśli chodzi o restrukturyzację długów Ruchu, bank rozważa trzy koncepcje. Pierwsza to kontynuacja obecnego przyspieszonego postępowania układowego (PPU), ograniczonego do 27 największych wydawców prasy, którym Ruch winny jest po ponad 1 mln zł. Druga to otwarcie drugiego postępowania, dla mniejszych wydawców, a trzecia — zmiana PPU w sanację i objęcie nią wszystkich wierzycieli.

Gigantyczne redukcje

Na dziś pewne jest jedno — pierwotne propozycje, zakładające 50-procentową redukcję wierzytelności i to tylko dla największych wydawców, są daleko niewystarczające. Cięcia muszą być większe i objąć innych wierzycieli. — Alior deklaruje, że może spisać na straty maksymalnie 70 mln zł z ponad 100 mln zł swojej wierzytelności. Jednocześnie chce, by na podobną redukcję, rzędu 70 proc., zgodzili się inni wierzyciele — twierdził pod koniec grudnia szef jednego wydawców prasy.

Z informacji „PB” wynika, że ostatnie analizy banku zakładają konieczność jeszcze większych cięć wierzytelności wydawców, sięgających nawet 85-95 proc.! Dopiero przy tak gigantycznej redukcji Ruchowi pozostałoby do spłaty 60-70 mln zł wymagalnych długów, czyli mniej więcej tyle, ile spółka może uzyskać ze sprzedaży części detalicznej. Te wyliczenia nie uwzględniają jednak faktu, że kioski Ruchu zastawione są na rzecz Wydawnictwa Bauer. Zastaw ma wartość 14,5 mln zł i o taką właśnie kwotę musiałaby być zmniejszona wartość transakcji sprzedaży detalu Ruchu. Trzeba też pamiętać o kosztach wydzielenia obu ZCP i ich sprzedaży, szacowanych na co najmniej kilka milionów złotych.

Kwadratura koła

Problem stanowi także to, że zakup detalu i logistyki (za symboliczną złotówkę) w trakcie PPU oznaczałby, że Orlen i Poczta Polska wzięłyby na siebie długi ZCP — chyba że do transakcji doszłoby po prawomocnym postanowieniu sądu o wykonaniu układu. Wykonanie układu uzależnione jest jednak od… pieniędzy ze sprzedaży ZCP — i błędne koło się zamyka.

Kłopot rozwiązałoby umorzenie PPU i otwarcie sanacji, bo w jej wypadku Orlen mógłby nabyć detal Ruchu bez przypisanych mu zobowiązań. W tej opcji znacznie wzrosłoby jednak ryzyko ogłoszenia upadłości dystrybutora w okresie przejściowym między jednym a drugim postępowaniem. Procedura rozciągnęłaby się w czasie, co oznaczałoby konieczność zapewnienia płynności Ruchowi przez znacznie dłuższy okres (co najmniej rok, a być może nawet dwa lata).

Na to wszystko nakłada się to, że Alior musi przekonać innych kontrahentów Ruchu do spisania na straty prawie całości wierzytelności. Dystrybutor tymczasem przez kilka miesięcy nie uzyskał poparcia największych wydawców dla pierwotnych propozycji, zakładających cięcia mniejsze o połowę.

143 mln zł Tyle wymagalnych zobowiązań miał Ruch w sierpniu 2018 r…

244 mln zł …tyle pod koniec września...

303 mln zł …a tyle ma obecnie wobec ponad 1250 wierzycieli.

Kto i ile straci na współpracy

Od sierpnia 2018 r. do dziś luka płynnościowa Ruchu zwiększyła się o około 40 mln zł, a jego dług sięga astronomicznych 500 mln zł. Nawet jeśli Ruch uda się uratować, jego wierzyciele będą musieli pogodzić się z wielomilionowymi stratami. Najbardziej poszkodowany będzie Alior Bank, któremu dystrybutor prasy winien jest 106 mln zł, przy czym kwota ta w najgorszym scenariuszu (jeśli dostawcy Ruchu skorzystają ze wszystkich gwarancji) może zwiększyć się do 163 mln zł. Tymczasem z zabezpieczeń kredytu, głównie nieruchomości, bank może liczyć na odzyskanie zaledwie 30-40 mln zł. Następni na liście największych wierzycieli są wydawcy prasy (tabela poniżej). Łącznie Ruch jest im winien nawet więcej niż bankowi, bo 164 mln zł, przy czym jeszcze w marcu 2018 r. ich wierzytelności sięgały „jedynie” 90 mln zł. Kolejne 33 mln zł to zobowiązania pozostałych kontrahentów spółki. W sumie daje to kwotę ponad 300 mln zł, a to tylko zobowiązania wymagalne. Trzeba do nich doliczyć długi bieżące, a także wynikające z niezafakturowanych jeszcze nadziałów prasy, czyli około 180-190 mln zł. Nietrudno policzyć, że całość zadłużenia Ruchu zbliża się do gigantycznego poziomu 0,5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane