Ruiny przynoszą zyski

Ewa Bednarz
opublikowano: 2012-11-29 00:00

Na rewitalizacji starych i zniszczonych kamienic można zarabiać średniorocznie 11-12 proc. Wykorzystują to przede wszystkim obcokrajowcy

Warszawa, Łódź czy Wrocław podążają za Paryżem, w którym czar XIX-wiecznych kamienic odkryto już dawno. Zyskali na tym mieszkańcy, samo miasto i inwestorzy, którzy przywrócili im blask.

Wielkomiejski szyk

Dzisiaj warszawskie ulice zaczynają nabierać smaku, a zainteresowanie mieszkaniami w unowocześnianych kamienicach z przedwojennych lat rośnie. — Moda na wielkomiejski styl życia z trudem implantowany w postindustrialne, przypadkowe przestrzenie pojawiła się niedawno, ale nabiera tempa — przyznaje Andrzej Gawlikowski, architekt, urbanista, kierownik Katedry Urbanistyki i Gospodarki Przestrzennej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

Specjalista cieszy się też, że znajdują się inwestorzy, którzy łączą biznes z pasją ratowania historii. Gdyby nie oni, coraz więcej kamienic byłoby wyburzanych, na ich miejscach pojawiałyby się nowoczesne plomby, a miasto całkowicie zatraciłoby swój charakter.

— Udział inwestora prywatnego jest nie do przecenienia. To on ponosi koszty „pozyskania” przedmiotu inwestycji, to on zmaga się ze służbami administracji architektoniczno-budowlanej i służbami konserwatorskimi. Trzeba mieć mocne argumenty, aby ten bieg z przeszkodami ukończyć w czasie wyznaczonym przez realia ekonomiczne — przyznaje Andrzej Gawlikowski. Są też inne plusy takich inwestycji.

— Odzyskane bądź odkupione klasowe kamienice Alej Jerozolimskich i Ujazdowskich, ulic: Poznańskiej, Polnej, Pięknej czy Noakowskiego, po pieczołowitej rewitalizacji pozwolą nowym pokoleniom zrozumieć, co to takiego wielkomiejski szyk opiewany w starych kabaretowych piosenkach — przekonuje Janusz Owsiany, varsavianista i prezes Stowarzyszenia Monopol Warszawski.

Wartość nie tylko historyczna

Starą Warszawę ratują przede wszystkim cudzoziemcy, którzy mają w tym swój biznes — rewitalizacja kamienicy może przynieść 120 proc. zysku w ciągu kilku lat. Inwestycja taka wymaga jednak wysokich nakładów. Powstają więc spółki celowe i fundusze zamknięte, które gromadzą inwestorów-pasjonatów.

W taki sposób działa Fenix Group, którego celem jest częściowe odtworzenie atmosfery dawnej Warszawy przy jej jednoczesnym wpisaniu w świat XXI w.

— Zmieniamy elewację, ale staramy się zachować jak najwięcej oryginalnych detali: balustrad, sztukaterii, a przede wszystkim zdobionych parkietów, które nadają szyku stylowym wnętrzom — tłumaczy Radosław Martyniak, dyrektor zarządzający Fenix Group.

Zaznacza, że kamienice są jednocześnie unowocześniane. Budynki mają klimatyzację, dwupoziomowe przestronne parkingi, wszystkie instalacje są zmieniane na nowe, istnieje nawet możliwość instalowania systemów inteligentnych.

— Dzisiaj właściwie zarządzana, zrewitalizowana kamienica ma doskonałą, prestiżową lokalizację, dobrą osiągalność i dostępność komunikacyjną, wysoki standard budowlany i komfort — zapewnia prof. Andrzej Gawlikowski.

Średnia cena za metr kwadratowy takiego luksusu wynosi w Fenix Group około 12 tys. zł.

— Oczywiście inna jest na Pradze, a inna w Śródmieściu — tłumaczy Andrzej Kawalec, prezes spółki. Nie jest to jednak szczególnie wygórowana kwota, jeżeli weźmie się pod uwagę, że w nieodnowionej, nieunowocześnionej kamienicy w dobrej lokalizacji trzeba zapłacić średnio 9 tys. zł za mkw. i mieszkanie wyremontować na własną rękę.

Dochody będą większe

Fenix Group uruchomiło dotychczas trzy wehikuły inwestycyjne. Każdy zgromadził po 50 mln zł. Można było wpłacać już od 200 tys. zł, ale najwyższa wpłata wynosiła 1 mln zł. Za te pieniądze kupiono od miasta lub właścicieli 18 kamienic — 30 tys. mkw., z tego jedną trzecią już zmodernizowano. Pierwszy fundusz powstał w 2006 r. i ma prowadzić działalnośćprzez 7 lat. Jego misja więc się kończy. Andrzej Kawalec zapewnia, że inwestorzy, a 80 proc. to cudzoziemcy — Francuzi, Niemcy, Szwajcarzy, Anglicy — są zadowoleni.

— Mamy takich, którzy weszli w pierwszy projekt, z drugiego zrezygnowali ze względów finansowych, ale powrócili do trzeciego. Zyski też ich satysfakcjonują, mimo że na budowie nowych budynków można zarabiać więcej — podkreśla Andrzej Kawalec.

Prognozuje też, że kolejne projekty mogą przynieść większe dochody w krótszym czasie, ponieważ przy pierwszym nabierali doświadczenia. Przedstawiciele Fenix Group nie mają wątpliwości, że to również dobry interes dla kupujących mieszkania w odrestaurowanych, historycznych budynkach, ponieważ starych kamienic przybywać nie będzie, w przeciwieństwie do nowoczesnych apartamentowców.

Możesz zainteresować się również: