Ryby Sołowowa płyną na Wyspy

Należąca do miliardera gastronomiczna sieć North Fish szuka lokali w Wielkiej Brytanii. Na początek zakotwiczy w Londynie

Próżno szukać polskiej marki gastronomicznej, której udałoby się zbudować sieć poza krajem, choć prób i małych, i dużych graczy było co najmniej kilka. Szlaki ma ostatecznie przetrzeć North Fish, marka lokali serwujących ryby i owoce morza, należąca do spółki North Food, której właścicielem jest Michał Sołowow. O planowanej ekspansji w Wielkiej Brytanii wiadomo, bo poszukiwaniem lokali pod restauracje pochwaliła się firma Savills, o czym doniósł serwis internetowy bighospitality.co.uk.

Zobacz więcej

ZMIANY: Przed rokiem North Food, zarządzany przez Szymona Adamczuka, przeszedł przebudowę — zmieniła się struktura firmy, marketing, a nawet menu. Firma zaczęła też prace nad formatem dla mniejszych miast. Fot. Marek Wiśniewski

Wysokie spożycie

— North Fish dostrzegł wyraźną lukę na brytyjskim rynku „szybkich posiłków” w segmencie wysokiej jakości dań z ryb — powiedział w rozmowie z dziennikarzami serwisu David Bell z firmy Savills.

— Rzeczywiście tworzymy biuro w Wielkiej Brytanii i zleciliśmy znalezienie miejsc pod nasze restauracje — przyznaje w rozmowie z „PB” Szymon Adamczuk, prezes spółki North Food. To wstępny etap budowy biznesu na Wyspach.

— Pierwszy lokal chcemy otworzyć własnymi siłami, potem pomyślimy o franczyzie, bo w zagranicznej ekspansji chcemy się nią wesprzeć. Zaczynamy od Londynu. Jeśli uda się szybko podpisać umowę najmu, to pierwsza restauracja może ruszyć jeszcze w tym roku. Bardziej realny na razie wydaje się 2019 r. — mówi Szymon Adamczuk.

Nad Wisłą działa 41 lokali pod marką North Fish. Do końca roku ma ich przybyć jeszcze 8.

— Podobnie jak w Polsce, w Wielkiej Brytanii także chcemy skoncentrować się na miejscach w galeriach handlowych i halach z lokalami gastronomicznymi. Jeśli chodzi o oferowane potrawy, to także pozostajemy przy tym samym koncepcie — twierdzi szef spółki Michała Sołowowa, tłumacząc, że wybór Wielkiej Brytanii podyktowany był dwoma kwestiami — wysokim spożyciem ryb i owoców morza oraz bardzo dobrym nastawieniem konsumentów do lokali sieciowych.

Kluczowy partner

North Food to niejedyna spółka, która szuka partnerów poza krajem.

— Próbujemy znaleźć masterfranczyzobiorców w różnych krajach. Przez moment mieliśmy jeden lokal w Wielkiej Brytanii, ale nasz partner się nie sprawdził. Szukamy więc dalej, i to jest najtrudniejsza rzecz. Musi to być osoba z doświadczeniem w biznesie, elastyczna i nastawiona na otwieranie iluś placówek, a nie jednej — mówi Wojciech Goduński, właściciel Wojteksu, do którego należy m.in. Biesiadowo.

Bez rozgłosu pierwsze kroki poza Polską postawiło DaGrasso. Do sprawy podchodzi jednak bardzo ostrożnie.

— Wyjście za granicę rozważaliśmy kilkakrotnie i prowadziliśmy rozmowyna różnym etapie zaawansowania. Z naszego punktu widzenia kluczowe jest znalezienie partnera, który zorganizuje struktury na miejscu i zajmie się budową sieci. Od 2014 r. mamy masterfranczyzobiorcę na rynek słowacki, a od miesiąca działa nasz pierwszy zagraniczny lokal — w Popradzie. Na razie jest za wcześnie, aby mówić o wynikach i szansach powodzenia na tym rynku. Poszukujemy jednak franczyzobiorców za granicą — mówi Magdalena Piróg, prezes Da Grasso.

 

Znane i nieznane

W historii polskiej gastronomii próby budowy sieci za granicą znane są głównie dzięki... porażkom. Najczęściej przywoływany jest Sphinx na Węgrzech i Rumunii. Przez obecnych właścicieli i zarządzających brak sukcesów tych przedsięwzięć tłumaczony jest m.in. nieprzetrwaniem „próby czasu”, ale spółka podkreśla, że chętnie zbuduje sieć poza krajem. Oczywiście jeśli znajdzie się odpowiedni masterfranczyzobiorca. Są też przykłady lokali, które funkcjonują, choć nie jest o nich głośno. Siedmioma pizzeriami w Rumunii chwali się Pizza Dominium, a dwoma w Czechach — lodziarnie firmowe Grycana pod szyldem: Grycan Ice Cream Cafe. Punkt w Kanadzie ma też mniej znany gracz — naleśnikarnia Nasz naleśnik.

 

OKIEM EKSPERTA
Skala i pieniądze

JAROSŁAW FRONTCZAK, główny analityk handlu detalicznego w PMR

Rzeczywiście nie sposób znaleźć polską sieć gastronomiczną poza krajem. Zdarzały się próby wyjścia, ale kończyły się na jednym czy dwóch lokalach. Polski rynek jest na tyle chłonny, że nie zachęcał do szukania rozwoju gdzie indziej. Zbudowanie biznesu w innym kraju to bardzo duże przedsięwzięcie — to nie tylko kwestia innego prawa, ale np. zorganizowania dostawców. Im bardziej na Zachód, tym bardziej wymagający są też odbiorcy. Z jednej strony są przyzwyczajeni do jedzenia prawie cały czas poza domem, ale z drugiej — wybór lokali gastronomicznych jest tam ogromny. To też kwestia skali działania — pieniądze na zagraniczną ekspansję mają najwięksi, widać to nie tylko w przypadku gastronomii. Mocniejsza ekspansja międzynarodowa takich gigantów jak np. LPP to przecież relatywnie świeża sprawa. Do tego etapu rozwoju zmierzają też gracze gastronomiczni.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Ryby Sołowowa płyną na Wyspy