Rynek nabiera dwóch prędkości

Emil Szweda
opublikowano: 2012-11-19 00:00

Najlepszą okazją, żeby ocenić kondycję emitentów, jest publikacja raportów kwartalnych. Ich wymowa nie jest oczywiście jednorodna, ale można było dostrzec, że inwestorzy w niektórych przypadkach zaczęli tracić cierpliwość.

 

None
None

Po publikacji raportów potaniały m.in. obligacje Blue Tax, GPF Causa, Rodan, Sco-Pak, Werth-Holz, by wymienić te najbardziej oczywiste związki między spadkiem ceny a zawartością raportu. Inaczej niż na rynku akcji, inwestorzy mniej interesują się zyskami, a coraz mocniej wskaźnikami wypłacalności lub w przypadku papierów, które zapadają w najbliższych miesiącach, zdolnością emitentów do ich terminowego wykupu. Dla przykładu Rodan miał bardzo udany kwartał (zysk operacyjny wzrósł o prawie 60 proc.), ale inwestorów wypłoszyła różnica między krótkoterminowymi zobowiązaniami a aktywami obrotowymi oraz zbyt duże zlewarowanie wobec kapitału własnego na kilka miesięcy przed planowanym wykupem. Rentowność najbardziej przecenionych papierów zbliża się już do 30 proc. w przypadku, gdzie inwestorzy nie mogą mieć już złudzeń, że niezbędne będzie refinansowanie zadłużenia.

Łatwo się zorientować, że wśród wymienionych podmiotów padły nazwy małych firm, zapewne nic nie mówiących komuś, kto ma pierwszy kontakt z Catalystem. Nie należy jednak sądzić, że każda mała spółka znalazła się w tarapatach tylko z racji skali działalności. Tak nie jest — raporty takich spółek, jak Admiral Boats, Klon, Mera, Minox, BBF, Mo-Bruk, przekonują, że małe spółki też potrafią sobie radzić z dekoniunkturą. Jednak nagrodą rzadko bywa wyraźny wzrost cen obligacji. Ze względu na limitowane wypłatą odsetek zyski, obligacje o relatywnie krótkim terminie wykupu (średni termin wykupu obligacji korporacyjnych na

Catalyst to mniej niż dwa lata) mogą drożeć tylko w ograniczonym zakresie.

Odrębną kategorią są spółki z branży windykacyjnej. Choć kursy ich akcji wskazują na przemijającą już modę na wierzytelności wśród inwestorów giełdowych, na Catalyst trudno byłoby znaleźć obligacje notowane poniżej nominału. Nie bez podstaw — po lekturach bilansów Presco, Kruka czy grupy Pragma, trudno wątpić w ich zdolność do regulowania zobowiązań. Rentowności ich obligacji na rynku wtórnym są niskie, z czego emitenci zaczynają korzystać. Nowa emisja obligacji Bestu ma kupon nawet o 3 pkt proc. niższy od papierów notowanych na Catalyst. Kruk sięga po kolejnych 20 mln zł, choć na początku listopada pozyskał już 40 mln zł. e-Kancelaria przeprowadza emisję za emisją, a im więcej ich robi, tym większym cieszy się wzięciem.

Sądzę, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli coraz większą polaryzację cen obligacji korporacyjnych, a zyskiwać mogą na tym emitenci najbardziej wiarygodni. Z drugiej strony spółki — zwłaszcza te, które muszą myśleć o refinansowaniu — muszą się przygotować, że mimo spadających stóp WIBOR będą musiały zapłacić więcej za zaufanie inwestorów. A nawet na to, że go nie zdobędą za żadną cenę.

 

Możesz zainteresować się również: