Rzecznik myśli o pomoście

GN
opublikowano: 23-02-2007, 00:00

Odwlekanie wprowadzenia emerytur pomostowych może nas kosztować nawet 20 mld zł — ostrzega RPO. I wskazuje, jak powinny wyglądać.

Odwlekanie wprowadzenia emerytur pomostowych może nas kosztować nawet 20 mld zł — ostrzega RPO. I wskazuje, jak powinny wyglądać.

Do końca tego roku musi powstać ustawa wprowadzająca emerytury pomostowe. Mimo to Anna Kalata, minister pracy, dopiero teraz rozpoczyna prace. Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich (RPO), skierował do niej pismo, w którym pospiesza i przestrzega przed konsekwencjami zwłoki.

— Przesuwanie terminu wprowadzenia w życie emerytur pomostowych tworzyć będzie nowe koszty obciążające społeczeństwo. Mogą dochodzić nawet do 20 mld zł w perspektywie kilkunastu lat — pisze Janusz Kochanowski.

Emerytury pomostowe zastąpią dotychczasowe wcześniejsze emerytury przyznawane z tytułu zatrudnienia w szczególnych warunkach. Taki przywilej mają teraz m.in. górnicy, hutnicy, kolejarze czy nauczyciele. To, że pomosty dotyczą właśnie tych grup, nie jest bez znaczenia.

— Brak zasad stwarza okazję do wywierania presji ze strony silnych grup nacisku chcących uzyskać przywileje — pisze Janusz Kochanowski.

Koszt wcześniejszych emerytur obciąża aktywną część społeczeństwa, która w Polsce jest wyjątkowo mała: 53 proc. osób w wieku produkcyjnym, podczas gdy średnia europejska wynosi 64 proc., a w USA ponad 70 proc. By koszty rozkładały się bardziej sprawiedliwie, RPO sugeruje, aby emerytury pomostowe adresować do konkretnych stanowisk pracy, a nie zawodów, a kwalifikować je na podstawie czynników medycznych. Pomosty finansowane byłyby dodatkową składką płaconą przez pracodawców, która trafiałaby na wydzielony fundusz. Koszt ponosiłyby więc tylko te firmy, które czerpią zyski z pracujących w szkodliwych warunkach.

Jednak fundamentem propozycji RPO jest, by przestało opłacać się pracować w szkodliwych warunkach. W nowym systemie pracownik nie będzie mógł pracować w szkodliwych warunkach tak długo, by ucierpiało jego zdrowie. Po tym czasie będzie mógł zdobyć inne kwalifikacje i podjąć nową pracę, a nie iść na emeryturę.

— Chwała rzecznikowi, że tym się zajął — mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu