Sąd ogłosił upadłość Krisbutu

Kamil Zatoński
15-07-2003, 00:00

Działająca od ponad 20 lat fabryka obuwia Krisbut ogłosiła bankructwo. Wykończyli mnie nieuczciwi kontrahenci — twierdzi Krzysztof Czyż, właściciel firmy, która kiedyś była prawdziwym gigantem.

Sąd Gospodarczy w Częstochowie ogłosił upadłość Krisbutu, niegdyś potentata rynku obuwniczego. Krzysztof Czyż, założyciel firmy, twierdzi, że padł ofiarą nieuczciwych kontrahentów, którzy zachwiali płynnością finansową spółki. W krytycznym okresie wysokość nieściągalnych długów sięgnęła 5 mln zł.

— Nie miałem żadnej formy nacisku na niesolidnych klientów, a nie chciałem stosować bandyckich metod — mówi właściciel firmy.

W najlepszym okresie, czyli na początku lat 90., fabryka sprzedawała 1,5 mln par butów rocznie i zatrudniała 1,5 tys. osób. Krzysztof Czyż znalazł się w 1993 r. na 15. miejscu na liście najbogatszych tygodnika ,,Wprost”. Mógł sobie pozwolić na sponsorowanie II-ligowej drużyny piłkarskiej. Do czasu. W firmę uderzyły kryzys w Rosji oraz import tanich butów z Indii i Chin. W 1996 r. sprowadzano do Polski 40 mln par, a w 2000 r. — 120 mln.

— Nie mieliśmy szans. Buty z Dalekiego Wschodu kosztowały wtedy 2 USD, u nas sama podeszwa 4 USD. Jakość nie miała znaczenia — twierdzi właściciel Krisbutu.

Krzysztof Czyż musiał zwalniać ludzi i ograniczać produkcję. Zwalnianym pracownikom wypłacał odprawy, co tylko pogłębiało zapaść firmy. Zadłużenie w ZUS sięgnęło 2 mln zł, a zobowiązania wobec kontrahentów — 1,5 mln zł. Trzeba było ogłosić upadłość.

— Pół roku zadecydowało, że straciłem firmę wartą 20 mln zł — mówi właściciel Krisbutu.

Dziś w podmyszkowskich Żarkach Krzysztof Czyż dalej produkuje obuwie. Ma trzy firmy i zatrudnia 500 osób. Mówi, że dostał nauczkę i teraz sprawdza wiarygodność klientów. Do Sejmu trafił też projekt ustawy o zapłatach w transakcjach handlowych. Zgodnie z nią, już po 30 dniach od dostawy można domagać się odsetek od należności — nawet jeśli umowa przewiduje dłuższy termin płatności.

— To nie problem legislacji. Sęk tkwi w szybkiej egzekucji wierzytelności, bo co z tego, że dostawca będzie miał rację, skoro sąd przyzna mu ją po pięciu latach — mówi Ryszard Kowalski, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Sąd ogłosił upadłość Krisbutu