30-latka zeznała, że z powodu złego samopoczucia postanowiła na chwilę się zdrzemnąć w przedziale dla dzieci. Powiadomiła o tym swoich przełożonych i poprosiła o obudzenie, jeśli będzie potrzebna. Przespała jednak aż siedem godzin i obudziła się, kiedy pociąg dojechał do stacji końcowej. Po siedmiu tygodniach dostała list od pracodawcy informujący, że została zwolniona, bo nie przedstawiła zwolnienia lekarskiego za dzień, kiedy nie pracowała.

Sąd w Kolonii uznał, że Deutsche Bahn nie miał prawa zwolnić kobiety, pomimo tego, że przed omawianym incydentem dwukrotnie była przyłapana na spaniu w pracy. Sędzia ogłaszając decyzję wyraził zdziwienie, dlaczego w tym przypadku „nie zachowano się po koleżeńsku i nikt nie poszedł jej obudzić”. Deutsche Bahn ma miesiąc na odwołanie się od decyzji.