Sfinks zaspokaja apetyty

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 08-06-2007, 00:00

Firma rozwijała się przez ostatni rok zgodnie z ambitnym planem, a jej wyniki dynamicznie rosły

Niemal dokładnie w rocznicę debiutu Sfinksa na giełdzie pojawił się jego branżowy konkurent PolRest. Nowicjusz w premierze wypadł zdecydowanie lepiej (+30 proc.) niż Sfinks (kurs bez zmian). Jednak dalsza kariera giełdowa Sfinksa może być wzorem do naśladowania. Firma rozwijała się przez ostatni rok zgodnie z planem. Wyniki finansowe rosły dynamicznie. Jednak inwestorzy ostrzą sobie apetyt na przyszłe profity spółki, która ma ambitną strategię rozwoju na jednym z bardziej perspektywicznych rynków.

Niezbyt udany debiut, zgodnie z ówczesnymi przewidywaniami „PB”, okazał się przygrywką do jednej z większych karier giełdowych w ostatnim czasie. Co ważniejsze, wzrost wartości spółki odzwierciedlał jej fundamenty, dobre perspektywy restauracji oraz jasną strategia rozwoju. Wcześniejsze notowanie na zamierającym rynku akcji CeTO pozwoliło Sfinksowi nabrać doświadczenia rynkowego. Teraz ono procentuje. Przez rok wycena firmy wzrosło o 131 proc. Niewielu nowicjuszy, którzy chwalili się wysokimi przebiciami w debiucie, potrafiło w takim tempie poprawiać notowania przez cały rok. Zaufania do operatora restauracji nie podkopała nawet wpadka w sądzie, który nie zatwierdził ubiegłorocznej emisji akcji. W rezultacie, cała procedura podniesienia kapitału akcyjnego finalizuje się dopiero teraz.

Emitent systematycznie zwiększa sieć Sphinxów. Plany zakładają otwieranie około 15 lokali rocznie i Sfinks tych założeń się trzyma. Oprócz zwiększania liczby placówek, pozytywnym sygnałem jest rosnąca liczba transakcji zawieranych w restauracjach. Według informacji spółki, w ostatnim roku wzrosła ona o 10 proc. Jednocześnie sieć Chłopskie Jadło wyposażona została w nowy system informatyczny, co ma podnieść jej efektywność. Warto przypomnieć, że inwestorzy giełdowi nabywali akcje Sfinksa już po przejęciu tej tradycyjnej sieci z segmentu Premium. Ale nie wyłożyli na nią gotówki. Chłopskie Jadło spłaca się samo, co z pewnością zostało pozytywnie odebrane przez inwestorów, zwykle zmuszanych do finansowania przejęć planowanych przez debiutantów. Pod względem łącznej liczby lokali (około setki), grupa jest czwartym graczem na rynku restauracyjnym po McDonald’s, Telepizza i AmRest. Perspektywy rozwoju rynku są przez inwestorów oceniane bardzo wysoko. Dlatego są gotowi płacić premię za walory operatorów restauracji, oczekując pozytywnych efektów realizacji strategii.

Sfinks ma ambitne plany rozwoju także za granicą. Jeszcze w ubiegłym roku, zapowiedział przejęcie sieci restauracji w Niemczech. Dotychczas trwał proces due diligence i inwestorzy nie doczekali się kolejnej akwizycji w pierwszym roku obecności na giełdzie. Wciąż nie wiadomo, czy dojdzie do przejęcia, czy też spółka zdecyduje się na wprowadzenie własnego, nowego formatu. Jest to istotne, gdyż dwie nowe marki są elementem strategii, która ma zaowocować potrojeniem łącznej liczby lokali w ciągu czterech lat. Według zapowiedzi zarządu, jeszcze w tym roku Sphinx pojawi się przynajmniej na rynku czeskim. Ponadto na celowniku są Węgry i Niemcy. Emitent jest wręcz skazany na ekspansję zagraniczną. Choć na rynku polskim wciąż jest miejsce na otwieranie nowych lokali, to rośnie konkurencja (również zagraniczna), a atrakcyjnych lokalizacji nie przybywa równie szybko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu