Sieć na kryzys

Mirosław Konkel
29-05-2009, 00:00

Dla franczyzy nastały trudne czasy. Choć część ekspertów uważa, że podłączenie się do sieci to najlepszy pomysł na przetrwanie kryzysu.

Dla franczyzy nastały trudne czasy. Choć część ekspertów uważa, że podłączenie się do sieci to najlepszy pomysł na przetrwanie kryzysu.

W zeszłym roku na polskim rynku działało około 450 sieci. Tworzyło je prawie 23 tys. sklepów i punktów usługowych, prowadzonych przez 19 tys. przedsiębiorców. Pracowało w nich ponad 195 tys. osób. Do tego trzeba dodać 58 sieci agencyjnych, w których ramach 14 tys. agentów uruchomiło ponad 17 tys. placówek.

Franczyza rozwija się głównie w handlu i usługach. W pierwszej z tych branż dominują sklepy odzieżowe (np. Reserved, Cropp Town czy House), w drugiej — punkty gastronomiczne. Wśród systemów agencyjnych w handlu przeważają sklepy spożywczo-przemysłowe (m. in. Żabka), a w usługach najwięcej jest pośredników finansowych (np. partnerzy Eurobanku, ING czy Expandera). Franczyza podbija również takie sektory, jak edukacja (szkoły językowe i przedszkola), medycyna (pomoc pielęgniarska, przychodnie, domy spokojnej starości) i farmacja (dystrybutorzy leków, apteki). Z systemu sieciowego korzystają zarówno światowe korporacje operujące nad Wisłą (McDonald’s, Levis, Adidas, Telepizza), jak i mniejsze firmy lokalne (Drogerie Natura, Instytut Kosmetyczny Dr Irena Eris, Pożegnanie z Afryką).

Czasy są niepewne

Według portalu www.franczyzawpolsce.pl, w 2007 r. liczba nowych systemów franczyzowych i agencyjnych wzrosła o prawie 22 proc. Lata wcześniejsze były równie pomyślne dla tego sektora. Ale czy tak dynamicznego rozwoju nie wyhamuje kryzys? Z jednej strony, trudno wykluczyć ryzyko fali bankructw także na rynku franczyzowym. Dość wspomnieć upadłość firmy odzieżowej Emax czy kłopoty kolporterów prasy. Na przykład Ruchowi pierwszy kwartał przyniósł straty, a Kolporter ma problem z terminowym regulowaniem płatności dla wydawców. Oba giganty zapowiadają zamykanie salonów i kiosków.

Ale z drugiej strony, niektórzy eksperci postrzegają sieci jako receptę na spowolnienie gospodarcze. W tym przekonaniu mogą ich utwierdzać opublikowane kilka dni temu badania firmy doradczej Profit system. Pokazują, że banki ograniczyły otwarcia oddziałów, a za to rozbudowują sieci placówek partnerskich. Łącznie od początku roku do końca kwietnia uruchomiły 170 placówek na licencji — najwięcej Getin Bank (46), BPH (24), Eurobank (19) i DnB Nord (19). Łącznie banki deklarują otwarcie w 2009 r. 634 jednostek partnerskich, np. Getin Bank 250, a WBK około stu.

Siła marki

O tym, że franczyza to niezły sposób na biznes w okresie spowolnienia, jest przekonany Grzegorz Kosson, strategic planner w agencji Young Rubicam Brands. Według niego łatwiej działać w sieci niż w pojedynkę. Zwłaszcza, jeśli można korzystać z parasola ochronnego, którym jest prestiż, wiedza i doświadczenie firmy-matki oraz znana marka i rozpoznawalne logo.

— Podczas kryzysu konsumenci raczej nie eksperymentują z wyborami rynkowymi. Jeszcze bardziej niż kiedykolwiek potrzebują poczucia bezpieczeństwa, pewności, zaufania. A to mogą im zagwarantować znane i wielkie marki, które dotrzymują obietnicy — argumentuje Grzegorz Kosson.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Sieć na kryzys